Leczenie na kartki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Środki z Narodowego Funduszu Zdrowia wystarczą na sfinansowanie zawartych kontraktów do końca roku. Problemy zaczną się przy dodatkowych lub ponadlimitowych usługach medycznych. .
"Na dodatkowe świadczenia, które byłyby przydatne i potrzebne społeczeństwu, nie mamy po prostu pieniędzy" - oświadczył Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Lesław Abramowicz. Ponad limit określony w kontrakcie, Fundusz będzie się starał płacić jedynie za usługi medyczne ratujące życie i te związane z nagłymi zdarzeniami - dodał.

Jego zdaniem, sytuację Funduszu skomplikowała konieczność wywiązania się z ugody z lekarzami rodzinnymi zrzeszonymi w Porozumieniu Zielonogórskim. "Wydałem dyspozycje i porozumienie zostanie zrealizowane. Pieniądze na ten cel to, niestety, środki rezerwowe na inne cele" - powiedział. Te inne cele to m.in. usługi wykonane ponad limit określony w kontrakcie oraz programy profilaktyczne. "Środowisko medyczne musi pamiętać, że jeśli chcemy dać jednym, to musimy zabrać drugim" - zaznaczył prezes.

Na razie nadal nie ma zmiany planu finansowego, koniecznej do tego, by zgodnie z prawem rozdysponować pieniądze na realizację porozumienia z lekarzami. Abramowicz zapewnił jednakże, że wkrótce ta zmiana nastąpi.

Prezes odniósł się do podjętego w ubiegłym miesiącu stanowiska powiatów, które chcą m.in. uzyskać dla podległych im placówek takie kwoty jak w roku 2002 oraz dofinansowania z budżetu państwa podwyżek z tytułu tzw. ustawy 203 zł, nakazującej wypłatę wszystkim pracownikom publicznych placówek medycznych podwyżek. W razie niezrealizowania tych postulatów, powiaty zagroziły zerwaniem kontraktów z NFZ przez podległe im szpitale.

- Ten ostatni postulat jest skierowany do budżetu państwa. "To prawidłowy adresat" - skwitował Abramowicz. Niższe budżety placówek w porównaniu z 2002 rokiem prezes tłumaczył zmianą księgowania napływających składek. Tłumaczył, że jej konsekwencją było to, że kasy (poprzedniczki Funduszu) miały do dyspozycji w ciągu roku nie 12 składek, a 13. Dlatego - jego zdaniem - nie powinno się odnosić tegorocznych bużetów do tych z 2002 r.

em, pap