Bezradność opozycji

Bezradność opozycji

Platforma buduje sieć klubów obywatelskich, których słuchaczami są partyjni politycy. A Nowoczesna otwiera „latające uniwersytety”, podczas których zamierza prowadzić wykłady o konstytucji.

To od początku był poroniony pomysł. Nikt w Platformie nie wie, co ma wynikać z dyskusji na klubach obywatelskich. Zapraszane są gadające głowy, takie jak Jerzy Hausner czy bp Pieronek, dla których co prawda nie jesteśmy obrzydliwi, ale którzy z nami nie sympatyzują. Nawiązuje się klub dyskusyjny z zaproszonymi gośćmi, a na sali siedzi 90 proc. działaczy Platformy i ze znużeniem ich wysłuchuje – relacjonuje polityk PO. Po co więc powstały kluby? – Schetyna chciał w ten sposób pokazać, że przywraca Platformie obywatelskość – twierdzi polityk PO. Sam przewodniczący partii określił dość ogólnie, że dyskusje będą na temat sytuacji w Polsce i mają otwierać Platformę na nowe środowiska. Zapowiedział stworzenie 400 klubów obywatelskich. Ich koordynatorem został Robert Tyszkiewicz. – Jesteśmy już po spotkaniach w Krakowie, Warszawie, Gliwicach i Częstochowie. Kluby budujemy we wszystkich powiatach – mówi.


Sam dobór koordynatora nie był jednak trafny, bo w Platformie zaczęto drwić, że jeśli budowanie klubów obywatelskich pójdzie posłowi tak jak kampania Bronisława Komorowskiego, której był szefem sztabu, to będzie z tego więcej szkody niż pożytku. Walka o przywrócenie ducha obywatelskości w partii nie wychodzi od samego początku. Platforma Obywatelska na miejsce inauguracji działalności klubów obywatelskich wybrała krakowskie Muzeum Armii Krajowej. Spotkanie w tym miejscu musiała jednak odwołać ze względu na protest klubu „Gazety Polskiej”. Działacze razem z kombatantami sprzeciwili się upartyjnieniu muzeum i zagrozili jego okupacją. Ostatecznie spotkanie klubu obywatelskiego odbyło się w innym miejscu.

SPĘDY DZIAŁACZY

Z resztą debat nie jest lepiej, bo działacze nie wiedzą, na jaki temat mają je organizować. – Rozmawiałem z jednym z szefów struktur, który żalił się, że Schetyna każe spędzać działaczy na spotkania klubu obywatelskiego w jego powiecie. Mówi: każą robić, to robię. Mniejsza o to, że nie wiem po co – mówi jeden z polityków PO. I dodaje: – Kierownictwo nie ma pomysłu programowego i to widać po organizowanych debatach. Uczestnicy spotkań klubów obywatelskich mają nie być przypadkowi. – Warszawscy działacze usłyszeli, że mają przyjść na dyskusję, żeby nie było problemu z frekwencją, ale raczej nie zabierać głosu – mówi polityk. Jego zdaniem na spotkania klubów obywatelskich Schetyna chce zapraszać przede wszystkim partyjny aktyw. – To jest jego odświeżenie Platformy – drwi nasz rozmówca. Podczas warszawskiego spotkania klubu obywatelskiego jednym z prelegentów był Mateusz Kijowski. Co wzbudziło mieszane uczucia wśród części polityków PO. – Skoro lider KOD występuje na naszych spotkaniach, to może zamierza wstąpić do Platformy. Widać, że ma ambicje polityczne, a w KOD ich nie realizuje – mówi Antoni Mężydło, poseł PO. Jego zdaniem działania Platformy w parlamencie są przeciwskuteczne, więc partia musiała się przenieść do terenu.

OPOZYCJA NIEMA W PARLAMENCIE

Mężydło uważa, że aktywność PO na tym polu jest dobrym pomysłem nowego przewodniczącego. – W parlamencie rząd ignoruje nasze interpelacje. Jesteśmy niemą opozycją. W terenie jest inaczej. Kaczyński pokazał, że tu mu uwieramy, i dlatego organizuje Marsz Miliona w kontrze do demonstracji KOD. Rywalizujemy już nie w parlamencie, ale na ulicy – mówi Mężydło. Samo tworzenie klubów obywatelskich nie przynosi na razie wzrostu poparcia dla Platformy. – Nie do końca rozumiem ideę klubów. Jeśli ma mieć charakter mobilizacji struktur, to przecież nie potrzeba do tego dyskusji z ekspertami. Partia może się zwyczajnie spotkać. Jeżeli zaś kluby mają przyciągać nowych wyborców, to trzeba zmienić stricte partyjny charakter spotkań – opowiada polityk Platformy, który zauważa, że tematyka, którą zamierzają poruszać kluby obywatelskie, nie została jasno określona. – Dopiero co zaproszono Jerzego Stępnia i Marka Chmaja do dyskusji o Trybunale Konstytucyjnym, a już słyszymy, że na 10 kwietnia planowane jest spotkanie na temat Smoleńska. Wymyślają tematy ad hoc – mówi. Inny dorzuca: – Klub obywatelski na temat Smoleńska? To jest absurd!

„NARRACJA PIS WYGRYWA. AKTYW WKURZONY ZA REZOLUCJĘ”

Antoni Mężydło uważa, że strategia, którą przyjął przewodniczący PO, jest przemyślana. – Nasze działania nie wywołują od razu entuzjazmu. Robimy to na zapas. Społeczeństwo refleksyjnie do tego wróci, gdy PiS dojdzie do masy krytycznej – uważa. Sądzi też, że Grzegorz Schetyna musiał zainicjować rezolucję w sprawie Polski w Parlamencie Europejskim. – W styczniu dał ultimatum PiS. Musiał złożyć rezolucję, żeby pokazać konsekwencję – mówi. Ale w swojej opinii na ten temat jest odosobniony. Bo duża część polityków Platformy nieoficjalnie krytykuje poparcie rezolucji. – Aktyw jest wkurzony. Narracja PiS w sprawie rezolucji jest typowo polska i na tym wygrywają – ocenia poseł. – Z punktu widzenia słupków PO to słaby pomysł.

Interwencja w sprawie Polski za granicą odejmie nam punkty – mówi kolejny rozmówca z Platformy. Antoni Mężydło dorzuca: – Schetyna wahał się w tej sprawie. W styczniu przekonał Platformę do zablokowania rezolucji dotyczącej Polski. Bo PiS zarzucił mu zdradę i zaprzaństwo – mówi. Nasi rozmówcy z PO przyznają, że nie są zwolennikami opozycji totalnej, którą właśnie proponuje nowy szef partii. Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego, uważa, że oficjalne krytykowanie Polski na forum Unii Europejskiej nie opłaci się Platformie Obywatelskiej. – Część Polaków jest przekonana, że PiS narusza standardy demokracji, ale nie chce interwencji z zewnątrz. Teraz trwa dyskusja o tym, kto donosi na Polskę. Chyba nie takiego efektu politycy opozycji oczekiwali. Jeśli PO chciała działać, mogła to robić, tylko zakulisowo – uważa Maliszewski.

NOWOCZESNA – ODDECH NA PLECACH PO

Działania Platformy obserwuje cały czas Nowoczesna, która śladem partii Grzegorza Schetyny organizuje spotkania w terenie. W ciągu kilku tygodni ugrupowanie ma zainicjować powstanie „latających uniwersytetów”. Na spotkaniach politycy Nowoczesnej zamierzają prowadzić wykłady o konstytucji. – To będą otwarte spotkania, na których będziemy starali się edukować społeczeństwo. Będziemy z nim rozmawiali na temat trójpodziału władzy. Wiedza na temat konstytucji wzrosła, ale wciąż są ludzie, którzy nie odróżniają Trybunału Konstytucyjnego od Trybunału Stanu – mówi Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej, która zastrzega, że podczas spotkań na „latających uniwersytetach” będą również poruszane inne kwestie. – To będzie też edukacja dotycząca prawa pracy, prawa do alimentów. Chcemy również dotrzeć na wsie, gdzie część kobiet jest nieświadoma swoich praw – mówi Lubnauer. Kamila Gasiuk-Pihowicz, rzeczniczka partii, mówi, że do wykładów mają przygotowanych posłów. I wymienia jedną z prawdopodobnych prelegentek Barbarę Dolniak, sędzię z kilkuletnim stażem.

WYŚCIG PO I NOWOCZESNEJ W TERENIE

Ściganie się z Platformą Obywatelską w terenie nie jest dla polityków Nowoczesnej proste, bo partia nie ma struktur w regionach. – Platforma i Nowoczesna idą śladami PiS, które zawsze miało koło siebie prawicowe środowiska, a po wyborach w 2010 r. jego sympatycy masowo gromadzili się w klubach i zastanawiali, jak partia Kaczyńskiego może wygrać elekcję. Budowanie sieci terenowych mobilizuje elektorat. Daje dobre rezultaty, ale w dłuższej perspektywie. Takiego wzrostu elektoratu jeszcze nie widać w sondażach – mówi Maliszewski. W terenie na razie nie widać u działaczy Platformy entuzjazmu z powodu spotkań klubów. – Ludzie chcieliby jeszcze zawalczyć.

Ale do walki potrzeba rozpoznania w boju. Działacze dzwonią do Schetyny, proponują pomysły, nam zgłaszają na prelegentów spotkań klubów obywatelskich znanych dziennikarzy telewizyjnych. Tylko że ich propozycje są odrzucane przez kierownictwo. Działacze są w rozsypce. Kluby obywatelskie miały ich zebrać. Ale tu brakuje idei, programu – skarży się polityk PO. I podsumowuje: – Z jednej strony zagraża nam PiS, z drugiej Nowoczesna, która podchodzi coraz bliżej. Kluby obywatelskie miały być ratunkiem, a koniec końców są spotkaniami we własnym sosie. Ten projekt przestaje istnieć. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 14/2016
Więcej możesz przeczytać w 14/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także