Także małe firmy muszą optymalizować koszty opracowywac strategie marketingowe - pisze prof. Orłowski
Małe i Średnie przedsiębiorstwa (MŚP) nie zajmują zazwyczaj zbyt wiele miejsca w artykułach światowej prasy ekonomicznej. Ich nazwy nie są znane, ich plany ekspansji nie wzbudzają emocji analityków. Liczby są po prostu zbyt małe, aby były dostrzegane. Tyle że w przypadku dużych firm w skali całej gospodarki liczby te należy mnożyć przez tysiące, a w przypadku małych i średnich przez miliony. W Polsce dużych przedsiębiorstw jest około 3 tysięcy, a małych i średnich blisko 1,5 miliona, w całej Unii Europejskiej odpowiednio: 30 tysięcy i 16 milionów. W sumie więc powodzenie firm MŚP ma decydujące znaczenie dla bieżącej koniunktury gospodarczej, wzrostu produkcji i zatrudnienia.
Małe przedsiębiorstwa nie stają do konkurencji na równych warunkach - zgodnie z popularną przed laty reklamą finansowego giganta: `Duży może więcej`. Po pierwsze, duże firmy dysponują znacznie łatwiejszym dostępem do kapitału i nieporównanie większym majątkiem, zarówno globalnie, jak i w przeliczeniu na zatrudnionego. Po drugie, ich możliwości ustalania reguł gry dla mniejszych partnerów są ogromne, często widziane przez tych ostatnich w kategoriach dyktatu. Po trzecie, firmy duże mogą korzystać z efektów skali, obniżając koszty produkcji.
Tego wszystkiego małe firmy zazwyczaj nie mogą robić. Nadrabiają to jednak swoją większą elastycznością i zdolnością dostosowania się do szybko zmieniającego się otoczenia (choć, niestety, elastyczność może czasami oznaczać również większą gotowość do ucieczki w szarą strefę). W rezultacie całe historyczne doświadczenie krajów, które przeszły transformację od komunizmu do gospodarki rynkowej pokazuje, że to właśnie małe i średnie firmy najlepiej potrafiły się odnaleźć w nowych warunkach i jako pierwsze wykazały się zdolnościami do rozwoju i tworzenia miejsc pracy. W wielu dziedzinach małe i średnie przedsiębiorstwa nie były oczywiście w stanie zastąpić dużych. Tam, gdzie rozwój wymagał ogromnych nakładów na badania, promocję lub inwestycje kapitałowe, MŚP mogły odgrywać jedynie rolę pomocniczą. Podobnie wyglądała sprawa eksportu: wysokie koszty wejścia na zagraniczne rynki skutecznie powstrzymywały je przed aktywnością.
We wczesnych latach transformacji rola małych i średnich przedsiębiorstw była kluczowa dla rozwoju. Czasami wiodło to zresztą do wręcz paradoksalnych efektów. Wysoka atrakcyjność Węgier dla inwestycji zagranicznych w pierwszej połowie lat 90. powodowała szybki wzrost konkurencji rynkowej, zbyt trudny do wytrzymania dla dużej liczby małych firm. W tym samym czasie Polska, do lat 1994-95 przyciągająca niewiele zagranicznych inwestycji, stała się prawdziwą mekką dla rozwoju drobnej przedsiębiorczości, zwłaszcza w sektorze usług i handlu. Na dłuższą metę Węgry oczywiście skorzystały na wielkich inwestycjach. Jednak początkowo mniej korzystny niż w Polsce klimat do rozwoju przedsiębiorczości miał również swoje negatywne konsekwencje. Mniej małych firm oznacza bowiem mniejszą aktywność gospodarczą społeczeństwa.
Nie ma jednak wątpliwości, że pionierski okres, w którym małe firmy mogły konkurować wyłącznie swoją większą elastycznością, dobiegł końca. Polski rynek jest już znacznie bardziej dojrzały niż kiedyś, wymaga nawet od stosunkowo niewielkich firm przemyślanej strategii marketingowej. Po ostatecznej liberalizacji gospodarki związanej ze wstąpieniem do Unii coraz więcej małych i średnich firm będzie musiało szukać dla siebie szans rozwojowych w eksporcie. Zaostrzona konkurencja zmusza również do stałej redukcji kosztów: przykładowo, w świecie wielkich koncernów samochodowych normalne jest, że dostawcom narzuca się corocznie kilkuprocentowe ograniczenie poziomu cen w stosunku do roku ubiegłego. W takich warunkach kto nie jest w stanie ograniczać kosztów, ginie. Wyjściem dla małych przedsiębiorstw jest więc naśladowanie dużych, jeśli chodzi o optymalizację kosztów. Powstawanie sieci małych firm handlowych, wspólnie negocjujących ceny z dostawcami, jest już w świecie normalnością. Podobnie normalnością są zasady networkingu - wspólnej organizacji działów sprzedaży lub promocji.
Małe i średnie firmy wytwarzają obecnie w krajach o rozwiniętej gospodarce rynkowej ponad połowę PKB. Bez nich nie byłby możliwy rozwój. Ale małe i średnie firmy po to, by przetrwać, muszą się nauczyć korzystać z narzędzi biznesowych, którymi w przeszłości posługiwały się tylko firmy duże. Wówczas, jak pokazuje wiele przykładów, mogą z konkurencji wychodzić zwycięsko.
Małe przedsiębiorstwa nie stają do konkurencji na równych warunkach - zgodnie z popularną przed laty reklamą finansowego giganta: `Duży może więcej`. Po pierwsze, duże firmy dysponują znacznie łatwiejszym dostępem do kapitału i nieporównanie większym majątkiem, zarówno globalnie, jak i w przeliczeniu na zatrudnionego. Po drugie, ich możliwości ustalania reguł gry dla mniejszych partnerów są ogromne, często widziane przez tych ostatnich w kategoriach dyktatu. Po trzecie, firmy duże mogą korzystać z efektów skali, obniżając koszty produkcji.
Tego wszystkiego małe firmy zazwyczaj nie mogą robić. Nadrabiają to jednak swoją większą elastycznością i zdolnością dostosowania się do szybko zmieniającego się otoczenia (choć, niestety, elastyczność może czasami oznaczać również większą gotowość do ucieczki w szarą strefę). W rezultacie całe historyczne doświadczenie krajów, które przeszły transformację od komunizmu do gospodarki rynkowej pokazuje, że to właśnie małe i średnie firmy najlepiej potrafiły się odnaleźć w nowych warunkach i jako pierwsze wykazały się zdolnościami do rozwoju i tworzenia miejsc pracy. W wielu dziedzinach małe i średnie przedsiębiorstwa nie były oczywiście w stanie zastąpić dużych. Tam, gdzie rozwój wymagał ogromnych nakładów na badania, promocję lub inwestycje kapitałowe, MŚP mogły odgrywać jedynie rolę pomocniczą. Podobnie wyglądała sprawa eksportu: wysokie koszty wejścia na zagraniczne rynki skutecznie powstrzymywały je przed aktywnością.
We wczesnych latach transformacji rola małych i średnich przedsiębiorstw była kluczowa dla rozwoju. Czasami wiodło to zresztą do wręcz paradoksalnych efektów. Wysoka atrakcyjność Węgier dla inwestycji zagranicznych w pierwszej połowie lat 90. powodowała szybki wzrost konkurencji rynkowej, zbyt trudny do wytrzymania dla dużej liczby małych firm. W tym samym czasie Polska, do lat 1994-95 przyciągająca niewiele zagranicznych inwestycji, stała się prawdziwą mekką dla rozwoju drobnej przedsiębiorczości, zwłaszcza w sektorze usług i handlu. Na dłuższą metę Węgry oczywiście skorzystały na wielkich inwestycjach. Jednak początkowo mniej korzystny niż w Polsce klimat do rozwoju przedsiębiorczości miał również swoje negatywne konsekwencje. Mniej małych firm oznacza bowiem mniejszą aktywność gospodarczą społeczeństwa.
Nie ma jednak wątpliwości, że pionierski okres, w którym małe firmy mogły konkurować wyłącznie swoją większą elastycznością, dobiegł końca. Polski rynek jest już znacznie bardziej dojrzały niż kiedyś, wymaga nawet od stosunkowo niewielkich firm przemyślanej strategii marketingowej. Po ostatecznej liberalizacji gospodarki związanej ze wstąpieniem do Unii coraz więcej małych i średnich firm będzie musiało szukać dla siebie szans rozwojowych w eksporcie. Zaostrzona konkurencja zmusza również do stałej redukcji kosztów: przykładowo, w świecie wielkich koncernów samochodowych normalne jest, że dostawcom narzuca się corocznie kilkuprocentowe ograniczenie poziomu cen w stosunku do roku ubiegłego. W takich warunkach kto nie jest w stanie ograniczać kosztów, ginie. Wyjściem dla małych przedsiębiorstw jest więc naśladowanie dużych, jeśli chodzi o optymalizację kosztów. Powstawanie sieci małych firm handlowych, wspólnie negocjujących ceny z dostawcami, jest już w świecie normalnością. Podobnie normalnością są zasady networkingu - wspólnej organizacji działów sprzedaży lub promocji.
Małe i średnie firmy wytwarzają obecnie w krajach o rozwiniętej gospodarce rynkowej ponad połowę PKB. Bez nich nie byłby możliwy rozwój. Ale małe i średnie firmy po to, by przetrwać, muszą się nauczyć korzystać z narzędzi biznesowych, którymi w przeszłości posługiwały się tylko firmy duże. Wówczas, jak pokazuje wiele przykładów, mogą z konkurencji wychodzić zwycięsko.