PSL wciąż musi spłacić dług z 2001 roku - wyrok TK niekorzystny dla Ludowców

PSL wciąż musi spłacić dług z 2001 roku - wyrok TK niekorzystny dla Ludowców

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Jan Bury nie przekonał sędziów TK do racji PSL-u (fot. PAP/Tomasz Gzell)
Trybunał Konstytucyjny uznał za zasadny tylko jeden z dwunastu zarzutów zgłoszonych przez grupę posłów PSL wobec przepisów o finansowaniu wyborów. Niekonstytucyjny jest przepis, który nie pozwala odwołać się od postanowienia Państwowej Komisji Wyborczej. Trzy inne kwestionowane przez posłów PSL przepisy Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodne z konstytucją. W pozostałym zakresie umorzył postępowanie.
Sprawa dotyczy kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2001 r. Komitet wyborczy PSL popełnił wówczas błędy, które kosztowały go przepadek ok. 9,4 mln zł. Potem kwota długu podwoiła się o narosłe odsetki. Błąd polegał na tym, że ok. 9,4 mln zł zebranych na potrzeby kampanii nie było gromadzonych na specjalnym koncie wyborczym, tylko na rachunku partyjnym. Państwowa Komisja Wyborcza w uchwale z 28 lutego 2002 r. odrzuciła sprawozdanie komitetu wyborczego Stronnictwa i zwróciła się o orzeczenie przepadku na rzecz Skarbu Państwa pieniędzy pozyskanych z naruszeniem przepisów. 5 stycznia minister finansów wydał decyzję o rozłożeniu PSL na raty spłaty tej należności Skarbu Państwa.

Na początku lutego posłowie PSL zwrócili się do Trybunału z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności z konstytucją dwunastu przepisów. Zakwestionowali sześć przepisów Ordynacji wyborczej, cztery przepisy Kodeksu wyborczego, który w sierpniu 2011 r. zastąpił Ordynację, a także dwa przepisy ustawy o partiach politycznych. Po rozprawie trwającej z przerwami prawie dziewięć godzin, Trybunał uznał, że zasadny był zarzut dotyczący tylko jednego przepisu - art. 218 par. 2 zdanie drugie Kodeksu wyborczego. 

Trybunał umorzył natomiast postępowanie w tym zakresie, w którym PSL kwestionował przepisy o przepadku ich środków pieniężnych. Chodzi m.in. o art. 127 ust. 1 Ordynacji, na podstawie którego korzyści majątkowe przyjęte przez komitet wyborczy PSL z naruszeniem przepisów przepadły na rzecz Skarbu Państwa. Trybunał umorzył także postępowanie, dotyczące art. 111 ust. 1 Ordynacji. Zgodnie z tym przepisem PKW odrzuciła w lutym 2002 r. sprawozdanie wyborcze PSL i wnioskowała o orzeczenie wobec komitetu wyborczego tej partii przepadku korzyści majątkowych. Umorzenie postępowania dotyczyło także art. 126 Ordynacji, na podstawie którego komitet PSL stracił prawo do dotacji za 2002 r. oraz subwencji za lata 2002-2005. Umarzając postępowanie argumentował, że Ordynacja już nie obowiązuje, nie jest zatem stosowana.

Inny kwestionowany przez posłów PSL przepis ustawy o partiach politycznych (art. 24 ust. 1 - 5), który dotyczył m.in. źródeł powstawania majątku partii politycznej, Trybunał uznał za zgodny z konstytucją. Stwierdził, że zakaz prowadzenia działalności gospodarczej przez partie polityczne jest w pełni uzasadniony. - Umożliwienie partiom prowadzenia takiej działalności, powodowałoby bowiem brak przejrzystości, a sama aktywność partii bardziej skupiałaby się na biznesie, niż na zdobyciu lub utrzymaniu władzy w kraju - wskazywał sędzia sprawozdawca. Podobnie za zgodny z konstytucją Trybunał uznał art. 36a ust. 3 ustawy o partiach politycznych, zgodnie z którym środki finansowe mogą być wpłacane na Fundusz Wyborczy jedynie czekiem, przelewem lub kartą płatniczą. Trybunał argumentował, że ustawodawca wybrał właśnie takie formy wpłat, ponieważ zapewniają one największą przejrzystość gromadzonych pieniędzy, a ponadto wzrosła w ostatnim czasie liczba placówek bankowych, w których można założyć konto bankowe i w ten sposób wspomagać dany Fundusz.

Zdanie odrębne do wyroku złożył sędzia Wojciech Hermeliński. Jego zdaniem art. 495 par. 2 pkt 1 Kodeksu wyborczego, który przez Trybunał został uznany za zgodny z konstytucją, narusza jednak zasadę proporcjonalności. - Pełnomocnik wyborczy odpowiada bowiem za wszystkie wywieszone w kraju plakaty i ponosi odpowiedzialność za ich nieusunięcie - podkreślił. I dodał, że "niemożliwym jest, żeby wiedział o każdym plakacie wywieszonym w Polsce i ponosił z tego tytułu odpowiedzialność".

PAP, arb

 1

Czytaj także