Gen. Polko dla Rigamonti: GROM-owcem jest się do końca życia

Gen. Polko dla Rigamonti: GROM-owcem jest się do końca życia

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Były dowódca GROM gen. Roman Polko (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Generał Polko: Byli GROM-owcy są świetnie wyszkoleni, a struktury przestępcze doskonale zdają sobie z tego sprawę. Może więc być tak, że ktoś z nich działa dziś poza prawem...
Choć wielu byłych żołnierzy JW. 2305 świetnie sobie radzi po odejściu ze służby, to są także GROM-owcy, którzy nie mogą się odnaleźć w cywilnej rzeczywistości. No bo niech pani sobie wyobrazi, że ktoś przez całe dorosłe życie przechodził w mundurach albo jakiś ubraniach militarnych obładowany kilogramami sprzętu zdolny przetrwać kilka dni bez wsparcia praktycznie w każdych warunkach i nagle odchodzi z wojska, dostaje pracę w cywilnej firmie, gdzie podstawą dress code’u jest garnitur czy jakieś eleganckie sweterki i osiem godzin za biurkiem. To dla niego prawdziwa szkoła przetrwania. Często frustrująca, bo oczywistym jest, że nie  wykorzystuje w pełni swoich umiejętności, że to czego się  nauczył w GROM-ie zwyczajnie się marnuje.

Polko w czasie służby był na misji na granicy kosowsko-macedońskiej, działał w Afganistanie, był na II wojnie w Zatoce Perskiej i na misji w Iraku. W cywilu ma za sobą doradztwo w sprawach bezpieczeństwa Prezydentowi Warszawy Lechowi Kaczyńskiemu, funkcję doradcy ministra do spraw zwalczania terroryzmu w rządzie PiS. Prowadził także reality show „Fear Factor”. Potem pełnił funkcję zastępcy szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Teraz działa w Fundacji Szturman zrzeszającej byłych żołnierzy sił specjalnych. Wykorzystując doświadczenia z czasów dowodzenia, doradza menadżerom z korporacji jak budować zgrane zespoły zdolne realizować najtrudniejsze zadania, motywować ludzi do działania, być skutecznym przywódcą. I biega! – Gdzieś tę adrenalinę trzeba pożytkować - tłumaczy ze śmiechem i dodaje: - Z tego, co wiem, nie jestem jedynym GROM-owcem, który ma za sobą kilka maratonów…

Pytam czy wie, co się dzieje z jego wszystkimi byłymi podwładnymi na emeryturze. – O wielu wiem, bo GROM-owcem się jest do końca życia, łączy nas coś więcej niż tylko wspólna zawodowa przeszłość. To jest jak bractwo, jak klan w dobrym tego słowa znaczeniu. Część nich zrzeszona jest w Fundacji Byłych Żołnierzy GROM.

(Artykuł Magdaleny Rigamonti przeczytasz w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST)
 2

Czytaj także