Odspawać premiera

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Kończ, waść, wstydu oszczędź" - mówią już nie tylko polityczni przeciwnicy Stanislava Grossa, ale także jego koledzy z partii oraz zwykli Czesi. Mimo to czeski premier jest gotów na wszystko, byle tylko utrzymać się na stołku.
Aby dać przykład Grossowi z prestiżowego stanowiska przewodniczącego komisji budżetowej Izby Poselskiej parlamentu ustąpił w ubiegłym tygodniu Miroslav Kalousek, lider czeskiej partii ludowej. Jego - podobnie jak Grossa - także oskarża się o oszustwa przy kupnie luksusowego mieszkania w Pradze. Kalousek twierdzi, że jest niewinny, ale wolał podać się do dymisji niż dalej wystawiać się na ostrzał krytyki. Inaczej niż Gross.

W całym tym zamieszaniu nie chodzi tylko o czyste ręce Grossa ani nawet o to, że przynosi on wstyd swoim rodakom, ale o sprawę znacznie poważniejszą - sytuację na tamtejszej scenie politycznej. Czesi od dawna zniechęceni do rządzącej socjaldemokracji zaczynają przenosić swe głosy na marginalną do tej pory partię postkomunistyczną. Dzięki temu w sondażach przedwyborczych zajmuje ona już drugie miejsce za centroprawicowym ODS-em. Gross, który miał odnowić oblicze czeskiej socjaldemokracji, pogrąża ją coraz bardziej, pchając kraj w objęcia postkomunistów. I nawet przykład Kalouska nie daje mu do myślenia.

W tej sytuacji im szybciej uda się Grossa odspawać od stołka, zanim nie narobi jeszcze większych szkód, tym lepiej dla Czech.

Agaton Koziński