Żółwie temidy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie sądy działają niewiele lepiej niż w PRL-u.
Kolejne wyroki Trybunału w Strasburgu udowadniają, że w polskich sądach po 1989 r. niewiele się zmieniło. Nikt nie przeprowadził lustracji i weryfikacji sędziów po zmianie systemu, są to więc nadal w dużej części ci sami ludzie którzy sądzili za PRL-u. I trudno się dziwić, że wobec podejrzanych o przestępstwa postępują tak samo jak za dawnych czasów. W ok. 90 proc. przypadków polskie sądy przychylają się do wniosków prokuratorów o areszt tymczasowy, chociaż jest to najcięższy środek zapobiegawczy, który powinien być stosowany tylko w wyjątkowych i bardzo dobrze uzasadnionych przypadkach.

Przewlekłość postępowań w polskich sądach wynika także z tego, że nikt od naszych sędziów nie wymaga efektywności. Tymczasem w Niemczech sprawy przed tamtejszymi sądami prowadzone są codziennie aż do wydania wyroku. Uchylających się od przybycia do sali rozpraw natychmiast doprowadza policja. W Wielkiej Brytanii co roku przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości negocjuje z prezesami sądów ile spraw zakończą w danym roku a następnie rozlicza ich z zobowiązań.

Obecnie w polskich aresztach siedzi 600 osób, dla których tymczasowe aresztowanie trwa dłużej niż 2 lata, chociaż kodeks karny mówi wyraźnie, że nie może ono trwać tak długo. Jeżeli ci wszyscy ludzie zgłoszą się do Trybunału w Strasburgu otrzymają prawie 40 mln zł odszkodowania. Po raz kolejny za brak odwagi polityków w reformowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości zapłacą podatnicy.

Aleksander Piński