39-letni policjant z Komendy Rejonowej Policji w Krapkowicach (woj. opolskie) utonął w stawie w nocy z piątku na sobotę. Był z kolegami z pracy. Sprawę bada prokuratura w Strzelcach Opolskich.
Mężczyźni mieli spotkać się nad stawem hodowlanym w Strzeleczkach. Jeden z policjantów miał wpaść do stawu.
- Ok. 12 w nocy otrzymaliśmy zgłoszenie o tym, że do stawu hodowlanego wpadł policjant. Jego kolegom nie udało się go wyciągnąć. Ok. godz. 1. Na miejsce przybyło pogotowie ratownicze. Wyłowiono mężczyznę. Jego reanimacja trwała 45 minut, ale nie przyniosła efektu. O godz. 1.40 lekarz stwierdził zgon - powiedział Jarosław Waligóra z Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach .
Policja nie ujawnia, czy funkcjonariusz był pod wpływem alkoholu. - W sprawie trwają czynności pod nadzorem prokuratury w Strzelcach Opolskich. Była to impreza prywatna - zapewnił Waligóra.
Mężczyzna miał 39 lat. Zostawił żonę i czwórkę dzieci.
TVN24
- Ok. 12 w nocy otrzymaliśmy zgłoszenie o tym, że do stawu hodowlanego wpadł policjant. Jego kolegom nie udało się go wyciągnąć. Ok. godz. 1. Na miejsce przybyło pogotowie ratownicze. Wyłowiono mężczyznę. Jego reanimacja trwała 45 minut, ale nie przyniosła efektu. O godz. 1.40 lekarz stwierdził zgon - powiedział Jarosław Waligóra z Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach .
Policja nie ujawnia, czy funkcjonariusz był pod wpływem alkoholu. - W sprawie trwają czynności pod nadzorem prokuratury w Strzelcach Opolskich. Była to impreza prywatna - zapewnił Waligóra.
Mężczyzna miał 39 lat. Zostawił żonę i czwórkę dzieci.
TVN24
