Otumanieni przez reklamy Polacy łykają coraz więcej środków przeciwbólowych. Rynek wart jest już prawie 700 mln złotych
Na ból głowy najlepszy jest apap, a na ból mięśni codipar - tłumaczy starsza pani młodzieńcowi, który nie może się zdecydować, stojąc w sklepie przed półką z lekami. - A na ból zęba? - pyta chłopak. - Paracetamol - zdecydowanie odpowiada żwawa staruszka.
Tak jak w wypadku piwa czy jogurtów coraz więcej Polaków zaczyna mieć swoje ulubione marki leków przeciwbólowych. Gdyby jednak owi rozmówcy spróbowali trochę zgłębić temat, szybko dowiedzieliby się, że wszystkie trzy, choć sprzedawane pod różnymi markami, zawierają tę samą substancję czynną - paracetamol.
Oczywiście każdy z tych leków jest skuteczny. Co mogłoby się stać w sytuacji, gdyby młodzieńcowi przytrafiły się równocześnie trzy wspomniane dolegliwości i wziął kilka specyfików naraz? - Mogłaby to być dawka toksyczna - przyznaje Jarosław Panek, farmaceuta i właściciel sieci Apteki Magiczne.
Większość, bo 97 proc. Polaków, którzy wzięli udział w ubiegłorocznym badaniu TNS OBOP, tradycyjną aptekę uznała za najbezpieczniejsze miejsce zakupu farmaceutyków. Jednak w wypadku leków przeciwbólowych bez recepty Polacy coraz chętniej nabywają je w sklepach, na stacjach benzynowych czy w kioskach. Jarosław Panek twierdzi, że dla aptekarzy to ogromna konkurencja. Leki przeciwbólowe to najważniejsze specyfiki wśród parafarmaceutyków, które - według Andrzeja Wróbla, prezesa Naczelnej Izby Aptekarskiej - stanowią około 25 proc. obrotów aptek.
Sprzedaż leków przeciwbólowych w aptekach ustabilizowała się, natomiast poza nimi szybko rośnie. Według danych firmy IMS Poland, która monitoruje ten rynek, w ubiegłym roku wartość sprzedaży leków przeciwbólowych w cenach detalicznych wyniosła 413 mln zł i był to wynik taki sam jak rok wcześniej (pod względem liczby opakowań nastąpił nawet spadek o 5,4 proc.). Tymczasem poza aptekami wartość sprzedanych leków przeciwbólowych, według szacunków AC Nielsen, wyniosła około 250 mln zł (ceny detaliczne) i było to pod względem wartości o 35 proc. więcej niż rok wcześniej, a o 30 proc. pod względem liczby opakowań.
Lider nie pęka
Mistrzem Polski w sprzedaży leków przeciwbólowych bez recepty jest firma US Pharmacia założona w 1990 r. w USA. Mimo amerykańskich korzeni i nazwy jej działalność koncentruje się w Polsce, gdzie działa od 1991 r. Jej dwa sztandarowe specyfiki - apap i ibuprom - mają ok. 50 proc. rynku. W ubiegłym roku firma została uznana przez IMS AG za drugą najbardziej dynamicznie rozwijającą się firmę w Europie, specjalizującą się w lekach sprzedawanych bez recepty. - W ostatnich latach nasza sprzedaż zwiększa się o 20-25 proc. rocznie - mówi Bogdan Lang, prezes firmy. A jak się rozwija rynek? - Cały polski rynek farmaceutyczny od kilku lat jest dojrzały. Wstępne szacunki mówią o zaledwie 2-3-procentowym wzroście w 2004 roku - mówi prezes. Ale segment leków przeciwbólowych rozwija się bardzo dobrze. Leki te to 63 proc. przychodów US Pharmacii i w 2004 roku przyczyniły się do zwiększenia przychodów firmy o jedną czwartą, do 360 mln zł.
Prezes Lang nie ukrywa, że dominacja apapu i ibupromu to w dużej mierze efekt silnego wsparcia marketingowego tych marek. Są one na czele listy najczęściej reklamowanych farmaceutyków. Ich poważnym rynkowym konkurentem jest etopiryna Polpharmy, która ma tę zaletę, że kosztuje blisko połowę mniej niż opisywane produkty US Pharmacii.
Konkurentów jest jednak więcej. Tabletki przeciwbólowe spotykane na rynku można podzielić na trzy grupy ze względu na obecną w nich substancję czynną. Mamy więc leki oparte na ibuprofenie (advil, ibuprom, nurofen), paracetamolu i kwasie acetylosalicylowym (aspiryna, polopiryna). Te ostatnie w polskiej tradycji są stosowane raczej jako leki przeciwprzeziębieniowe. Ostatnio coraz większą popularność zdobywają też maści przeciwbólowe. - W telewizji emitowane są reklamy ok. 20 środków przeciwbólowych - ocenia Bogdan Lang. Ile z nich ma szansę się utrzymać na rynku? Zdaniem Langa, najwyżej kilka - podaje przykład Wielkiej Brytanii, gdzie rynek podzieliło między siebie pięć specyfików. Dużo zmieni się po 2008 r., kiedy w Polsce zaczną obowiązywać przepisy unijne, znacznie bardziej restrykcyjne odnośnie rejestracji leków (obecnie trwa okres przejściowy, wszystkie leki na rynku muszą zostać zarejestrowane zgodnie z normami UE do 31 grudnia 2008 r.). Oczywiście prezes Lang jest pewien, że wśród liderów rynku będą nadal i apap, i ibuprom. Z pewnością jego firma jest bardziej zdeterminowana w walce o rynek niż inne, ponieważ swe istnienie opiera prawie wyłącznie na lekach sprzedawanych bez recepty, podczas gdy dla konkurentów takich jak Polpharma czy GlaxoSmithKline (GSK) to zazwyczaj tylko kilkanaście procent biznesu.
Skuteczność, rekomendacja, reklama
- Reklama i cena to najważniejsze czynniki decydujące o wyborze leku przez pacjenta - twierdzi Andrzej Pilewski, farmaceuta z hurtowni leków Intra. Inaczej akcenty rozkłada Bogdan Lang, który choć przyznaje, że reklama kształtuje świadomość, to jako trzy decydujące czynniki wymienia skuteczność, zaufanie i rekomendację farmaceuty. Jeszcze inaczej rynkowy sukces leków przeciwbólowych wyjaśnia Jacek Czarnocki z IMS Poland. - Szeroka dystrybucja, bardzo dobry przekaz reklamowy i skuteczność wymienionych preparatów dopełniają dzieła - argumentuje.
Andrzej Schonert, dyrektor marketingu w US Pharmacii, tłumaczy, że dla niektórych pacjentów najważniejsze jest bezpieczeństwo, co akcentowane jest przy reklamie apapu. Z kolei dla innych bardziej liczą się szybkość działania i skuteczność - co jest wykorzystywane przy promocji ibupromu.
Koncerny farmaceutyczne starają się rozszerzać rynek, oferując mutacje najpopularniejszych leków. Pojawiły się m.in. ibuprom zatoki czy apap noc. Tego typu specyfiki mogą być sprzedawane tylko w aptekach. Nie ulega jednak wątpliwości, że swych szans na umocnienie lub poprawę pozycji będą musiały szukać poza tymi punktami, gdzie sprzedają się głównie niewielkie opakowania. - W aptekach będą się sprzedawały głównie większe dawki oraz mocne leki przeciwbólowe (większa dawka substancji czynnej) - uważa Jacek Czarnocki z IMS Poland. Domeną aptek pozostaną również leki przeciwbólowe zewnętrzne oraz preparaty na chroniczne bóle mięśni i stawów.
Przedstawicieli koncernów farmaceutycznych cieszy to, że wśród Polaków wzrasta świadomość samoleczenia. Szkoda tylko, że nie wszyscy biorą sobie do serca maksymę angielskiego pisarza Archibalda Josepha Cronina, że uncja środków zapobiegawczych jest lepsza od tony środków leczniczych.
Tak jak w wypadku piwa czy jogurtów coraz więcej Polaków zaczyna mieć swoje ulubione marki leków przeciwbólowych. Gdyby jednak owi rozmówcy spróbowali trochę zgłębić temat, szybko dowiedzieliby się, że wszystkie trzy, choć sprzedawane pod różnymi markami, zawierają tę samą substancję czynną - paracetamol.
Oczywiście każdy z tych leków jest skuteczny. Co mogłoby się stać w sytuacji, gdyby młodzieńcowi przytrafiły się równocześnie trzy wspomniane dolegliwości i wziął kilka specyfików naraz? - Mogłaby to być dawka toksyczna - przyznaje Jarosław Panek, farmaceuta i właściciel sieci Apteki Magiczne.
Większość, bo 97 proc. Polaków, którzy wzięli udział w ubiegłorocznym badaniu TNS OBOP, tradycyjną aptekę uznała za najbezpieczniejsze miejsce zakupu farmaceutyków. Jednak w wypadku leków przeciwbólowych bez recepty Polacy coraz chętniej nabywają je w sklepach, na stacjach benzynowych czy w kioskach. Jarosław Panek twierdzi, że dla aptekarzy to ogromna konkurencja. Leki przeciwbólowe to najważniejsze specyfiki wśród parafarmaceutyków, które - według Andrzeja Wróbla, prezesa Naczelnej Izby Aptekarskiej - stanowią około 25 proc. obrotów aptek.
Sprzedaż leków przeciwbólowych w aptekach ustabilizowała się, natomiast poza nimi szybko rośnie. Według danych firmy IMS Poland, która monitoruje ten rynek, w ubiegłym roku wartość sprzedaży leków przeciwbólowych w cenach detalicznych wyniosła 413 mln zł i był to wynik taki sam jak rok wcześniej (pod względem liczby opakowań nastąpił nawet spadek o 5,4 proc.). Tymczasem poza aptekami wartość sprzedanych leków przeciwbólowych, według szacunków AC Nielsen, wyniosła około 250 mln zł (ceny detaliczne) i było to pod względem wartości o 35 proc. więcej niż rok wcześniej, a o 30 proc. pod względem liczby opakowań.
Lider nie pęka
Mistrzem Polski w sprzedaży leków przeciwbólowych bez recepty jest firma US Pharmacia założona w 1990 r. w USA. Mimo amerykańskich korzeni i nazwy jej działalność koncentruje się w Polsce, gdzie działa od 1991 r. Jej dwa sztandarowe specyfiki - apap i ibuprom - mają ok. 50 proc. rynku. W ubiegłym roku firma została uznana przez IMS AG za drugą najbardziej dynamicznie rozwijającą się firmę w Europie, specjalizującą się w lekach sprzedawanych bez recepty. - W ostatnich latach nasza sprzedaż zwiększa się o 20-25 proc. rocznie - mówi Bogdan Lang, prezes firmy. A jak się rozwija rynek? - Cały polski rynek farmaceutyczny od kilku lat jest dojrzały. Wstępne szacunki mówią o zaledwie 2-3-procentowym wzroście w 2004 roku - mówi prezes. Ale segment leków przeciwbólowych rozwija się bardzo dobrze. Leki te to 63 proc. przychodów US Pharmacii i w 2004 roku przyczyniły się do zwiększenia przychodów firmy o jedną czwartą, do 360 mln zł.
Prezes Lang nie ukrywa, że dominacja apapu i ibupromu to w dużej mierze efekt silnego wsparcia marketingowego tych marek. Są one na czele listy najczęściej reklamowanych farmaceutyków. Ich poważnym rynkowym konkurentem jest etopiryna Polpharmy, która ma tę zaletę, że kosztuje blisko połowę mniej niż opisywane produkty US Pharmacii.
Konkurentów jest jednak więcej. Tabletki przeciwbólowe spotykane na rynku można podzielić na trzy grupy ze względu na obecną w nich substancję czynną. Mamy więc leki oparte na ibuprofenie (advil, ibuprom, nurofen), paracetamolu i kwasie acetylosalicylowym (aspiryna, polopiryna). Te ostatnie w polskiej tradycji są stosowane raczej jako leki przeciwprzeziębieniowe. Ostatnio coraz większą popularność zdobywają też maści przeciwbólowe. - W telewizji emitowane są reklamy ok. 20 środków przeciwbólowych - ocenia Bogdan Lang. Ile z nich ma szansę się utrzymać na rynku? Zdaniem Langa, najwyżej kilka - podaje przykład Wielkiej Brytanii, gdzie rynek podzieliło między siebie pięć specyfików. Dużo zmieni się po 2008 r., kiedy w Polsce zaczną obowiązywać przepisy unijne, znacznie bardziej restrykcyjne odnośnie rejestracji leków (obecnie trwa okres przejściowy, wszystkie leki na rynku muszą zostać zarejestrowane zgodnie z normami UE do 31 grudnia 2008 r.). Oczywiście prezes Lang jest pewien, że wśród liderów rynku będą nadal i apap, i ibuprom. Z pewnością jego firma jest bardziej zdeterminowana w walce o rynek niż inne, ponieważ swe istnienie opiera prawie wyłącznie na lekach sprzedawanych bez recepty, podczas gdy dla konkurentów takich jak Polpharma czy GlaxoSmithKline (GSK) to zazwyczaj tylko kilkanaście procent biznesu.
Skuteczność, rekomendacja, reklama
- Reklama i cena to najważniejsze czynniki decydujące o wyborze leku przez pacjenta - twierdzi Andrzej Pilewski, farmaceuta z hurtowni leków Intra. Inaczej akcenty rozkłada Bogdan Lang, który choć przyznaje, że reklama kształtuje świadomość, to jako trzy decydujące czynniki wymienia skuteczność, zaufanie i rekomendację farmaceuty. Jeszcze inaczej rynkowy sukces leków przeciwbólowych wyjaśnia Jacek Czarnocki z IMS Poland. - Szeroka dystrybucja, bardzo dobry przekaz reklamowy i skuteczność wymienionych preparatów dopełniają dzieła - argumentuje.
Andrzej Schonert, dyrektor marketingu w US Pharmacii, tłumaczy, że dla niektórych pacjentów najważniejsze jest bezpieczeństwo, co akcentowane jest przy reklamie apapu. Z kolei dla innych bardziej liczą się szybkość działania i skuteczność - co jest wykorzystywane przy promocji ibupromu.
Koncerny farmaceutyczne starają się rozszerzać rynek, oferując mutacje najpopularniejszych leków. Pojawiły się m.in. ibuprom zatoki czy apap noc. Tego typu specyfiki mogą być sprzedawane tylko w aptekach. Nie ulega jednak wątpliwości, że swych szans na umocnienie lub poprawę pozycji będą musiały szukać poza tymi punktami, gdzie sprzedają się głównie niewielkie opakowania. - W aptekach będą się sprzedawały głównie większe dawki oraz mocne leki przeciwbólowe (większa dawka substancji czynnej) - uważa Jacek Czarnocki z IMS Poland. Domeną aptek pozostaną również leki przeciwbólowe zewnętrzne oraz preparaty na chroniczne bóle mięśni i stawów.
Przedstawicieli koncernów farmaceutycznych cieszy to, że wśród Polaków wzrasta świadomość samoleczenia. Szkoda tylko, że nie wszyscy biorą sobie do serca maksymę angielskiego pisarza Archibalda Josepha Cronina, że uncja środków zapobiegawczych jest lepsza od tony środków leczniczych.