Dlaczego jest dobrze, że Kiszyniów patrzy w stronę Europy? Bo Rosja przez ostatnie czternaście lat niepodległości była przyczyną jej największych i niemalże wszystkich kłopotów. To Moskwa stała za separacją rosyjskojęzycznego Naddniestrza, dziś "europejskiej czarnej dziury", raju przemytniczego i narkotykowego. To właśnie na tym kilkudziesięciokilometrowym pasie ziemi nadal stacjonują rosyjskie pułki (mimo, że Rosja w Stambule w 2001 r. zobowiązała się, że wojska wycofa).
Ale być może zwrot Kiszyniowa w stronę Europy jest tylko pozorny. Mołdawia była typowana na następny kraj - po Ukrainie - gdzie zatriumfować może "pomarańczowa rewolucja". Taki wybieg komunistów mógłby więc zapobiec wybuchu protestów. Gospodarczo Mołdawia jest bowiem w dużym stopniu uzależniona od Moskwy. Zwrot na Zachód może być nietrwały, bo Rosja wciąż może paraliżować funkcjonowanie państwa. Miejmy nadzieję, że jednak Mołdawii trwale uda się wyrwać z objęć Moskwy.
Najważniejszy jest jednak sposób, w jaki komunistom udało się wygrać. Jesienią patent mołdawski będzie z pewnością wykorzystany w Polsce.
Grzegorz Sadowski