"Syrii już nie ma, Assad stracił swój kraj"

"Syrii już nie ma, Assad stracił swój kraj"

Baszar Assad (fot. Fabio Rodrigues Pozzebom / ABr derivative work: César (Bashar_al-Assad.jpg) [CC BY 3.0], via Wikimedia Commons
Amos Gilad, doradca izraelskiego rządu, stwierdził, że "Syrii już nie ma". - Syria umiera. Pogrzeb zostanie ogłoszony w stosownym czasie - mówił.
Według Gilada, doradcę strategicznego ministra obrony Izraela, o Syrii nie można już mówić jako państwie, ponieważ po czterech latach wojny domowej ten kraj rozerwano na kilka części, które są kontrolowane przez różne siły. Jak zaznaczył Gilad, ponowne połączenie podzielonych regionów, będzie "bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe".

Ekspert zaznaczył, że biorąc pod uwagę podział państwa, Baszara Assada można w tej chwili nazywać "co najwyżej gubernatorem fragmentu kraju", gdyż stracił co najmniej 75 proc. Syrii. -  W praktyce jest gubernatorem 20 procent kraju. W przyszłości ten stan posiadania będzie ciągle się kurczył. Być może pewnego dnia będzie prezydentem Alawistanu. Baszar Assad zapisze się w historii jako ten, który stracił swój kraj - mówił.

Określenie "Alawistan" jest stosowane coraz częściej, by nazwać zachodnią część Syrii, zamieszkaną przez Alawitów - sekty islamskiej, do której przynależy Assad. Na obecną chwilę wojsko broni tylko tego regionu.

Od 2014 roku, pomimo kilku sukcesów, rządowe siły bez przerwy przegrywały z oddziałami grup rebelianckich oraz z Państwem Islamskim. Fanatycy  islamscy zajęli znaczną część Syrii.

Reuters, tvn24.pl

Czytaj także

 12
  • michal IP
    W Asadzie jedyna nadzieja, inaczej bandyci wymordują wszystkich.
    • (wujek) Olek IP
      W razie przestepstwa prokurature interesuje "cui bono", komu to na reke. Aktualna sytuacja na pewno nie jest ani dla Syryjczykow, ani dla Assada, niemal nikomu na reke - poza zawlaszczencom USA. Z pazernosci jak pasozyty niszcza inne ogranizmy i zycia ludzkie, przed samymi USA pod koniec tez sie nie wstrzymaja.
      • prosta sprawa IP
        Syria nigdy nie należała do Assada i nie była "jego Krajem" - była krajem Syryjczyków. Gdyby Assad zdawał sobie sprawę z tej fundamentalnej różnicy, to tej wojny by nie było.