Światło w tunelu?

Światło w tunelu?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeśli rzeczywiście są w PZPN osoby, które kopią dołki pod Franciszkiem Smudą, to na razie muszą na efekt tego kopania poczekać. Zresztą nawet, jeśli ktoś chce przejąć kadrę, to nie po to, by z nią przez dwa lata męczyć się „towarzysko”, tylko po to, by pokazać się z nią w blasku reflektorów.
Smuda znów nie wygrał meczu towarzyskiego, ale nikt chyba nie zaprzeczy, że coś zaczęło się dziać w tej reprezentacji. „Coś” to oczywiście jeszcze o wiele za mało, ale po katastrofie z Hiszpanią i wstydzie z Kamerunem, z Ukrainą a zwłaszcza z Australią Polacy zagrali już zupełnie poprawnie. Przeważali, mieli sporo okazji do strzelenia gola ( wcześniej ich brakowało ), a nade wszystko grali w dosyć dobrym tempie, co Smuda lubi chyba najbardziej. Wiem, nie ma wyniku, ale teraz przynajmniej zapaliło się delikatne światełko w tunelu.
Przed ostatnim dwumeczem mówiło się po cichu, że to ostatnie dni Smudy w kadrze. Dwie porażki i wyleci na zbity pysk. Przecież w kolejce czeka przynajmniej dwóch trenerów chcących reprezentację przejąć. Choć bardziej prawdopodobne jest to, że Franz będzie musiał odejść tuż przed Euro. I to nie wymysł dziennikarzy, bo to Smuda mówił o kopaniu dołków, o „jednej osobie w PZPN”…Na razie jednak się obronił. Jego drużyna z Australią grała tak, jak chciał. Ofensywnie, szybko, ale skuteczność była dramatyczna. Euzebiusza Smolarka nie tłumaczy nic, bo sytuację, jaką miał po wejściu na boisko powinien wykorzystać nawet w środku wakacji. Do tego nie trzeba genialnego przygotowania i ogrania. Zbyt często też pudłuje na razie Ireneusz Jeleń, a Robert Lewandowski przecież zwykle wykorzystuje rzuty karne.
Smuda wymyślił sobie Sebastiana Boenischa i niezależnie od mojego podejścia do piłkarzy namówionych do gry w reprezentacji Polski, muszę przyznać, że chyba miał rację. Boenisch mógłby polskich lewych obrońców wiele nauczyć.
Właściwie selekcjoner nie musi czekać do maja przyszłego roku. W ostatnich dwóch meczach zagrali ci, którzy powinni w kadrze zostać na dłużej. Do tego dojdą jeszcze kontuzjowani lub cudownie objawieni inni zawodnicy. Niech grają razem często a może z tej mąki będzie chleb. Innej mąki nigdzie nie znajdziemy, a ta przynajmniej daje nadzieję na dobre ciasto.

P.S. Poprzedni mój wpis dotyczył reprezentacji koszykarzy, którzy przegrali eliminacje do mistrzostw Europy. Teraz się okazało, ze przegrali a jednak wygrali. Co za świat.

Czytaj także

Czytaj także