Palikot postawi dwumetrowy krzyż i zapali sto zniczy przed siedzibą PiS

Palikot postawi dwumetrowy krzyż i zapali sto zniczy przed siedzibą PiS

Dodano:   /  Zmieniono: 69
Janusz Palikot (fot.newspix.pl/Piotr Charchuła) / Źródło: Newspix.pl
Janusz Palikot wyrzekł się "mowy nienawiści”, ale nie znosi "mowy-trawy”, więc będzie stawiał mocne tezy. Zaczął w rozmowie z Piotrem Najsztubem twierdząc, że wrak prezydenckiego Tu-154 "powinien być zezłomowany i przeznaczony na coś pożytecznego dla biednych ludzi”.
Piotr Najsztub: Skoro wyrzekł się pan mowy nienawiści, to zostaje panu już tylko jedno – mowa-trawa. Na to wyzwanie jest pan chyba gotowy?

Janusz Palikot: To jest strasznie wielkie wyzwanie, które sobie postawiłem, bo rzeczywiście nie znoszę mowy-trawy, nie znoszę blablania.

Będą więc męczarnie.

Nie, bo można stawiać bardzo mocne tezy! Na przykład takie, że wrak smoleński powinien być zezłomowany i przeznaczony na coś pożytecznego dla biednych ludzi.

Specjalne monety?

Cokolwiek! Klamka, jak komuś brakuje klamki, albo guziki metalowe do kurtek, cokolwiek! To jest mocna teza, zgodzi
się pan.

Nie wiem jednak, czy słuszna.

A to jest już inna sprawa.

Dla wielu ludzi to jest ważny przedmiot, świadek tej katastrofy.


To ja w takim razie, jak to jest takie ważne, w pierwszym tygodniu stycznia wyślę dwa wagony z ostatniej katastrofy kolejowej Kaczyńskiemu na Nowogrodzką (siedziba PiS – przyp. red.). I postawię tam dwumetrowy krzyż, i zapalę sto zniczy. I będziemy w ten sposób się szachowali! Każdemu posłowi PiS zawiozę zaś wrak jakiegoś rozbitego samochodu, w którym zginął człowiek, też postawię dwumetrowy krzyż i zapalę znicze. To jest absurd, panie redaktorze, tak nie można.

To nadal jest mowa nienawiści, panie pośle.


Ależ nie, to pokazuje absurdy!

Budzi pan nienawiść takimi tezami.

To nie jest mowa nienawiści, tylko mocne wyrażanie poglądów, które są trudne dla innych ludzi, a przy okazji to nie jest mowa-trawa. Bez stygmatyzowania, bez wykluczania, bez napuszczania na siebie, bez życzenia śmierci. Można to zrobić i nie gęgać, nie blablać.

Zna pan takie słowo jak "kompromis”?

A… to już jest wynik negocjacji. Zaczęliśmy rozmowę od tego, czy język musi być mową-trawą – nie musi być, bo może być pełen przekonań.

Wyrzekanie się mowy nienawiści zakłada też, że bierzemy pod uwagę uczucia innych. W przypadku wraku smoleńskiego uczucia tych innych są znane. I brak mowy nienawiści zakładałby, że pan te uczucia bierze pod uwagę, więc np. nie proponuje dla nich obrazoburczego rozwiązania, tylko mówi: "Dobrze, skoro dla was to jest coś tak strasznie ważnego, a dla mnie nie, to wy zdecydujcie, co z tym zrobić”.

Dopóki oni to będą robili w swoim ogródku na Nowogrodzkiej, przed siedzibą PiS, to mniejszy problem. Jeśli jednak wrak chcą ustawić na Krakowskim Przedmieściu czy w jakimś innym miejscu i oszpecić Polskę, to nie ma zgody!

Polski tak się nie da oszpecić. Jest już zresztą wystarczająco oszpecona koszmarnymi bryłkami architektonicznymi i gigantycznymi reklamami.

I uważa pan, że już nawet wrak samolotu nie popsuje jeszcze bardziej krajobrazu?

Uważam, że skoro dla dwudziestu kilku procent Polaków ten wrak jest tak strasznie ważny, jako symbol, to może nie należy symbolicznie go niszczyć.

A ja uważam...

Żadnych uczuć ten wrak, w swojej pokatastrofalnej całości gdzieś złożony, nie rani.

Ależ pan doskonale wie, że w tym wszystkim nie chodzi o to, że zginęły tam najbliższe dla tych ludzi osoby, tylko że – zdaniem sporej części tych osób – "miał miejsce zamach i mord polityczny”. I to wtedy już nie jest kwestia kompromisu, tylko walki z absurdem.

To trzeba walczyć, polemizować z hipotezami naukowymi czy pseudonaukowymi, które to sugerują, a nie mścić się na wraku. Dosyć barbarzyńskie i pogańsko magiczne jest to, co pan chce z nim zrobić.

Nie, bo popatrzmy na to z innej strony. Czy naprawdę Polska ma się chwalić tym wrakiem? Wstyd, wstyd, że państwo się kompromituje.

Ale nikt chyba nie proponuje, żebyśmy na kolejną wystawę światową jechali z tym wrakiem jako polskim osiągnięciem?

Całe szczęście! Ale postawimy pomnik. A ja się wstydzę tego wraku.

Całą rozmowę można przeczytać w noworocznym numerze tygodnika "Wprost" dostępną w formie e-wydania.

Najnowsze wydanie tygodnika dostępne jest dostępne również na Facebooku.

 69

Czytaj także