SLD na dnie?

SLD na dnie?

"Żółta kartka", "lodowaty prysznic" a nawet "SLD powinien się rozwiązać" - tak politycy i komentatorzy lewicy zareagowali na ostatni sondaż, w którym koalicja SLD-UP otrzymała zaledwie 13 proc.
Sondaż ukazał się w dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Ujawnił on najmniejsze poparcie społeczeństwa dla koalicji SLD-UP, odkąd obie partie sięgnęły po władzę. Na lewicę chciałoby głosować zaledwie 13 proc. Polaków. Tyle samo zwolenników ma LPR lub PiS. Tymczasem PO cały czas umacnia swoją pozycję (28 proc.). Mniejsze poparcie od SLD-UP zdobyło jedynie PSL - 6 proc.

Najbardziej radykalny w poglądach jest związany z lewicą socjolog Jacek Wódz. Uważa on, że SLD powinno się rozwiązać. Zdaniem polityków Sojuszu, słabe notowania to wynik odejścia od  programu lewicowego, arogancji władzy i złego stylu rządzenia. Koalicji nie pomogły na pewno także afery z udziałem polityków SLD. Szef klubu Sojuszu Krzysztof Janik twierdzi natomiast, że  koalicja płaci niskimi wynikami za trudne decyzje. Według niego coraz słabsze wyniki SLD to skutek m.in. debaty wokół planu wicepremiera Jerzego Hausnera, jednak - jak zaznaczył - trzeba się z tym pogodzić i  "udowodnić, że jednak potrafimy działać w polityce, i to jeszcze przed wyborami". Janik podkreślił, że SLD ma kilka inicjatyw, które pozwolą "odbić się od dna", ale trzeba je jeszcze przygotować. "Niechaj żywi nie tracą nadziei" - dodał.

"Na razie jest to żółta kartka dla +czerwonych+, a czerwona będzie w trakcie wyborów" - powiedział poseł SLD Piotr Gadzinowski. "Mówię, bom smutny, bom sam nie bez winy" - przyznał.

"Bardzo trudno jest zatrzymać tendencję spadkową. Można ją zatrzymać radykalnymi zmianami, ale one w SLD nie wystąpiły poza zmianami w klubie parlamentarnym" - zaznaczył wiceszef klubu Sojuszu Wiesław Kaczmarek.

Zdaniem Izabelli Sierakowskiej (SLD), powody słabego wyniku SLD- UP leżą w "sposobie sprawowania władzy, w "arogancji władzy", w  mówieniu: "ja dam radę, ja potrafię, ja nie biorę pod uwagę notowań opinii społecznej, bo ja mam rację". "To jest bardzo poważny sygnał dla pana premiera Millera: albo rządzenie, albo partia" - podkreśliła posłanka. W jej opinii rezygnacja premiera z kierowania partią jest "bardzo pożądana, jeśli chcemy uratować Sojusz, państwo i twarz".

Zdaniem wicepremiera i szefa MSWiA Józefa Oleksego, spadek notowań SLD-UP ustanie w jakimś momencie. "Gdy wyjaśnią się sprawy programowe, przyjęty zostanie plan Hausnera, kiedy nastąpi akcesja do Unii Europejskiej ludzie zobaczą trochę innych elementów rzeczywistości i zobaczą, że są wskazówki dla myślenia pozytywnego o przyszłości. Dziś nastroje społeczne są dość oklapłe" -  powiedział Oleksy.

Według szefa Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska, 13 proc. dla  SLD-UP to już "czerwona kartka". Lider LPR Roman Giertych uważa, że taki poziom poparcia to - jak na Sojusz - wynik i tak "bardzo przyzwoity", bo w wyborach Sojusz dostanie znacznie mniej głosów. Również szef klubu PiS Ludwik Dorn twierdzi, że poparcie dla  koalicji będzie spadać, a naturalną granicą jest 9-10 proc.

Jeden z liderów Platformy, Bronisław Komorowski, powiedział, że  jego zdaniem "kluczem do tego jest premierostwo Leszka Millera, który jest twardym graczem, twardym politykiem i jest, zdaje się, skłonny doprowadzić do kompletnego rozbicia własnej formacji politycznej w imię utrzymania pozycji jako premiera i  przewodniczącego partii".

Tusk uważa, że "scenariusz, w którym rząd podjąłby bardzo męskie, odważne decyzje, a następnie doprowadził do wcześniejszych wyborów, byłby chyba honorowy i dla Polski pożyteczny".

Według socjologa Janusza Krzemińskiego, wynik sondażu dowodzi tego, że kruszy się już "wywiedziony jeszcze z PRL-u" żelazny elektorat SLD. "Ten sondaż bardzo wyraźnie pokazuje, że dalsze trwanie rządu Leszka Millera jest już właściwie katastrofą" -  ocenił socjolog.

oj, pap

Czytaj także

 0