Kristen Stewart - nie tylko idolka nastolatek

Kristen Stewart - nie tylko idolka nastolatek

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. materiały prasowe 
Rola wampirzycy ze „Zmierzchu” zrobiła z niej jedną z najgorętszych, amerykańskich gwiazd. Ale takimi projektami jak „W drodze” Kristen Stewart przypomina, że jest nie tylko idolką nastolatek, ale też utalentowaną aktorką.

Spotykam się z aktorką na festiwalu w Cannes, gdzie promuje „W drodze” Waltera Sallesa. To dla niej intensywny okres. Zawodowo. W krótkichodstępach czasu na ekrany wchodzą „Królewna śnieżka”, „W drodze” i „SagaZmierzch: Przed świtem. Część 2”. Jej trzy, zupełnie różne role. W rozmowiesprawiała wrażenie zmęczonej. „Każdą minutę mam zaplanowaną, harmonogramułożony na najbliższe miesiące” - wzdychała Dziś ma jeszcze problemy osobiste.

Internet huczy od plotek. Portale pełne są informacji, cozaszło między Kristen Stewart i reżyserem „Królewny śnieżki i łowcy” RupertemSandersem. Podobno Kristen zdradziła z nim swego partnera z ekranu i z życiaRoberta Pattinsona. Ich związek rozpadł się, co obojeciężko przeżywają. Ale obiecali producentom,że zachowają się profesjonalnie i w czasie promocji ostatniej części sagi„Zmierzch” razem przemierzą czerwony dywan.

Równie medialnej pary, jak Robert Pattinson i Kristen Stewartnie było od dawna, a „Zmierzch” jest potwierdzeniem siły i emancypacjinastolatków. Młodzi widzowie niesięgają po kulturę dorosłych. Mają własną, w której „wampir” RobertPattinson i jego narzeczonaKristenStewart są absolutnymi guru.

- To śmieszne, mam 22 lata, a już muszę zatrzymać się ipatrzeć wstecz – mówi mi aktorka. - Nie dystansuję się wobec tej serii. Ludziemyślą, że próbuję odciąć się od wizerunku kobiety wampira. To nieprawda. Cieszęsię, że mam za sobą takie doświadczenie. Pracę w superprodukcji, budowanie roliprzez lata. Pewnie zwariowałabym, gdybym grała taką bohaterkę na okrągło. Aleja w tym czasie robiłam też inne rzeczy - twierdzi.

Stewart, mimo długich nóg i markowych ubrań, ma w sobie coś zdziewczyny z przedmieścia. Przeciętnej, nawet lekko wulgarnej. Nie pasuje doroli idolki popkultury, średnio sobie radzi na wysokich obcasach. Na początkuwywiadu przeprasza, że zakłada czarne okulary. „To nie jest element stylizacji,po prostu strasznie świeci słońce” - tłumaczy. Z gwiazdorskich nawyków – majeden. Nie przestaje używać słowa „fucking”. Odcięta ciemnymi szkłami odpieprzonego słońca, Stewart prosi jeszcze o pieprzoną wodę. I dalej udzielapieprzonego wywiadu.

- Przeczytałam „W drodze” po raz pierwszy, kiedy miałam czternaścielat - opowiada. - Byłam w wieku, w którym kształtuje się osobowość człowieka.Odkrywałam, że nie jest się całkowicie zależnym od otoczenia, że można wybraćsobie bliskich i przyjaciół. Chciałam być częścią tak silnej grupy, jak ta z „Wdrodze”. Poza tym próbowałam wtedy zrozumieć rodzące się we mnie namiętności. Ito był kolejny powód fascynacji Keruaciem. Jego bohaterowie wierzyli w uczucia.

Pytam wybitnego brazylijskiego reżysera Waltera Sallesa, czynie bał się w wymagającej roli Marylou w ekranizacji „W drodze” Jacka Keroucaobsadzić megagwiazdę młodzieżowego hitu. - Nie zatrudniałem dziewczyny zwampirycznej serii – odpowiedział. - Pierwszy raz zwrócił mi na nią uwagęAlejandro Gonzalez Inaritu. Przyjaźnię się z Seanem Pennem, u którego Kristenzagrała we „Wszystko za życie”. Zapisałem w notatniku jej nazwisko, a jakzobaczyłem film Penna wiedziałem, że mam swoją aktorkę”. Salles nie pomyliłsię. Ekran ożywa, kiedy pojawia się na nim Stewart. Po „Zmierzchu” w Interneciekrążyły żarty, że pień drzewa jak i Anja Rubik mają więcej wyrazu niż młodaaktorka. „W drodze” zaprzecza tej tezie. Kristen ma w sobie seks, charyzmę,magnetyzm.Mówi: - Moja bohaterka poczuciem wolności wykraczała poza swojeczasy, dzisiaj też zostałaby uznana za nowoczesną kobietę. Kiedy kochała,dawała z siebie wszystko, miała olbrzymią pasję, energię, chęć życia. Chłonęłaświat. Bez ograniczeń. I ja też o tym marzę.

 

Cały wywiad z Kristen Stewart  w nowymnumerze „Wprost”.

Nowy numer "Wprost" od 12.00 w niedzielęjest dostępny w formie e-wydania.

Najnowsze wydanie tygodnika dostępne jest teżna Facebooku.