Tak jak nie ma powodu, aby każdy miał własny generator prądu, tak nie wszyscy muszą być właścicielami serwerów
GE Capital Bank to jedna z pierwszych firm w Polsce, która korzysta z zasobów IT "na żądanie". Na takie rozwiązanie zdecydowały się na świecie już m.in. Lego, Michelin i Banca Popolare di Milano.
Kiedy w czerwcu GE Capital Bank łączył się z GE Bankiem Mieszkaniowym, jednym z wyzwań było zintegrowanie unowocześnienie infrastruktury informatycznej. Zarząd zdecydował, że projekt poprowadzi IBM w modelu "na żądanie" (ang. on-demand), który umożliwia elastyczne wykorzystywanie zasobów informatycznych w zależności od aktualnego zapotrzebowania.
Bankowcy umieją liczyć i spodobało im się, że kupując serwery, będą płacić tylko za te procesory, które są wykorzystywane, a w każdej chwili mają możliwość włączenia nowych. Dzięki temu GE Capital Bank nie musiał od razu płacić za serwery, których pełne możliwości przy realizacji założeń biznesowych (wzrostu liczby klientów, wprowadzania nowych usług) mógłby wykorzystać za trzy lata.
- W każdej chwili bank może zwiększyć moc procesorów, a - co istotne - przez 30 dni mogą robić to bezpłatnie w ramach testów, sprawdzając, czy jest im to rzeczywiście potrzebne - tłumaczy Rafał Kowalczyk, który ze strony IBM kierował projektem. Bank ma też możliwość zwiększenia wydajności na jakiś czas, za co jednak osobno zapłaci.
Szefowie polskiego IBM są przekonani, że taki model świadczenia usług informatycznych ma przyszłość. - W ciągu 2-3 lat polski rynek usług on-demand powinien być więcej niż zauważalny - uważa Krzysztof Komorowski, dyrektor w IBM Global Services.
O tym, że w najbliższych latach na polskim rynku dokona się rewolucja w sposobie świadczenia usług IT, jest też przekonany Piotr Nogaś z Veritas Software, jednego z czołowych producentów oprogramowania na świecie. Firma ta lansuje ideę utility computing, co od niedawna tłumaczy się jako informatyczna infrastruktura usługowa. W ramach tej koncepcji różni klienci wykorzystują wspólną, ogólnodostępną infrastrukturę informatyczną. Jest ona niejako dzierżawiona - należy bowiem do firmy informatycznej i jest przez nią zarządzana - dokładnie tak jak w wypadku energetyki cieplnej czy autostrady. Za korzystanie z jej możliwości użytkownicy płacą rachunki podobnie jak w wypadku gazu czy prądu.
Zdaniem Nogasia, w Polsce tworzą się obecnie zręby pod utility computing. - Coraz więcej firm zaczyna dokładnie sprawdzać, jakie jest rzeczywiste zapotrzebowanie informatyczne. To pierwszy krok - uważa specjalista. Jego zdaniem, wiele firm buduje rozwiązania, które łatwo będzie można przekształcić na potrzeby informatycznej infrastruktury usługowej. Veritas Software szacuje, że w 2006 roku osiągnie w Polsce przychody rzędu 10 mln euro za świadczenie usług na zasadach utility computing.
Jednak nie wszystkim zbliżająca się rewolucja jest na rękę. Hamulcem są często działy IT, których rola siłą rzeczy musi zmaleć. Ich szefowie będą mieli znacznie mniejsze możliwości gospodarowania pieniędzmi. Zadowolone nie są też firmy produkujące sprzęt, którym zależy na uzależnianiu od siebie klientów własnymi, specyficznymi rozwiązaniami.
Zdaniem Krzysztofa Komorowskiego, producenci nie będą jednak w stanie oprzeć się nowej fali. - Wcześniej czy później firmy zaakceptują pewną standaryzację rozwiązań - mówi. Nowym ideom w informatyce sprzyja też rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej.
Zarówno Nogaś, jak i Komorowski są pewni, że opory wobec korzystania z takich rozwiązań będą stopniowo znikać. Mądry szef szybko zauważy, że lepiej się skupić na rozwoju własnego biznesu niż na zarządzaniu zasobami IT.
Korzyści modelu "na żądanie"
- redukcja kosztów inwestycji w IT
- wyższa jakość usług niż przy inwestycji samodzielnej w IT
- wyższe bezpieczeństwo usług
- pewność co do jakości otrzymywanych usług
- przerzucenie zadań związanych z operowaniem i utrzymywaniem infrastruktury IT na dostawcę
- obniżenie nakładów na administrację systemu IT
- możliwość przetestowania rozwiązania w warunkach roboczych
Kiedy w czerwcu GE Capital Bank łączył się z GE Bankiem Mieszkaniowym, jednym z wyzwań było zintegrowanie unowocześnienie infrastruktury informatycznej. Zarząd zdecydował, że projekt poprowadzi IBM w modelu "na żądanie" (ang. on-demand), który umożliwia elastyczne wykorzystywanie zasobów informatycznych w zależności od aktualnego zapotrzebowania.
Bankowcy umieją liczyć i spodobało im się, że kupując serwery, będą płacić tylko za te procesory, które są wykorzystywane, a w każdej chwili mają możliwość włączenia nowych. Dzięki temu GE Capital Bank nie musiał od razu płacić za serwery, których pełne możliwości przy realizacji założeń biznesowych (wzrostu liczby klientów, wprowadzania nowych usług) mógłby wykorzystać za trzy lata.
- W każdej chwili bank może zwiększyć moc procesorów, a - co istotne - przez 30 dni mogą robić to bezpłatnie w ramach testów, sprawdzając, czy jest im to rzeczywiście potrzebne - tłumaczy Rafał Kowalczyk, który ze strony IBM kierował projektem. Bank ma też możliwość zwiększenia wydajności na jakiś czas, za co jednak osobno zapłaci.
Szefowie polskiego IBM są przekonani, że taki model świadczenia usług informatycznych ma przyszłość. - W ciągu 2-3 lat polski rynek usług on-demand powinien być więcej niż zauważalny - uważa Krzysztof Komorowski, dyrektor w IBM Global Services.
O tym, że w najbliższych latach na polskim rynku dokona się rewolucja w sposobie świadczenia usług IT, jest też przekonany Piotr Nogaś z Veritas Software, jednego z czołowych producentów oprogramowania na świecie. Firma ta lansuje ideę utility computing, co od niedawna tłumaczy się jako informatyczna infrastruktura usługowa. W ramach tej koncepcji różni klienci wykorzystują wspólną, ogólnodostępną infrastrukturę informatyczną. Jest ona niejako dzierżawiona - należy bowiem do firmy informatycznej i jest przez nią zarządzana - dokładnie tak jak w wypadku energetyki cieplnej czy autostrady. Za korzystanie z jej możliwości użytkownicy płacą rachunki podobnie jak w wypadku gazu czy prądu.
Zdaniem Nogasia, w Polsce tworzą się obecnie zręby pod utility computing. - Coraz więcej firm zaczyna dokładnie sprawdzać, jakie jest rzeczywiste zapotrzebowanie informatyczne. To pierwszy krok - uważa specjalista. Jego zdaniem, wiele firm buduje rozwiązania, które łatwo będzie można przekształcić na potrzeby informatycznej infrastruktury usługowej. Veritas Software szacuje, że w 2006 roku osiągnie w Polsce przychody rzędu 10 mln euro za świadczenie usług na zasadach utility computing.
Jednak nie wszystkim zbliżająca się rewolucja jest na rękę. Hamulcem są często działy IT, których rola siłą rzeczy musi zmaleć. Ich szefowie będą mieli znacznie mniejsze możliwości gospodarowania pieniędzmi. Zadowolone nie są też firmy produkujące sprzęt, którym zależy na uzależnianiu od siebie klientów własnymi, specyficznymi rozwiązaniami.
Zdaniem Krzysztofa Komorowskiego, producenci nie będą jednak w stanie oprzeć się nowej fali. - Wcześniej czy później firmy zaakceptują pewną standaryzację rozwiązań - mówi. Nowym ideom w informatyce sprzyja też rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej.
Zarówno Nogaś, jak i Komorowski są pewni, że opory wobec korzystania z takich rozwiązań będą stopniowo znikać. Mądry szef szybko zauważy, że lepiej się skupić na rozwoju własnego biznesu niż na zarządzaniu zasobami IT.
Korzyści modelu "na żądanie"
- redukcja kosztów inwestycji w IT
- wyższa jakość usług niż przy inwestycji samodzielnej w IT
- wyższe bezpieczeństwo usług
- pewność co do jakości otrzymywanych usług
- przerzucenie zadań związanych z operowaniem i utrzymywaniem infrastruktury IT na dostawcę
- obniżenie nakładów na administrację systemu IT
- możliwość przetestowania rozwiązania w warunkach roboczych