Rosjanie uzależnieni od polskich jabłek

Rosjanie uzależnieni od polskich jabłek

Dodano:   /  Zmieniono: 5
Rosjanie uzależnieni od polskich jabłek (fot. sxc.hu) / Źródło: FreeImages.com
Tak jak my musimy kupować ich gaz tak Rosjanie są skazani na polskie jabłka. Nasi sadownicy podbili Moskwę.
W sadowniczym zagłębiu pod Grójcem niedaleko Warszawy, gdzie jeszcze niedawno co roku wybuchały protesty sadowników gnębionych przez zagraniczne przetwórnie biznes kręci się coraz lepiej. Sadownicy łączą się w grupy producenckie zdolne konkurować z podobnymi firmami w całej Europie. Ale w tym roku pobito rekord w handlu z Rosją. W pierwszym kwartale na wschód sprzedano 294 tys. ton jabłek, najwięcej od 10 lat. 

Rosną fortuny handlowców działających na wschodzie. Kto dotrze z produktem na rynek Moskwy jest milionerem. Tak jak rodzina Radeckich z Broniszewa pod Grójcem. Ich Sadpol od 20 lat zajmuje się skupem jabłek od okolicznych sadowników i handlem z Rosją.

- Jakby dobrze policzyć to owocowa branża daje tyle samo profitów państwu, co KGHM ze swoją miedzią – mówi Maciej Radecki. O swoim majątku nie lubi jednak rozmawiać, bo denerwują się wówczas dostawcy wytykający biznesmenowi, że z ich pracy dorobił się luksusów.

Faktem jest, że okazała rezydencja bije po oczach, widać ja doskonale z trasy S7. Przed domem stoi fontanna z ogromnym marmurowym delfinem, za domem park z największą w Polsce kolekcją drzew iglastych i sztuczną rzeczką z wodospadami.  Kilkaset metrów z domu do firmy i centrum dystrybucyjnego pokonuje luksusowym mercedesem.

- Rosjanie od lat przepłacają za importowane owoce, bo własnego przemysłu właściwie nie mają. Tak samo jak my jesteśmy uzależnieni od rosyjskiego gazu tak na Wschodzie nie ma podwieczorku albo drugiego śniadania bez polskiego jabłka – wyjaśnia Mirosław Maliszewski ze Związku Sadowników RP.

Doszło do tego, że rosyjscy politycy na serio rozważają projekty uniezależnienia się od dostaw polskich jabłek. Efektem tej polityki była polsko-rosyjska handlowa wojna z 2005 roku. Wprowadzono wówczas embargo na nasze owoce. W tym samym czasie rosyjskie firmy z Kraju Krasnodarskiego zamówiły w Polsce najwięcej w historii sadzonek i drzewek jabłoni. W Grójcu i okolicach pojawiły się też oferty wyjazdu i pracy skierowane do ekspertów i studentów ogrodnictwa.

Embargo miało dać czas na zbudowanie własnego przemysłu jabłkowego. Ale nie udało się. Polacy nie dali się wyrugować z rynku. Intratny handel naszymi jabłkami przejęli pośrednicy z Litwy, Węgrzy i Rumuni, a nawet mołdawska mafia korzystająca z tego, że handel pomiędzy Mołdawią i Rosją przez pewien czas obywał się bez cła. Maliszewski dodaje, że najnowszy projekt uniezależnienia Rosji od polskich jabłek zakłada budowę ogromnych sadów w Obwodzie Kaliningradzkim.

Więcej przeczytacie w tekście Tomasza Molgi w najnowszym (35/2013) numerze tygodnika "Wprost".

Najnowszy numer "Wprost" od niedzielnego wieczora dostępny w formie e-wydania .

Najnowszy "Wprost" także dostępny na Facebooku .

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania .
 5

Czytaj także