Przewlekłość postępowań w polskich sądach wynika także z tego, że nikt od naszych sędziów nie wymaga efektywności. Tymczasem w Niemczech sprawy przed tamtejszymi sądami prowadzone są codziennie aż do wydania wyroku. Uchylających się od przybycia do sali rozpraw natychmiast doprowadza policja. W Wielkiej Brytanii co roku przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości negocjuje z prezesami sądów ile spraw zakończą w danym roku a następnie rozlicza ich z zobowiązań.
Obecnie w polskich aresztach siedzi 600 osób, dla których tymczasowe aresztowanie trwa dłużej niż 2 lata, chociaż kodeks karny mówi wyraźnie, że nie może ono trwać tak długo. Jeżeli ci wszyscy ludzie zgłoszą się do Trybunału w Strasburgu otrzymają prawie 40 mln zł odszkodowania. Po raz kolejny za brak odwagi polityków w reformowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości zapłacą podatnicy.
Aleksander Piński