Fundusze unijne to dla polskich samorządów szansa na duży skok cywilizacyjny. Dla nich przeznaczona jest spora część spośród prawie 13 mld euro pomocy unijnej, jakie mamy do wydania do 2006 r. W jaki sposób najefektywniej wykorzystać te pieniądze, decydują odbiorcy pomocy. Businessweek przedstawia kilka miejscowości w różnych częściach Polski, które już mają na swym koncie duże sukcesy. Ich doświadczenia niech będą zachętą dla innych
Położone na polsko-niemieckiej granicy Słubice przed wojną były przedmieściem Frankfurtu nad Odrą. Dzisiaj wygląda na to, że Słubice dążą do tego, by to Frankfurt był ich przedmieściem. To oczywiście żart, niemniej kilkakrotnie mniejsze od niemieckiego sąsiada miasteczko rozwija się w tempie, którego Frankfurt może mu pozazdrościć. - W ciągu 15 lat kompletnie zmienił się charakter Słubic - z miasteczka pegeerowsko-garnizonowego Słubice przekształciły się w ośrodek akademicki - mówi burmistrz Ryszard Bodziacki. Symbolem przemiany jest Collegium Pollonicum - uczelnia współtworzona przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i Uniwersytet Europejski Viadrina we Frankfurcie. Jej budowę dofinansowano ze środków europejskich, jak większość inwestycji w Słubicach. Lista zrealizowanych projektów obejmuje kilkanaście pozycji i są na niej nazwy wszystkich funduszy pomocowych. W efekcie Słubice mają już za sobą najważniejsze inwestycje komunalne: wodociągi, kanalizację, oczyszczalnię ścieków, stację uzdatniania wody, wysypisko śmieci i sortownię odpadów. Poprawiono stare drogi oraz wybudowano nowe.
Aby przyciągnąć inwestorów, utworzono Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefę Ekonomiczną, w której infrastrukturę techniczną włożono prawie 3 mln zł. W tej chwili działa tam osiem firm polskich i zagranicznych, na finiszu są rozmowy z kolejnymi inwestorami. - Jesteśmy częścią euroregionu. To znakomita szkoła pozyskiwania unijnych funduszy - podkreśla burmistrz. Dlatego Słubicom, które w ubiegłym roku zdobyły prestiżowy tytuł Gminy Fair Play przyznawany przez Krajową Izbę Gospodarczą, niestraszne są skomplikowane procedury wnioskowania o fundusze strukturalne - miasto złożyło cztery wnioski do ZPORR (Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego). Słubice nie chcą być jedynie punktem tranzytowym w drodze do Niemiec i miejscem tanich zakupów. Inwestują więc w bazę turystyczną i rekreacyjną - gruntownie zmodernizowano stadion i park z kilkunastoma kilometrami ścieżek rowerowych. UE dołożyła 1,5 mln zł.
Na razie Słubice żyją głównie z Niemców. Działalność gospodarczą prowadzi tu prawie 3 tys. podmiotów. Na 100-metrowym odcinku bulwaru u wylotu mostu działa osiem otwartych non stop sklepów z papierosami, w niemal co drugim domu jest salon fryzjerski lub kosmetyczny - nieproporcjonalnie dużo, jak na
17 tys. mieszkańców, jest też aptek i gabinetów dentystycznych. Ale to nie będzie trwało wiecznie. - Musimy myśleć o tworzeniu nowych, bardziej nowoczesnych miejsc pracy - podkreśla burmistrz.
- Krótko mówiąc, trzeba robić wszystko, aby za kilka lat mieszkańcy Słubic mieli dobre warunki życia i satysfakcjonującą pracę - konkluduje Ryszard Bodziacki.
Krosno Odrzańskie
oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od Słubic Krosno Odrzańskie również wykorzystuje doświadczenia zdobyte w euroregionie. Tak jak większość miejscowości w Polsce, tak i ono postawiło na likwidację zapóźnień cywilizacyjnych. W ciągu ostatnich pięciu lat powstała oczyszczalnia ścieków i sieć kanalizacyjna, w lwiej części (2,5 mln euro) sfinansowana z funduszu Phare.
Miasto postanowiło wykorzystać położenie nad rzeką - na Odrze powstał port pasażerski, przy nim parking i aleja spacerowa. I w tym przypadku większość pieniędzy, 300 tys. euro, wyłożyła Unia. Brakowało sali widowiskowo-sportowej - samorząd postarał się o wsparcie w Urzędzie Kultury Fizycznej i Turystyki i od ponad dwóch lat jest gdzie urządzać duże imprezy. Te przedsięwzięcia układają się w logiczną całość - w przyszłości Krosno ma być stolicą turystyczno-wypoczynkowego regionu. Połowę powiatu zajmują lasy, jeziora i rzeki, a na Pojezierze Lubuskie z roku na rok przyjeżdża coraz więcej turystów.
Zachęcone tymi sukcesami Krosno Odrzańskie postanowiło zawalczyć również o fundusze strukturalne - na trzy projekty w ramach ZPORR ma już podpisane umowy, a dwa kolejne uzyskały wstępną akceptację. Powstanie stacja uzdatniania wody, dawna wojskowa stołówka zmieni się w dom dziennego pobytu dla osób starszych, a kolejna miejscowość będzie przyłączona do miejskiej sieci wodociągowej.
Krosno, z taką samą liczbą ludności jak Słubice, ma jednak niemal o dwie trzecie mniej przedsiębiorców. Do dziś nie pojawił się żaden inwestor zagraniczny, nie ma też dużych firm krajowych. To oznacza niskie dochody miasta przy bardzo wysokich wydatkach na pomoc społeczną (w 2004 r. w Krośnie pracy nie miało ponad 36 proc. mieszkańców). Gdyby nie fundusze zewnętrzne, przede wszystkim z UE, miasto nie miałoby co marzyć o takich inwestycjach.
Rewal
Ta Gmina to długi na 18 km i szeroki na 2 km pas ziemi przylegający do morza. W ciągu trzech letnich miesięcy gminę, w której mieszka 3300 osób, odwiedza milion turystów. Na stu mieszkańców przypada tu 45 podmiotów gospodarczych. Prawie wszystkie to hoteliki, restauracje, ośrodki wypoczynkowe, pola namiotowe, wypożyczalnie sprzętu pływającego itd. Gmina zarabia na tym krocie - jej budżet wynosi 22 mln zł, a 40 proc. tej sumy przeznacza na inwestycje. Dzięki temu wszystkie duże przedsięwzięcia, takie jak kanalizacja, wodociągi i oczyszczalnia ścieków, Rewal ma już za sobą. Jedynym poważnym wyzwaniem, które stoi przed wójtem Konstantym Oświęcimskim, jest budowa nowych dróg. Gmina liczy tu na pomoc Unii. Wniosek o dofinansowanie inwestycji drogowych czeka na rozpatrzenie. Drogi mają połączyć wszystkie miejscowości w gminie - Pobierowo, Niechorze, Pogorzelicę, Pustkowo, Trzęsacz, Śliwin i Rewal - w jeden organizm. - Za pięć lat to będzie jeden wielki nadmorski kurort z długim deptakiem i piękną architekturą - snuje plany burmistrz.
Największymi skarbami Rewala są wielokilometrowa plaża i wójt, który potrafi to wykorzystać. Gmina wybudowała za 6,5 mln zł halę sportową, a teraz, za 15 mln zł, buduje boiska ze sztuczną nawierzchnią. Wszystko po to, by ściągnąć na zgrupowania drużyny sportowe. Za gminne pieniądze kursy wznowiła kolejka wąskotorowa. - To dla PKP dowód, że na kolei można zarobić - mówi wójt. Gmina dba o inwestorów, którzy w zamian za tworzone miejsca pracy otrzymują zwolnienia podatkowe. Przedsiębiorcy najbardziej cieszą się jednak z dobrej promocji gminy Rewal, która wydaje na reklamowanie swoich atutów 1,5 mln zł rocznie.
Mimo że za działkę w Rewalu trzeba zapłacić 200 zł za mkw., boom budowlany trwa. Przy wjeździe do miasteczka powstaje kilkanaście domów. Prosperity widać po budżecie, który jeszcze pięć lat temu był o połowę niższy. Gmina żyje przede wszystkim z podatków od nieruchomości (7-8 mln zł), ale drugą pozycją w strukturze przychodów jest sprzedaż ziemi - z tego tytułu wpływa do miejskiej kasy 5 mln zł rocznie. Inwestycje gminne wspierają fundusze. Budowę wodociągów i oczyszczalni w 75 proc. sfinansował NFOŚ i Eko Fundusz. Teraz ma je zastąpić Unia Europejska. Wójt przeszkolił w tym zakresie jednego z pracowników. Na trzy wnioski o pieniądze z funduszy Sapard zaakceptowany został jeden. - Nieźle jak na początek - mówi wójt.
Krynica Morska
Jak przy budżecie wynoszącym
6,2 mln zł wykonać inwestycję wartą 18 mln i się nie zadłużyć? Burmistrz Krynicy Morskiej Andrzej Stępień może długo mówić na ten temat. W ciągu trzech lat jego gmina, jako lider międzygminnego konsorcjum, postawiła w Krynicy oczyszczalnię ścieków. Wszystko dzięki 9 mln zł z funduszu Phare. Wykorzystując unijne środki, Krynica chce zamienić się w kurort, który nie tylko oferuje plażę i morze, ale również czystą wodę w kranie i rozwiązany problem ścieków.
Budowa oczyszczalni to jednak nie tylko efekt wykorzystania pieniędzy unijnych, ale również zwiększających się dochodów własnych miasta. W ciągu ostatnich czterech lat wzrosły one o ponad 27 proc. Dochód na jednego mieszkańca wynosi dziś prawie 4,4 tys. zł. - Osiągnęliśmy to przede wszystkim dzięki dyscyplinie budżetowej - mówi Stępień. - Zaczęliśmy dokładnie pilnować wpłat za dzierżawione tereny komunalne. W rezultacie poważnie wzrosły dochody z podatku od nieruchomości. Dziś stanowi on 42 proc. wpływów do budżetu.
Ale ten wzrost Krynica zawdzięcza również trwającemu od kilku lat boomowi budowlanemu. Liczba wydawanych przez urząd gminy warunków zabudowy i zagospodarowania jest imponująca. - W bardzo szybkim tempie przybywa pensjonatów i domów, powoli też zwiększa się liczba dużych inwestorów, gotowych do stawiania większych, luksusowych ośrodków - mówi burmistrz.
Przyczyna zwiększającego się zainteresowania Krynicą jest oczywista: miasto z roku na rok poprawia swą ofertę, dobre wyniki ekonomiczne idą w Polskę, a do tego - ma pomysł na promocję. Wystarczy wspomnieć o ul. Teleexpressu, dzięki której miasteczko zyskało w publicznych mediach fantastyczną reklamę.
Krynica szykuje się do kolejnej dużej inwestycji. - Przed nami program wodny, przewidujący m.in. modernizację odwiertu solankowego i budowę oczyszczalni w dzielnicy Piaski - mówi burmistrz. - W ciągu najbliższych czterech lat wydamy na ten cel ok. 10-12 mln zł. Liczymy, że 7 mln zł dostaniemy z Unii Europejskiej. Krynica Morska chce również opracować plany zagospodarowania przestrzennego - dzięki nim będzie można otworzyć miasto w stronę Zalewu Wiślanego. - Ta strona do tej pory była brzydka i niezagospodarowana. To się musi zmienić - mówi burmistrz. Jego sposób na sukces? - Należy realizować zadania po kolei, a nie wszystko naraz, bo wtedy łatwo o błędy.
Świeradów Zdrój
Najważniejszy jest target - mógłby powiedzieć burmistrz Świeradowa. To małe miasteczko w Górach Izerskich, oddalone od Jeleniej Góry o 35 km, robi wszystko, by zadowolić tych, z których żyje - niemieckich turystów. I z Unii Europejskiej zdobywa pieniądze na to, by kuracjuszea zachodniej granicy czuli się w Polsce jak najlepiej. Dzięki środkom z Phare przygotowuje rewitalizację kompleksu parków uzdrowiskowych i upiększenie centrum miasta. Wszystko w ścisłej współpracy z niemieckim miastem partnerskim Seifhennersdorf. Władze Świeradowa poprosiły jego władze o pomoc w przeprowadzeniu ankiety wśród kuracjuszy przybywających z Niemiec na temat "ich oczekiwań w stosunku do korzystania z parków zdrojowych". Burmistrz chce również zapytać szefów saksońskich biur podróży, jakie są ich oczekiwania wobec warunków kuracji - "ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania parków". Na podstawie wyników tych badań będzie wiadomo, co najszybciej trzeba poprawić. Na razie na liście prac jest m.in. odbudowa muszli koncertowej i fontann.
Ale upiększanie miasta to nie wszystko. Świeradów szykuje się do olbrzymich - jak na swój budżet - inwestycji infrastrukturalnych. Dzięki środkom unijnym stawia dwie oczyszczalnie ścieków i kolektor oraz modernizuje ujęcie wody. W sumie wartość tych prac sięga 14 mln zł, co przy budżecie Świeradowa, wynoszącym 10,5 mln zł, robi wrażenie. Większość środków - prawie 10 mln zł - wyłoży Unia Europejska.
W ciągu ostatnich siedmiu lat dochody Świeradowa na mieszkańca zwiększyły się z 1235 zł do prawie 2100 zł.
Podkowa Leśna
Przed akcesją nie sięgała do unijnej kasy, bo z dochodem powyżej 4,5 tys. zł na mieszkańca miała niewielkie szanse na uzyskanie dotacji. Po uruchomieniu funduszy strukturalnych postanowiła jednak zawalczyć i uzyskała 1,8 mln zł ze ZPORR na renowację pałacyku w miejskim parku. - To będzie centrum życia miasta, z restauracją, salami wystawowymi, konferencyjnymi i pomieszczeniami biurowymi - opowiada burmistrz Andrzej Kościelny. Podkowa wystąpiła również o dofinansowanie budowy sali sportowej i boiska oraz udziału w projekcie regionalnym "e-Mazowsze", tu jednak nie ma jeszcze rozstrzygnięć. Wszystkie te projekty mają sprawić, że za dziesięć lat Podkowa Leśna nie będzie podmiejską sypialnią zamożnych ludzi, lecz nowoczesnym ośrodkiem z miejscami pracy nie tylko dla swych mieszkańców, ale i sąsiednich miejscowości. Już teraz, z 326 firmami przypadającymi na każdy tysiąc mieszkańców w wieku produkcyjnym, Podkowa ponaddwukrotnie przekracza średnią krajową (144).
Jako satelita wielkiego miasta, składający się wyłącznie z domów jednorodzinnych, w dodatku w całości chroniony jako zabytek urbanistyczny (najlepiej zachowane w Europie miasto-ogród), Podkowa może zapomnieć o lokowaniu u siebie przemysłu i musi tak planować rozwój, aby zwiększać dochody, zachowując dotychczasowy charakter. Burmistrzowi marzy się przekształcenie jej w "ośrodek działalności postprzemysłowej", jak usługi turystyczne, szkoleniowe, placówki opiekuńcze dla ludzi starych czy firmy informatyczne, wszystko w ramach małych, rodzinnych firm.
Rokietnica
Wielki przemysł nie trafi również do podpoznańskiej gminy Rokietnica. Ale nie brakuje mniejszych inwestorów, gotowych ulokować w niej swoje zakłady. To sprawia, że mieszkańcy Poznania coraz chętniej się tam przeprowadzają. W ślad za nimi pojawią się firmy usługowe.
Z centrum Poznania do Rokietnicy jedzie się około 20 minut. Pasażerów wożą między innymi schludne autobusy, pojazdy lokalnego przewoźnika - spółki gminnej Rokbus. - Nasze położenie jest naszym atutem - uważa Ewa Leta z urzędu gminy. Ta korzyść jest podwójna: wielu mieszkańców dojeżdża do stolicy Wielkopolski do pracy, a w odwrotnym kierunku podążają lub zamierzają podążać mieszczuchy szukające spokojnego i cichego miejsca do zamieszkania. W rezultacie poziom bezrobocia jest stosunkowo niski: pracy nie ma 338 spośród 8300 mieszkańców. - Zainteresowanie zamieszkaniem u nas jest duże - mówi Leta. - Realne jest nawet podwojenie liczby mieszkańców, choć to nie nastąpi z dnia na dzień. Natomiast już teraz myśli się o inwestycjach, które sprawią, że gmina się nie zakorkuje. Obecnie najważniejszym zadaniem inwestycyjnym jest kanalizacja sanitarna. Wybudowano nową oczyszczalnię ścieków, proekologiczne instalacje grzewcze, drogi. Trzy etapy budowy sieci kanalizacyjnej pochłonęły najwięcej funduszy, w tym pożyczki oraz całą dotację Sapard w wysokości 1,5 mln zł, przy środkach własnych 5,7 mln zł. Dziś 60 proc. gminy jest skanalizowane, do 70 proc. doprowadzono gaz, natomiast woda dociera wszędzie. Problemem są drogi - wąskie i kiepskiej jakości.
O tym, że gmina jest przyjazna inwestorom, świadczą liczne nagrody, w tym najcenniejsza - miano Gminy Fair Play. Rokietnica znajduje się w czołówce Złotej Setki Samorządów - rankingu Rzeczpospolitej i Centrum Badań Regionalnych, układanego m.in. na podstawie wielkości inwestycji oraz umiejętności przyciągania nowych inwestorów i mieszkańców.
Obecnie w gminie działa około 800 podmiotów gospodarczych, z reguły małych firm zajmujących się handlem i usługami. Takich firm będzie przybywać wraz ze wzrostem liczby mieszkańców - uważa wójt Kazimierz Łukasik.
Najważniejsze, jak mówią w urzędzie gminy, żeby wzrostowi liczby mieszkańców towarzyszył rozwój drobnej przedsiębiorczości, zwłaszcza usług. I temu poświęci się najwięcej uwagi. Możliwe, że właśnie na ten cel przeznaczone zostaną pieniądze z funduszy europejskich.
Sukces, jaki stał się udziałem niektórych gmin, to przede wszystkim efekt systematycznego działania. Wszędzie gospodarze najpierw rozpoznali swoje mocne i słabe strony, potem określili, jakie są ich strategiczne cele. Konsekwentnie, krok po kroku, dążyli do ich realizacji. I - jak radzi burmistrz Krynicy Morskiej - realizowali je po kolei. Bo nie sztuka wydać mnóstwo pieniędzy. Sztuką jest wydawać je mądrze.
Aby przyciągnąć inwestorów, utworzono Kostrzyńsko-Słubicką Specjalną Strefę Ekonomiczną, w której infrastrukturę techniczną włożono prawie 3 mln zł. W tej chwili działa tam osiem firm polskich i zagranicznych, na finiszu są rozmowy z kolejnymi inwestorami. - Jesteśmy częścią euroregionu. To znakomita szkoła pozyskiwania unijnych funduszy - podkreśla burmistrz. Dlatego Słubicom, które w ubiegłym roku zdobyły prestiżowy tytuł Gminy Fair Play przyznawany przez Krajową Izbę Gospodarczą, niestraszne są skomplikowane procedury wnioskowania o fundusze strukturalne - miasto złożyło cztery wnioski do ZPORR (Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego). Słubice nie chcą być jedynie punktem tranzytowym w drodze do Niemiec i miejscem tanich zakupów. Inwestują więc w bazę turystyczną i rekreacyjną - gruntownie zmodernizowano stadion i park z kilkunastoma kilometrami ścieżek rowerowych. UE dołożyła 1,5 mln zł.
Na razie Słubice żyją głównie z Niemców. Działalność gospodarczą prowadzi tu prawie 3 tys. podmiotów. Na 100-metrowym odcinku bulwaru u wylotu mostu działa osiem otwartych non stop sklepów z papierosami, w niemal co drugim domu jest salon fryzjerski lub kosmetyczny - nieproporcjonalnie dużo, jak na
17 tys. mieszkańców, jest też aptek i gabinetów dentystycznych. Ale to nie będzie trwało wiecznie. - Musimy myśleć o tworzeniu nowych, bardziej nowoczesnych miejsc pracy - podkreśla burmistrz.
- Krótko mówiąc, trzeba robić wszystko, aby za kilka lat mieszkańcy Słubic mieli dobre warunki życia i satysfakcjonującą pracę - konkluduje Ryszard Bodziacki.
Krosno Odrzańskie
oddalone o kilkadziesiąt kilometrów od Słubic Krosno Odrzańskie również wykorzystuje doświadczenia zdobyte w euroregionie. Tak jak większość miejscowości w Polsce, tak i ono postawiło na likwidację zapóźnień cywilizacyjnych. W ciągu ostatnich pięciu lat powstała oczyszczalnia ścieków i sieć kanalizacyjna, w lwiej części (2,5 mln euro) sfinansowana z funduszu Phare.
Miasto postanowiło wykorzystać położenie nad rzeką - na Odrze powstał port pasażerski, przy nim parking i aleja spacerowa. I w tym przypadku większość pieniędzy, 300 tys. euro, wyłożyła Unia. Brakowało sali widowiskowo-sportowej - samorząd postarał się o wsparcie w Urzędzie Kultury Fizycznej i Turystyki i od ponad dwóch lat jest gdzie urządzać duże imprezy. Te przedsięwzięcia układają się w logiczną całość - w przyszłości Krosno ma być stolicą turystyczno-wypoczynkowego regionu. Połowę powiatu zajmują lasy, jeziora i rzeki, a na Pojezierze Lubuskie z roku na rok przyjeżdża coraz więcej turystów.
Zachęcone tymi sukcesami Krosno Odrzańskie postanowiło zawalczyć również o fundusze strukturalne - na trzy projekty w ramach ZPORR ma już podpisane umowy, a dwa kolejne uzyskały wstępną akceptację. Powstanie stacja uzdatniania wody, dawna wojskowa stołówka zmieni się w dom dziennego pobytu dla osób starszych, a kolejna miejscowość będzie przyłączona do miejskiej sieci wodociągowej.
Krosno, z taką samą liczbą ludności jak Słubice, ma jednak niemal o dwie trzecie mniej przedsiębiorców. Do dziś nie pojawił się żaden inwestor zagraniczny, nie ma też dużych firm krajowych. To oznacza niskie dochody miasta przy bardzo wysokich wydatkach na pomoc społeczną (w 2004 r. w Krośnie pracy nie miało ponad 36 proc. mieszkańców). Gdyby nie fundusze zewnętrzne, przede wszystkim z UE, miasto nie miałoby co marzyć o takich inwestycjach.
Rewal
Ta Gmina to długi na 18 km i szeroki na 2 km pas ziemi przylegający do morza. W ciągu trzech letnich miesięcy gminę, w której mieszka 3300 osób, odwiedza milion turystów. Na stu mieszkańców przypada tu 45 podmiotów gospodarczych. Prawie wszystkie to hoteliki, restauracje, ośrodki wypoczynkowe, pola namiotowe, wypożyczalnie sprzętu pływającego itd. Gmina zarabia na tym krocie - jej budżet wynosi 22 mln zł, a 40 proc. tej sumy przeznacza na inwestycje. Dzięki temu wszystkie duże przedsięwzięcia, takie jak kanalizacja, wodociągi i oczyszczalnia ścieków, Rewal ma już za sobą. Jedynym poważnym wyzwaniem, które stoi przed wójtem Konstantym Oświęcimskim, jest budowa nowych dróg. Gmina liczy tu na pomoc Unii. Wniosek o dofinansowanie inwestycji drogowych czeka na rozpatrzenie. Drogi mają połączyć wszystkie miejscowości w gminie - Pobierowo, Niechorze, Pogorzelicę, Pustkowo, Trzęsacz, Śliwin i Rewal - w jeden organizm. - Za pięć lat to będzie jeden wielki nadmorski kurort z długim deptakiem i piękną architekturą - snuje plany burmistrz.
Największymi skarbami Rewala są wielokilometrowa plaża i wójt, który potrafi to wykorzystać. Gmina wybudowała za 6,5 mln zł halę sportową, a teraz, za 15 mln zł, buduje boiska ze sztuczną nawierzchnią. Wszystko po to, by ściągnąć na zgrupowania drużyny sportowe. Za gminne pieniądze kursy wznowiła kolejka wąskotorowa. - To dla PKP dowód, że na kolei można zarobić - mówi wójt. Gmina dba o inwestorów, którzy w zamian za tworzone miejsca pracy otrzymują zwolnienia podatkowe. Przedsiębiorcy najbardziej cieszą się jednak z dobrej promocji gminy Rewal, która wydaje na reklamowanie swoich atutów 1,5 mln zł rocznie.
Mimo że za działkę w Rewalu trzeba zapłacić 200 zł za mkw., boom budowlany trwa. Przy wjeździe do miasteczka powstaje kilkanaście domów. Prosperity widać po budżecie, który jeszcze pięć lat temu był o połowę niższy. Gmina żyje przede wszystkim z podatków od nieruchomości (7-8 mln zł), ale drugą pozycją w strukturze przychodów jest sprzedaż ziemi - z tego tytułu wpływa do miejskiej kasy 5 mln zł rocznie. Inwestycje gminne wspierają fundusze. Budowę wodociągów i oczyszczalni w 75 proc. sfinansował NFOŚ i Eko Fundusz. Teraz ma je zastąpić Unia Europejska. Wójt przeszkolił w tym zakresie jednego z pracowników. Na trzy wnioski o pieniądze z funduszy Sapard zaakceptowany został jeden. - Nieźle jak na początek - mówi wójt.
Krynica Morska
Jak przy budżecie wynoszącym
6,2 mln zł wykonać inwestycję wartą 18 mln i się nie zadłużyć? Burmistrz Krynicy Morskiej Andrzej Stępień może długo mówić na ten temat. W ciągu trzech lat jego gmina, jako lider międzygminnego konsorcjum, postawiła w Krynicy oczyszczalnię ścieków. Wszystko dzięki 9 mln zł z funduszu Phare. Wykorzystując unijne środki, Krynica chce zamienić się w kurort, który nie tylko oferuje plażę i morze, ale również czystą wodę w kranie i rozwiązany problem ścieków.
Budowa oczyszczalni to jednak nie tylko efekt wykorzystania pieniędzy unijnych, ale również zwiększających się dochodów własnych miasta. W ciągu ostatnich czterech lat wzrosły one o ponad 27 proc. Dochód na jednego mieszkańca wynosi dziś prawie 4,4 tys. zł. - Osiągnęliśmy to przede wszystkim dzięki dyscyplinie budżetowej - mówi Stępień. - Zaczęliśmy dokładnie pilnować wpłat za dzierżawione tereny komunalne. W rezultacie poważnie wzrosły dochody z podatku od nieruchomości. Dziś stanowi on 42 proc. wpływów do budżetu.
Ale ten wzrost Krynica zawdzięcza również trwającemu od kilku lat boomowi budowlanemu. Liczba wydawanych przez urząd gminy warunków zabudowy i zagospodarowania jest imponująca. - W bardzo szybkim tempie przybywa pensjonatów i domów, powoli też zwiększa się liczba dużych inwestorów, gotowych do stawiania większych, luksusowych ośrodków - mówi burmistrz.
Przyczyna zwiększającego się zainteresowania Krynicą jest oczywista: miasto z roku na rok poprawia swą ofertę, dobre wyniki ekonomiczne idą w Polskę, a do tego - ma pomysł na promocję. Wystarczy wspomnieć o ul. Teleexpressu, dzięki której miasteczko zyskało w publicznych mediach fantastyczną reklamę.
Krynica szykuje się do kolejnej dużej inwestycji. - Przed nami program wodny, przewidujący m.in. modernizację odwiertu solankowego i budowę oczyszczalni w dzielnicy Piaski - mówi burmistrz. - W ciągu najbliższych czterech lat wydamy na ten cel ok. 10-12 mln zł. Liczymy, że 7 mln zł dostaniemy z Unii Europejskiej. Krynica Morska chce również opracować plany zagospodarowania przestrzennego - dzięki nim będzie można otworzyć miasto w stronę Zalewu Wiślanego. - Ta strona do tej pory była brzydka i niezagospodarowana. To się musi zmienić - mówi burmistrz. Jego sposób na sukces? - Należy realizować zadania po kolei, a nie wszystko naraz, bo wtedy łatwo o błędy.
Świeradów Zdrój
Najważniejszy jest target - mógłby powiedzieć burmistrz Świeradowa. To małe miasteczko w Górach Izerskich, oddalone od Jeleniej Góry o 35 km, robi wszystko, by zadowolić tych, z których żyje - niemieckich turystów. I z Unii Europejskiej zdobywa pieniądze na to, by kuracjuszea zachodniej granicy czuli się w Polsce jak najlepiej. Dzięki środkom z Phare przygotowuje rewitalizację kompleksu parków uzdrowiskowych i upiększenie centrum miasta. Wszystko w ścisłej współpracy z niemieckim miastem partnerskim Seifhennersdorf. Władze Świeradowa poprosiły jego władze o pomoc w przeprowadzeniu ankiety wśród kuracjuszy przybywających z Niemiec na temat "ich oczekiwań w stosunku do korzystania z parków zdrojowych". Burmistrz chce również zapytać szefów saksońskich biur podróży, jakie są ich oczekiwania wobec warunków kuracji - "ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania parków". Na podstawie wyników tych badań będzie wiadomo, co najszybciej trzeba poprawić. Na razie na liście prac jest m.in. odbudowa muszli koncertowej i fontann.
Ale upiększanie miasta to nie wszystko. Świeradów szykuje się do olbrzymich - jak na swój budżet - inwestycji infrastrukturalnych. Dzięki środkom unijnym stawia dwie oczyszczalnie ścieków i kolektor oraz modernizuje ujęcie wody. W sumie wartość tych prac sięga 14 mln zł, co przy budżecie Świeradowa, wynoszącym 10,5 mln zł, robi wrażenie. Większość środków - prawie 10 mln zł - wyłoży Unia Europejska.
W ciągu ostatnich siedmiu lat dochody Świeradowa na mieszkańca zwiększyły się z 1235 zł do prawie 2100 zł.
Podkowa Leśna
Przed akcesją nie sięgała do unijnej kasy, bo z dochodem powyżej 4,5 tys. zł na mieszkańca miała niewielkie szanse na uzyskanie dotacji. Po uruchomieniu funduszy strukturalnych postanowiła jednak zawalczyć i uzyskała 1,8 mln zł ze ZPORR na renowację pałacyku w miejskim parku. - To będzie centrum życia miasta, z restauracją, salami wystawowymi, konferencyjnymi i pomieszczeniami biurowymi - opowiada burmistrz Andrzej Kościelny. Podkowa wystąpiła również o dofinansowanie budowy sali sportowej i boiska oraz udziału w projekcie regionalnym "e-Mazowsze", tu jednak nie ma jeszcze rozstrzygnięć. Wszystkie te projekty mają sprawić, że za dziesięć lat Podkowa Leśna nie będzie podmiejską sypialnią zamożnych ludzi, lecz nowoczesnym ośrodkiem z miejscami pracy nie tylko dla swych mieszkańców, ale i sąsiednich miejscowości. Już teraz, z 326 firmami przypadającymi na każdy tysiąc mieszkańców w wieku produkcyjnym, Podkowa ponaddwukrotnie przekracza średnią krajową (144).
Jako satelita wielkiego miasta, składający się wyłącznie z domów jednorodzinnych, w dodatku w całości chroniony jako zabytek urbanistyczny (najlepiej zachowane w Europie miasto-ogród), Podkowa może zapomnieć o lokowaniu u siebie przemysłu i musi tak planować rozwój, aby zwiększać dochody, zachowując dotychczasowy charakter. Burmistrzowi marzy się przekształcenie jej w "ośrodek działalności postprzemysłowej", jak usługi turystyczne, szkoleniowe, placówki opiekuńcze dla ludzi starych czy firmy informatyczne, wszystko w ramach małych, rodzinnych firm.
Rokietnica
Wielki przemysł nie trafi również do podpoznańskiej gminy Rokietnica. Ale nie brakuje mniejszych inwestorów, gotowych ulokować w niej swoje zakłady. To sprawia, że mieszkańcy Poznania coraz chętniej się tam przeprowadzają. W ślad za nimi pojawią się firmy usługowe.
Z centrum Poznania do Rokietnicy jedzie się około 20 minut. Pasażerów wożą między innymi schludne autobusy, pojazdy lokalnego przewoźnika - spółki gminnej Rokbus. - Nasze położenie jest naszym atutem - uważa Ewa Leta z urzędu gminy. Ta korzyść jest podwójna: wielu mieszkańców dojeżdża do stolicy Wielkopolski do pracy, a w odwrotnym kierunku podążają lub zamierzają podążać mieszczuchy szukające spokojnego i cichego miejsca do zamieszkania. W rezultacie poziom bezrobocia jest stosunkowo niski: pracy nie ma 338 spośród 8300 mieszkańców. - Zainteresowanie zamieszkaniem u nas jest duże - mówi Leta. - Realne jest nawet podwojenie liczby mieszkańców, choć to nie nastąpi z dnia na dzień. Natomiast już teraz myśli się o inwestycjach, które sprawią, że gmina się nie zakorkuje. Obecnie najważniejszym zadaniem inwestycyjnym jest kanalizacja sanitarna. Wybudowano nową oczyszczalnię ścieków, proekologiczne instalacje grzewcze, drogi. Trzy etapy budowy sieci kanalizacyjnej pochłonęły najwięcej funduszy, w tym pożyczki oraz całą dotację Sapard w wysokości 1,5 mln zł, przy środkach własnych 5,7 mln zł. Dziś 60 proc. gminy jest skanalizowane, do 70 proc. doprowadzono gaz, natomiast woda dociera wszędzie. Problemem są drogi - wąskie i kiepskiej jakości.
O tym, że gmina jest przyjazna inwestorom, świadczą liczne nagrody, w tym najcenniejsza - miano Gminy Fair Play. Rokietnica znajduje się w czołówce Złotej Setki Samorządów - rankingu Rzeczpospolitej i Centrum Badań Regionalnych, układanego m.in. na podstawie wielkości inwestycji oraz umiejętności przyciągania nowych inwestorów i mieszkańców.
Obecnie w gminie działa około 800 podmiotów gospodarczych, z reguły małych firm zajmujących się handlem i usługami. Takich firm będzie przybywać wraz ze wzrostem liczby mieszkańców - uważa wójt Kazimierz Łukasik.
Najważniejsze, jak mówią w urzędzie gminy, żeby wzrostowi liczby mieszkańców towarzyszył rozwój drobnej przedsiębiorczości, zwłaszcza usług. I temu poświęci się najwięcej uwagi. Możliwe, że właśnie na ten cel przeznaczone zostaną pieniądze z funduszy europejskich.
Sukces, jaki stał się udziałem niektórych gmin, to przede wszystkim efekt systematycznego działania. Wszędzie gospodarze najpierw rozpoznali swoje mocne i słabe strony, potem określili, jakie są ich strategiczne cele. Konsekwentnie, krok po kroku, dążyli do ich realizacji. I - jak radzi burmistrz Krynicy Morskiej - realizowali je po kolei. Bo nie sztuka wydać mnóstwo pieniędzy. Sztuką jest wydawać je mądrze.