Koniec świata składaczy

Koniec świata składaczy

Wprowadzenie znaku bezpieczeństwa CE wyeliminuje z rynku kilka tysięcy małych firm składających komputery.
Nowe przepisy pomogą dużym firmom zabrać klientów małym

Mimo wakacyjnego upału na z pozoru nudnej konferencji dotyczącej stanu prawnego wprowadzania znaku CE wcale nie było sennie. Organizatorzy nie byli w stanie okiełznać emocji licznie przybyłych do warszawskiego hotelu Kyriad przedstawicieli małych firm produkujących komputery (tzw. składaki). Jest ich w Polsce kilka tysięcy.
Spokojna i pewna siebie Alina Błaszczyk-Mularczyk, dyrektor Centralnego Laboratorium Badań Technicznych w Urzędzie Regulacji Telekomunikacji i Poczty, też nie potrafiła ukryć zdenerwowania, gdy ktoś z sali zarzucił jej, że nie ma pojęcia o tym, czym się zajmuje. Przez chwilę wydawało się nawet, że urzędniczka obrazi się i w ogóle przestanie odpowiadać na pytania. A było ich tyle, że obecni na sali niemal wyrywali sobie mikrofon z rąk. Nic dziwnego, bowiem od tego, jak zachowają się urzędnicy URTiP i Państwowej Inspekcji Handlowej, którzy już rozpoczęli kontrolę respektowania unijnych norm, zależy ich byt. Szacuje się, że ok. 70 proc. z 1 mln sprzedanych u nas w ubiegłym roku komputerów stacjonarnych to produkty określane jako c-brandy, urządzenia wytwarzane na zamówienie w pojedynczych egzemplarzach, najczęściej z tanich komponentów kupowanych u producentów z Chin czy Tajwanu.
Zgodnie z obowiązującymi u nas od 1 maja tego roku wymogami unijnymi wprowadzane w Polsce do obrotu komputery powinny spełniać określone normy w zakresie bezpieczeństwa, czego gwarantem jest właśnie znak CE.
URTiP zaleca producentom, by przetestowali wzorcową konfigurację komputera. Problem jednak w tym, że małych firm na to nie stać, bo badanie jest drogie (kosztuje 10-20 tys. zł).
Alina Błaszczyk-Mularczyk podkreśla, że celem wprowadzenia nowych przepisów jest wyeliminowanie z rynku produktów niespełniających zasadniczych norm, a nie małych polskich producentów. Dostosowanie się do unijnych wymogów może być jednak dla nich barierą nie do pokonania. Już pierwsze kontrole przeprowadzone przez URTiP wykazały, że produkowany przez takie firmy sprzęt nie spełnia unijnych norm.

zaszczuci
- Czuję się tak, jakby ktoś chciał zepchnąć mnie na aut - mówi Piotr Kozdrowicz, prezes firmy Comtech-RDE z Warszawy. Ma on żal do urzędników, że narzucają kolejne wymagania przedsiębiorcom, mimo że ci nie są w stanie ich spełnić. Rocznie firma Comtech-RDE sprzedawała ponad 500 komputerów (każdy inny, jak podkreśla Kozdrowicz) i kilkadziesiąt stacji roboczych. Obecnie prezes nie wyklucza, że będzie musiał się wycofać z biznesu, choć klienci nie skarżyli się na jakość sprzętu. Jego zdaniem, taki los czeka wiele podobnych firm, chyba że zaczną działać w szarej strefie.
Na razie niektórzy producenci radzą sobie w ten sposób, że klientowi wystawiają faktury na komponenty komputerowe, a nie na zmontowany zestaw, który de facto sprzedają. Problem jednak w tym, że takie urządzenie może kupić właściwie tylko klient indywidualny. Jeśli trafi ono bowiem do firmy, URTiP ma prawo skontrolować, czy użytkowany przez nią sprzęt (nabyty po 1 maja) spełnia normy CE.
- Nie zamierzamy urządzać polowań na przedsiębiorców składających pecety - mówi Alina Błaszczyk-Mularczyk. Podkreśla, że w wypadku wykrycia niezgodności sprzętu z normami pierwszym krokiem będzie danie producentowi szansy na poprawę parametrów. Dopiero gdy ponowna kontrola wykaże, że problem nie został zlikwidowany, zostanie
wszczęte postępowanie sądowe. A kary mogą być znaczne - nawet do 100 tys. zł.

Kto zyska
Wojciech Zawada z HP Polska, odpowiedzialny w firmie za sprzedaż komputerów i stacji roboczych, liczy na to, że w najbliższym czasie wiele firm do tej pory składających komputery zacznie kupować sprzęt markowy i co się z tym wiąże - spora ich część zostanie klientami HP Polska. Zawada ma nadzieję, że jeszcze w tym roku udział jego firmy w rynku komputerów stacjonarnych wzrośnie do ponad 10 proc.
Z kolei Mariusz Janikowski, dyrektor marketingu w Optimusie, wierzy, że zyskają na tym producenci polscy. - Muszą zaoferować sprzęt ze znakiem CE w cenach zbliżonych do produktów z małego montażu i jednocześnie zapewnić wsparcie marketingowe, gwarancję jakości, serwis - mówi. Według niego, na podstawie pierwszych sygnałów od partnerów handlowych prawdopodobne wydaje się zmniejszenie sprzedaży produktów tzw. małego montażu o 1/3 w ciągu pierwszego roku.
Zdaniem Tadeusza Kurka, prezesa NTT System, stopniowa marginalizacja małych producentów komputerów jest nieunikniona i dokona się w ciągu
2-5 lat. Prezes twierdzi jednak, że przyczyną tego wcale nie jest wprowadzenie znaku CE. - Masowa produkcja komputerów jest tańsza niż chałupnicza - mówi. Uważa on, że mały montaż nie zostanie od razu wyeliminowany. Małe firmy będą bowiem składać zestawy z części opatrzonych znakiem CE. Takie urządzenia będą wprawdzie droższe, jednak pozwoli to przynajmniej na częściowe gwarancje, że normy będą spełnione. URTiP jednak podkreśla, że skompletowanie komputera, nawet z komponentów ze znakiem CE, nie oznacza wcale, że cały zestaw będzie spełniał odpowiednie normy. Wiadomo także, że na wielu podzespołach produkowanych np. w Chinach takie oznaczenie wcale nie musi oznaczać zgodności z europejskimi normami. Niekiedy jest to jedynie skrót od sformułowania China Export.
Jak się bronić
Jaki los czeka małych składaczy? - Tacy producenci będą musieli przekształcić się w firmy usługowe lub serwisowe - uważa Tadeusz Kurek. Wyjściem może być dla nich także włączenie się do jednej z sieci sklepów komputerowych. Taka grupa może wynegocjować niższe ceny u przodujących producentów lub nawet zainwestować we własną montownię. To pierwsze rozwiązanie wybrała np. sieć Polskie Sklepy Komputerowe (około 60 sklepów). Aleksy Surma, dyrektor PSK, podkreśla, że dzięki temu sprzedany przez niego markowy komputer jest niewiele droższy od składaka - o mniej więcej 60 zł. Firma kupuje obecnie komputery od dwóch przedsiębiorstw - DTK Computer i Toya Systemy. Dyrektor Surma rozważa także otwarcie własnej montowni, gdzie produkowany sprzęt spełniałby nie tylko normy CE, ale i ISO.
Sytuacji na rynku uważnie przyglądają się dystrybutorzy podzespołów, u których mali składacze kupowali komponenty do montowanego sprzętu. Śmierć takiej działalności mogłaby wpłynąć na zmniejszenie ich przychodów. Z tego powodu firmy te zaczęły proponować swoim klientom gotowe komputery, których konfiguracje można zamówić przez internet. Usługę wirtualnego montażu z określonego zestawu komponentów proponuje m.in. ABC Data oraz TechData wspólnie z HP.
Rezygnacja z montażu komputerów nie musi więc dla właścicieli małych firm oznaczać konieczności zwinięcia interesu. Wybrnąć z tej sytuacji można bowiem przynajmniej na kilka sposobów. A popyt na komputery pozostaje w Polsce nadal ogromny, bo nasycenie takimi urządzeniami jest wciąż u nas niższe niż średnia europejska. Potrzebna jest więc tylko wyobraźnia i zmiana mentalności.

Rozdrobniony rynek
Sprzedaż komputerów stacjonarnych w Polsce w 2003 r.










































Firma Liczba sprzedanych
komputerów
(w tys. sztuk)
Udział w rynku
(w proc.)
NTT 85,0 8,7
HP 49,2 5,0
Optimus 38,2 3,9
Dell 37,1 3,8
Action 30,9 3,2
Pozostali 734,2 75,4
Razem 974,6 100,0

Źródło: IDC

Czytaj także

 0