Wciśnięci w cudze biografie

Wciśnięci w cudze biografie

Dodano:   /  Zmieniono: 1

Jest coś niesamowitego w nagłych życiowych zmianach, szczególnie w późnym wieku. Całe życie – okazuje się nagle – było rękopisem na brudno, teraz dopiero następuje spóźniona premiera. Ten oto pan przez całe życie był uczciwą głową rodziny, ojcem trójki dzieci, pracował na politechnice i oto nagle, w wieku lat osiemdziesięciu, zmienia płeć i staje się Ruth. Jak się okazuje, Ruth zawsze w nim była, gdzieś tam stłamszona pod ojcem trójki dzieci, obliczeniami, podatkami i tylko czekała na śmierć żony, aby się uwolnić. I oto jest na wolności, szaleje, dziadek spełnia się wreszcie na starość. Wreszcie jest sobą i ze zdjęć patrzy na nas szczęśliwa twarz zadbanej starszej pani. Ktoś inny rzuca całkiem nieźle prosperującą firmę w centrum wielkiego miasta i wyjeżdża pospiesznie, aby zapuścić brodę i zostać rybakiem, aby zamieszkać na barce przycumowanej do bardzo bezludnego brzegu. I czuje, że oto właśnie po raz pierwszy żyje pełnią życia. Firma sprzedana, a on chodzi na ryby. I wie, że przez te wszystkie lata się męczył, dusił w wielkim mieście, ale był niewolnikiem swojego obowiązku, który sobie narzucił. Nie wiedział, że można nie.

I jeszcze przykład z polskiego podwórka. Oto słynny projektant, Arkadius, rzuca modę i wyjeżdża do Brazylii. Tam kupuje dom na rajskiej wyspie. Ze wszystkich setek par butów pozostawia sobie tylko dwie (resztę zostawia na zatracenie w Londynie), w których chodzi przez okrągły rok. Chodzi bez koszulki, w samych spodenkach, zadaje się z prostymi ludźmi, ale właśnie teraz jest szczęśliwy. Dopiero teraz. No i w końcu ja, też w jakiś sposób uwolniony od wyobrażeń, co powinienem, co mi wypada, co nie. Taka mała emancypacja tuż przed czterdziestką. Koniec ze słuchaniem, co inni uważają, że powinienem! Koniec ze spełnianiem nadziei i oczekiwań całego świata (kosztem swoich)! Z poważnego Michała Witkowskiego w sweterku w serek rodzi się nagle stłamszona w nim od lat Miss Gizzi i nic już jej nie wciśnie z powrotem jak gina do butelki.

Albo tak: mieszkali całe życie razem, mieli dzieci, chodzili do kościoła, ale po czterdziestu latach ona stwierdza nagle, że jednak jej życie ucieka, czas się kurczy, a przecież taka sytuacja pozostawia niedosyt, bo właściwie to ona całe życie marzyła o tym, aby pracować w cyrku i być z kobietą-linoskoczkiem. Tyle tylko że do tych marzeń sama przed sobą przyznawała się nader rzadko i z wielkim poczuciem winy. I nic na to nie poradzi, bo teraz, nagle, podczas jakiejś kłótni z mężem ona się emancypuje, ona idzie w noc, w deszcz, bez parasola, w kapciach, ona szuka cyrku i kobiety-linoskoczka, a co więcej – ona znajduje ów cyrk i ową kobietę, ona jest z nią naprawdę szczęśliwa!

Inna jakaś kobieta całe życie była gospodynią domową, a marzyła o tym, aby śpiewać. I oto idzie na casting, i oto wygrywa, i poczwarka wreszcie zamienia się w motyla! Piszę o tym dlatego, że dość mam wokoło skwaszonych i zgorzkniałych ludzi, którzy żyją nie swoim życiem, jakby grali w nie dla siebie napisanym scenariuszu, choć sami się przed sobą do tego nie przyznają. Ale nie są nieszkodliwi, o nie. Człowiek wciśnięty w cudzą biografię zatruwa życie sobie, rodzinie i innym. Tępi wszelkie próby emancypacji i dogonienia własnych marzeń u innych. Poszedł na doktoranckie, bo nie wiedział, co ze sobą zrobić, i teraz jest starym, zgorzkniałym doktorkiem, który uwielbia męczyć studentów za przejawy niekontrolowanej wesołości czy bardziej kolorowe ubranie. Ludzie wciśnięci w cudze biografie są wśród nas. Uważajmy na nich, nie dajmy im się. Należy ich rozpoznać i omijać. A sami dobrze wsłuchajmy się w najbardziej wstydliwe nasze marzenia i nie bójmy się po nie sięgnąć. Podpisano, ten, co się nie bał i jest szczęśliwy. �

Więcej możesz przeczytać w 43/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1

Czytaj także