Iracki rząd przed terminem? (aktl.)

Iracki rząd przed terminem? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Istnieje szansa utworzenia irackiego rządu tymczasowego do końca maja, miesiąc przed planowanym przekazaniem władzy przez administrację USA - uważa specjalny wysłannik ONZ Lakhdar Brahimi.
Brahimi, były minister spraw zagranicznych Algierii, nakłoniony przez Waszyngton do udzielenia pomocy w przekazaniu władzy Irakijczykom, przedstawił we wtorek wieczorem na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ plan powołania tymczasowych władz irackich. Kierowałyby one krajem od przejęcia suwerenności 30 czerwca do  wyborów powszechnych, przewidywanych na styczeń przyszłego roku.

W myśl planu algierskiego dyplomaty obecna 25-osobowa iracka Rada Zarządzająca, powołana przez Amerykanów latem zeszłego roku, powinna się rozwiązać. Rząd tymczasowy, który by ją zastąpił, miałby składać się z ekspertów i osobistości niezwiązanych z  żadnymi partiami.

Znaczną część obecnej Rady Zarządzającej stanowią politycy, którzy okres rządów Saddama Husajna spędzili na emigracji i są mało znani w kraju. Wielu Irakijczyków uważa ich za marionetki Waszyngtonu.

Brahimi uważa, że skład tymczasowego rządu irackiego powinno się ustalić do końca maja, aby miał on czas przygotować się do  przejęcia miesiąc później suwerennej władzy od państw okupacyjnych, a także osiągnąć nowe porozumienie z wojskami koalicji, które pozostaną w Iraku i zachowają kontrolę nad bezpieczeństwem kraju. ONZ-owski wysłannik podkreślił, że bardzo martwi go rosnąca przemoc w całym Iraku, a zwłaszcza w oblężonej Faludży, gdzie -  według doniesień - zginęło kilkaset osób, a ponad tysiąc jest rannych.

Gdy algierski dyplomata przedstawiał swój raport Radzie Bezpieczeństwa ONZ, w Faludży, 55 km na zachód od Bagdadu, wojska koalicji atakowały z ziemi i powietrza pozycje partyzantów, od  kilku tygodni otoczonych w centrum tego miasta i wciąż odmawiających złożenia ciężkiej broni. Kilkanaście godzin wcześniej wojska amerykańskie zabiły przeszło 60 bojowców Armii Mahdiego w walkach pod Nadżafem w środkowym Iraku.

"Im szybciej zacznie działać i kierować krajem wiarygodny rząd iracki, tym lepiej, zwłaszcza że brak takiego rządu jest częścią problemu, z jakim się zmagamy" - powiedział Brahimi dyplomatom.

Rada Bezpieczeństwa przyjęła z uznaniem "wstępną koncepcję" powołania irackiego rządu tymczasowego. Jednak członkowie Rady zadali wiele pytań, które Brahimi pozostawił bez wyczerpującej odpowiedzi.

Jedno z nich brzmiało, jak wyznaczyć premiera, prezydenta i dwóch wiceprezydentów, którzy według Brahimiego powinni sformować rząd tymczasowy.

Algierski dyplomata sądzi, że "choć nie będzie to łatwe", Irakijczycy wspomagani przez ONZ i władze koalicyjne zdołają do  końca maja wyłonić grono "szanowanych i akceptowanych przez ogół" osobistości.

Brahimi podkreślił, że osoby, które wejdą do rządu tymczasowego, nie powinny reprezentować interesów żadnej określonej partii. Powiedział, że najlepiej byłoby, gdyby członkowie rządu tymczasowego, w tym także tymczasowy prezydent, wiceprezydenci i  premier, postanowili nie walczyć w styczniu o miejsce w parlamencie.

Brahimi zaproponował też, aby mała grupa wybitnych osobistości irackich zorganizowała w lipcu konferencję ogólnokrajową z  udziałem 1000-1500 Irakijczyków. Jej uczestnicy "podjęliby prawdziwą ogólnonarodową dyskusję na temat wyzwań stojących przed krajem".

Konferencja wyłoniłaby "radę konsultatywną", która doradzałaby rządowi i otrzymywała od ministrów sprawozdania z pracy ich resortów.

Według Brahimiego, w trakcie przygotowań do przejęcia władzy 30 czerwca strona iracka i koalicja powinny "osiągnąć krystalicznie jasną zgodność poglądów w sprawie charakteru stosunków między suwerennym rządem przejściowym, byłymi państwami okupacyjnymi i  siłami obcymi, jakie pozostaną w kraju po 30 czerwca".

W Iraku pozostaną wojska koalicyjne liczące około 150 tysięcy żołnierzy. Ich obecność, zapewniając bezpieczeństwo nowemu rządowi, "da mu czas na omówienie z państwami okupacyjnymi, ONZ i  Radą Bezpieczeństwa kwestii sposobu sprawowania władzy po 30 czerwca" - powiedział Brahimi.

Amerykański dyplomata John Negroponte, który po 30 czerwca stanie się ambasadorem USA w Iraku, oświadczył, że rząd tymczasowy "będzie suwerennym rządem Iraku", ale nie będzie sprawował suwerenności w sferze bezpieczeństwa.

Sprawy bezpieczeństwa mają nadal podlegać dowódcy sił wielonarodowych, którym będzie amerykański generał. Pod jego rozkazami znajdą się także irackie siły bezpieczeństwa.

Kwestia ta wywołuje zastrzeżenia wielu Irakijczyków, którym nie  podoba się, że oficjalnie koalicja przekaże suwerenną władzę rządowi irackiemu, ale nadal zachowa szerokie uprawnienia.

Negroponte powiedział, że nowy rząd iracki będzie kierował pracą ministerstw i podejmował decyzje w sprawach bieżących.

W oświadczeniu przyjętym przez Radę Bezpieczeństwa napisano, że: "Rada Bezpieczeństwa z całą mocą popiera wysiłki wysłannika specjalnego i akceptuje jego projekty utworzenia irackiego rządu tymczasowego, który 30 czerwca 2004 roku przejmie władzę w Iraku". Rada "wzywa wszystkie strony w Iraku do współpracy z wysłannikiem specjalnym, z sąsiadami Iraku i społecznością międzynarodową, aby  zakończyć te wysiłki sukcesem" - głosi oświadczenie.

Przyjęte oświadczenie nie ma mocy prawnej rezolucji - zauważa agencja France-Presse.

em, pap