Anne Applebaum - żelazna dama

Anne Applebaum - żelazna dama

Dodano:   /  Zmieniono: 20
Anne Applebaum i Radosław Sikorski (fot. Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Kiedy z bydgoskiego urzędu wypłynęła do mediów informacja, że Anne Applebaum, żona ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, złożyła tam podanie o przyznanie jej polskiego obywatelstwa, Anne była wściekła. Pytana wprost odpowiada podniesionym głosem: – To całkiem osobiste, związane z dziećmi i Radkiem, jestem bardzo zła, że to wyszło, od paru tygodni zbieram jakieś dokumenty, przechodzę biurokratyczne katusze, a tu jeszcze to!
Hipotezy wśród zaniepokojonych konkurentów Sikorskiego w PO, są dwie: „Radek przygotowuje się do ponownego uderzenia na prezydenturę albo otrzymał od Tuska obietnicę, że to on mógłby zostać jego sukcesorem na stanowisku szefa partii lub nawet premiera”. Przecież mimo krótkiego stażu w partii Sikorski został już jednym z wiceprzewodniczących PO, a jego pozycja „jest całkowicie zawieszona na Tusku” – jak mówi zwolennik innego potencjalnego sukcesora. W obu wypadkach polskie obywatelstwo żony, szczególnie takiej żony jak Anne Applebaum, byłoby oczywistym atutem.

Anna ucieka z domu

Kiedy Anne Applebaum wreszcie je otrzyma, będzie obywatelką USA, Wielkiej Brytanii i Polski. W USA się urodziła jako jedna z córek dobrze sytuowanego żydowskiego prawnika ze Wschodniego Wybrzeża. Jednak elitarność jej rodziny nie ma długiej historii, jeszcze jej pradziadkowie mieszkali na wschodnich kresach Rzeczypospolitej, na terenach dzisiejszej Białorusi. Stamtąd na początku XX w. wyjechali do Ameryki w poszukiwaniu zarówno dobrobytu, jak i bezpieczeństwa. Studiowała na renomowanym amerykańskim uniwersytecie Yale, gdzie wszyscy ją zapamiętali i gdzie stała się członkiem elitarnego studenckiego bractwa Phi Betta Kappa. Ta urodzona prymuska nigdy jednak nie była kujonem.

Anglia była jej drugą ojczyzną w latach 80. ubiegłego wieku. Poza kwestiami bardziej osobistymi Anne Applebaum i Radosława Sikorskiego połączył właśnie snobizm na Wielką Brytanię. W ich domu, w Chobielinie koło Nakła, o którego wystrój zadbała przede wszystkim ona, wszystko – od łazienki z brytyjską armaturą po ściany w ciepłych kolorach, od stawu przed domem po kort tenisowy – ma przypominać wiejskie rezydencje średniej i drobnej brytyjskiej arystokracji.

Romans na gruzach

Spotkali się dopiero w Warszawie, gdzie Anne przyjechała pod koniec lat 80. jako korespondentka „The Economist”. Wokół nich kończył się świat, jaki wcześniej znali, świat zimnej wojny podzielony żelazną kurtyną. Razem pojechali z Warszawy do Berlina na wieść o otwarciu przejść granicznych w upadającym NRD. Jakkolwiek brzmiałoby to romantycznie i niewiarygodnie, namiętność między nimi rzeczywiście wybuchła, kiedy padał berliński mur, a oni siedzieli wraz z tysiącami berlińczyków na tej politycznej ruinie, wydłubując z niej cegły i robiąc notatki do swoich reportaży.

Cały materiał można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Wprost", który od niedzielnego wieczora jest dostępny w formie e-wydania.

Najnowsze wydanie tygodnika dostępne jest też na Facebooku.

 20

Czytaj także