Kolej na prywatnych

Kolej na prywatnych

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na całym świecie koleje są deficytowe i wszędzie państwo albo samorządy do nich dopłacają. Odrębną sprawą jest wysokość tych dotacji. Państwowe przedsiębiorstwa nie muszą liczyć się z widmem bankructwa (bo jakby co, to państwo dopłaci z pieniędzy podatników) mają za to silne związki zawodowe, które nie pozwalają na zwolnienia niepotrzebnych pracowników.
To bardzo podwyższa koszty funkcjonowania kolei, które z kolei PKP każe pokrywać samorządom. I nie zmienia tego faktu nawet to, że w tym przypadku to zarząd zachowuje się jak związki zawodowe, a "Solidarność" zachowuje resztki zdrowego rozsądku.

O tym, że można inaczej funkcjonować świadczy przykład prywatnego Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów Lokalnych. Przekonało ono ostatnio samorządy w Wielkopolsce i na Podkarpaciu, by przekazały im likwidowane przez spółkę PKP Przewozy Regionalne "nierentowne" połączenia wąskotorowych kolejek dojazdowych. Okazało się, że prywatni właściciele potrafią przy identycznych jak dla PKP dopłatach od samorządów obniżyć koszty o 20-30 proc. i wyjść na plus, a nawet nieco zainwestować (na trasie Śmigielskiej Kolejki Dojazdowej wybudowali nowy przystanek). Jak to zrobili? Zamiast 67 osób do obsługi pociągu zatrudnili 9 pracowników (maszynista w prywatnym pociągu sprzedaje bilety i sprząta by maksymalnie obniżyć koszty). Podobnie będzie funkcjonować PKP jak tylko rząd zdecyduje się stawić czoła związkom zawodowym i sprzedać firmę prywatnym inwestorom.

Aleksander Piński