"Rozbić drugiego tupolewa? Trzeba byłoby stworzyć brzozę..."

"Rozbić drugiego tupolewa? Trzeba byłoby stworzyć brzozę..."

Dodano:   /  Zmieniono: 10
Maciej Lasek (fot. Damian Burzykowski / Newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
Pomysł Waldemara Pawlaka, by w ramach wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej zrekonstruować przebieg katastrofy rozbijając drugiego Tu-154, którym w przeszłości latali przedstawiciele najwyższych władz państwowych, byłby "trudny do realizacji" - ocenił w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Macieja Lasek.
Lasek podkreślił, że aby taki eksperyment miał sens, trzeba byłoby stworzyć "odpowiedni model brzozy wraz z jej ukorzenieniem" (według raportu komisji Jerzego Millera badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej, bezpośrednią przyczyną rozbicia się Tu-154M 10 kwietnia 2010 roku była utrata skrzydła po uderzeniu w brzozę przez samolot). - Samolot powinien być rozpędzony do prędkości 270-280 kilometrów na godzinę. Nie można uderzyć słupem w stojący samolot, gdyż to jest zupełnie inny rodzaj obciążeń, które działają w tym czasie na skrzydło samolotu - tłumaczył Lasek.

Szef PKBWL przyznał, że w przeszłości w ramach eksperymentów rozbijano samoloty w USA. - FIA w 1964 r. rozbiła dwa samoloty DC7 i Constelation. Filmy razem z raportami są dostępne w sieci - podkreślił dodając, że na jeden z tych filmów powołuje się ekspert zespołu Antoniego Macierewicza prof. Wiesław Binienda. - Niestety na swojej prezentacji zakończył wyświetlanie tego filmu w momencie, który jest najbardziej ciekawy. Samolot zderza się w czasie lądowania ze słupem telegraficznym, słup zostaje złamany. Ale na tym filmie widać, jak skrzydło odpada od tego samolotu, czyli następuje obcięcie skrzydła przez ten złamany słup - dodał Lasek wyjaśniając, że ostatniej części filmu prof. Binienda nie pokazuje.

arb,

 10

Czytaj także