Eurokompromitacja

Dodano:   /  Zmieniono: 
Brytyjski ambasador ma rację: unijne instytucje są nieudolne a polityka rolna głupia i niemoralna.
Wielokrotnie pisaliśmy we "Wprost" o tym, że w instytucjach Unii Europejskiej nie ma żadnej kontroli nad tym, jak są wydawane pieniądze podatników. Zdaniem audytorów, nie można sprawdzić, gdzie trafia ponad 90 proc. (w 2004 r. było to 93,4 mld euro) pieniędzy z europejskiego budżetu! Nikt nic nie robi, aby uszczelnić ten system. Eurokraci stosują na przykład system księgowania, którego przestano używać już w średniowieczu, i nic sobie nie robią z tego, że Europejski Trybunał Obrachunkowy w Luksemburgu dziesiąty (sic!) rok z rzędu odmówił zatwierdzenia wydatków UE.

Prawdą są również twierdzenia ambasadora odnośnie Wspólnej Polityki Rolnej. W 2005 r. 1,4 mln polskich właścicieli gospodarstw rolnych otrzyma w sumie ponad 9 mld zł. Oficjalnie płaci za to Unia Europejska. Faktycznie prawie 40 proc. dopłat sfinansuje bezpośrednio polski podatnik (w tym roku ok. 3 mld zł). Idea specjalnego traktowania rolników z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu. UE dopłaca na przykład co roku 11 mld euro do mlecznych krów. Aby pozbyć się nadwyżek żywności wyprodukowanych przez sztucznie podtrzymywane przy życiu gospodarstwa rolne, UE dopłaca rocznie kolejne 2 mld euro.

Zamiast unosić się dumą i obrażać, lepiej z pokorą przyjąć słuszną krytykę i spróbować zmienić unijne instytucje tak by funkcjonowały na korzyść wszystkich obywateli unii a nie tylko uprzywilejowanych i roszczeniowo nastawionych grup rolników czy biurokratów.

Aleksander Piński