O planach powstania największego w naszej części Europy koncernu naftowego mówi się już od 3 lat. To już ostatni dzwonek dla rozpoczęcia fuzji.
"Czas to pieniądz, a pieniądz to więcej niż czas" - zwykł mawiać Edgar Allan Poe. Jeżeli fuzja polskiego PKN Orlen i węgierskiego MOL dojdzie do skutku, powstanie największy w Europie Wschodniej koncern naftowy. Czasu pozostaje jednak coraz mniej, a o planach połączenia firm i stworzenia megakoncernu (z udziałem austriackiego ÖMV), mówi się już od 3 lat. A polska firma nie ma już czasu. Bez odsieczy z zachodu lub z południa w Polsce będą rządzili Rosjanie. Gdyby plany fuzji zostały zrealizowane już dziś mielibyśmy zakończoną prywatyzację sektora naftowego zarówno w Polsce jak i na Węgrzech (oba państwa kontrolują mniejszościowe pakiety w narodowych koncernach) oraz... zachodnie firmy konkurujące z Rosjanami. Na razie samodzielny polski lub węgierski rynek nie wydaje im się atrakcyjny; oba razem - na pewno tak. Data "kwiecień 2004 r." wymieniona w liście intencyjnym, jako graniczna dla rozpoczęcia fuzji, to ostatni dzwonek. Zdaniem szefa Orlenu Zbigniewa Wróbla, jeżeli konsolidacja sektora naftowego w naszej części Europy nie rozpocznie się przed przystąpieniem Polski do UE, to pojawią się nowe grupy nacisku, których działania uniemożliwią jakiekolwiek sensowne przekształcenia.
Jan Piński