Resort zdrowia zapewnia: po 1 lipca problemów z lekami nie będzie

Resort zdrowia zapewnia: po 1 lipca problemów z lekami nie będzie

Lekarze grożą, że od 1 lipca przestaną wypisywać recepty na leki refundowane (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Z raportów z oddziałów wojewódzkich NFZ, które wpłynęły do Ministerstwa Zdrowia wynika, że kontraktowanie programów lekowych, które zaczną obowiązywać od 1 lipca, przebiega bez zakłóceń - poinformował resort zdrowia. Według danych posiadanych przez ministerstwo ogłoszono 847 postępowań konkursowych, na które wpłynęło 2423 ofert, a 100 umów podlegać będzie aneksowaniu.

Przekształcenie od 1 lipca dotychczasowych programów terapeutycznych w lekowe jest konsekwencją przepisów ustawy refundacyjnej. Zmiany zakładają prowadzenie negocjacji cenowych z firmami farmaceutycznymi dla poszczególnych leków w oddzielnych programach lekowych. W maju ówczesny prezes NFZ Jacek Paszkiewicz wydał zarządzenia w sprawie programów lekowych i chemioterapii - są one podstawą do przeprowadzenia procesu kontraktowania. Zarządzenia te określają m.in. postępowanie w sprawie zawierania umów, warunki wymagane od świadczeniodawców zainteresowanych zawarciem tych umów, zasady udzielania świadczeń oraz zasady sprawozdawania, rozliczania i finansowania świadczeń.

NFZ podkreśla, że programy lekowe zostały utworzone z myślą o chorych, u których leczenie standardowo stosowanymi lekami nie przyniosło spodziewanych efektów terapeutycznych. W ramach programów finansowane jest leczenie wybranych chorób określonymi substancjami leczniczymi. O włączeniu chorego do programu i zastosowaniu odpowiedniej terapii decyduje lekarz prowadzący. NFZ finansuje to leczenie w ramach odrębnych umów ze świadczeniodawcami. Programy mogą być realizowane w trybie ambulatoryjnym – w przypadku podania leku pacjentowi do domu w postaci tabletek czy kapsułek; jednodniowym – odbywa się w oddziałach szpitalnych w ciągu 24 godz. oraz hospitalizacji. - Obserwując całe zamieszanie związane z reformą programów zdrowotnych można odnieść wrażenie, że gdzieś zagubił się cały jej sens - ocenił prawnik z kancelarii CMS Cameron McKenna Łukasz Sławatyniec. Sławatyniec dodał, że do tej pory programy zdrowotne obejmowały finansowanie zwykle kilku leków umieszczonych w jednej grupie – programie leczenia danego schorzenia. Program dokładnie opisywał wszystkie procedury - gdy pacjentowi leczonemu szpitalnie nie pomagał lek stosowany w pierwszym rzucie, przechodzono do kolejnego etapu działania. - O finansowanie danego leku w ramach leczenia danego schorzenia nie ubiegała się – przynajmniej oficjalnie – firma farmaceutyczna. Osobą zgłaszającą projekt był konsultant krajowy. Taki system niekiedy prowadził do napięć i wątpliwości. W chwili obecnej, obserwując jak ukształtowano programy lekowe, które zastąpiły programy terapeutyczne, trudno ustalić co przyświecało Ministerstwu Zdrowia przy reformie - wyjaśnił Sławatyniec. - Można natomiast odnieść wrażenie, że kształt dzisiejszych programów to w dużej mierze efekt pośpiechu przy wprowadzaniu zmian i szybkich negocjacjach rozpoczętych pod koniec ubiegłego roku. W zamyśle programy lekowe miały stanowić finansowanie terapii konkretnym produktem. W teorii więc każdy lek powinien mieć swój odrębny projekt. W praktyce jednak załączniki do decyzji refundacyjnych są tożsame dla kilku leków, a nawet wymieniają nazwy produktów konkurencyjnych. W wykazie z 1 maja w opisie jednego z programów znalazł się lek, który nie został objęty finansowaniem - dodał.

Według Sławatyńca, pozytywną zmianą w odniesieniu do programów jest możliwość zgłaszania ich propozycji przez firmy farmaceutyczne i ustalanie ich warunków w formie decyzji administracyjnej. Zdaniem prawnika, pozwala to na wdrożenie procedury odwoławczej, a jednocześnie na przecięcie kontrowersji wokół roli konsultantów w procesie wdrażania programów. - Wciąż niestety jednak nie wiadomo jak powinny wyglądać działania w przypadku dołączania do programów nowych leków, a także zmiany programu – ocenił Sławatyniec.

PAP, arb

Czytaj także

 0