Mistrzowie i spadające gwiazdy

Mistrzowie i spadające gwiazdy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ten numer BusinessWeeka jest wyjątkowo menedżerski. Tematem z okładki są Ukryci mistrzowie (s. 14) - na ogół umiarkowanej wielkości firmy i ich szefowie, którzy dzięki unikatowym produktom, dużym nakładom na badania i wiedzę, operatywności na globalnym rynku, zajmują wyjątkową pozycję rynkową. Obok znakomitych przykładów z Europy z satysfakcją i bez problemów znaleźliśmy przedsiębiorstwa z Polski, które są znaczącymi eksporterami niszowych produktów, a niektóre lokują się w czołówce światowej. Mamy zresztą takich przykładów znacznie więcej, niż zdołaliśmy opisać.
Z kolei raport specjalny poświęciliśmy najlepszym i najsłabszym menedżerom 2003 roku (s. 49). To fascynująca opowieść o gospodarce ukazana przez sylwetki szefów firm. Najlepsi ciągną wzrost gospodarczy, najsłabsi zaś... cóż, dla zdrowia gospodarki lepiej byłoby, gdyby spadek skuteczności i słabe rezultaty okazały się przejściowe.
Po sześciu latach znów miałem okazję uczestniczyć w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (s. 10). Polska reprezentacja była skromna. Nie było nikogo z tych, których wymieniamy jako naszych najlepszych menedżerów i ukrytych mistrzów.
Nie ma sensu przeceniać znaczenia osobistej obecności w Davos. Nasi liderzy dadzą sobie i bez tego radę. Krok po kroku budują pozycję swoich firm, nie ustępują wiedzą i kwalifikacjami najlepszym na świecie, będą wygrywać, jeśli tylko ktoś ich nie przytrzyma za rękaw, nie podstawi nogi, nie popchnie i nie wywróci.
Przez kilka dni żyłem w innym świecie, wsłuchując się w ciekawe dyskusje w Davos. Potem czytałem teksty o światowych i polskich ukrytych mistrzach i najlepszych menedżerach. Przygnębiającym kontrapunktem były dziwaczne zachowania polskich polityków.
W tym samym bowiem czasie bez słowa wyjaśnienia premier odwołał jednego z najważniejszych ministrów, dając asumpt do dzikich spekulacji prasowych. Potem obrażający prawdziwych arystokratów "baronowie" wydelegowali działacza związkowego, by objął tę funkcję. Z kolei opozycja - nazywana europejską - razem z opozycją ludową przyznała lekką ręką i  bez sensu kilkaset milionów złotych z budżetu kolejarzom tylko po to, by kopnąć rząd.
Najlepsi menedżerowie doskonale wiedzą, jak trudno wypracować kilkadziesiąt milionów złotych zysku i ile kosztuje to czasu, wiedzy, wysiłku.