Młode kariery, piękne zarobki

Młode kariery, piękne zarobki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Zazwyczaj młodych ludzi ocenia się obserwując ich pracę. Dziennikarz Bertie C. Forbes, założyciel znanego pisma finansowego o tym tytule wiele lat temu zauważył, że to błąd. Należy patrzeć co robią w wolnym czasie. "Jeżeli nieszkodliwie próżnują, pozostaną pracownikami najemnymi. Jeśli zaś przygotowują się do bardziej odpowiedzialnych zadań, nagroda ich nie ominie". Jestem pewien, że wśród 30 najlepiej zarabiających młodych Polaków (str.46), wśród tych, którzy zrobili kariery od portiera do prezesa (s.52), wśród polskich innowatorów (s.41) znakomita większość, może nawet wszyscy, nigdy nie próżnowali w wolnych chwilach.
Takie artykuły pisze się i czyta z przyjemnością, bo są drogowskazem, pokazują młodych ludzi sukcesu. Byłaby to jednak tylko część prawdy.
Po pierwsze takich ludzi nie ma tak wielu. Znalezienie karier w amerykańskim stylu, nie było proste. Już łatwiej zapewne znaleźć ludzi sukcesu, którzy z niczego stworzyli swoje firmy, ale to inna - choć też bardzo piękna - historia.
Po drugie okazało się, że wielu ludzi sukcesu pozostaje skromnymi, by nie rzecz wstydliwymi, jeśli chodzi o materialny wymiar powodzenia. Ta wstrzemięźliwość, w części wynika zapewne z chęci zachowania prywatności. Jednak mam podejrzenie, że pogląd, iż to rynek powinien kształtować wynagrodzenia, wcale nie zapuścił jeszcze głębokich korzeni. A przecież jeśli istnieje popyt na usługę lub produkt, jeśli właściciele firm chcą dużo płacić za wiedzę i kompetencje menedżera, to tak właśnie ma być. Ten komu płacą powinien być nie zakłopotany, lecz dumny, że tak wysoko wyceniane są jego wiedza i umiejętności.
I nie ma znaczenia, że menedżerów wyprzedzają na liście rankingowej artyści popkultury czy sportowcy. To dobrze, a my jesteśmy konsekwentni: widać popyt na ich piosenki i wyczyny sportowe jest ogromny. Umacnia nas w tym przekonaniu pewność, że nigdy i nigdzie sam talent nie wystarczy. Musi być uzupełniony i wzbogacony intensywną pracą, treningiem, ćwiczeniami.
Jest wszakże znamienne, że nie pojawili się naszych tekstach bohaterowie z firm państwowych. Dlaczego, czy nie ma tam na najwyższych stanowiskach zdolnych młodych ludzi? Czy nie ma szans na szybki awans w państwowej firmie? Trochę odpowiada na te pytania tekst o polityce kadrowej Skarbu Państwa. To jest gwóźdź do trumny tych firm: skostniała struktura, postsocjalistyczny charakter, ograniczone ustawą zarobki. Więc stopniowo będą upadać lub wymagać pomocy publicznej. Tak czy siak, rachunek wystawia gospodarka, ale płacą podatnicy.