Przez lata szefami Poczty Polskiej byli działacze polityczni. Teraz, od półtora roku, firmą kieruje cybernetyk, ekonomista i pocztowiec w jednym.
Trudno powiedzieć, czy działacze SLD lub ZChN, którzy ostatnio kierowali Pocztą Polską, mieli jasno ustalone cele i hierarchie wartości. Jeśli tak było, to z pewnością nie takie, jak w normalnej, dużej korporacji: zysk, efektywność, zdolność konkurencyjna. Ani właściciel tego nie wymagał, ani załoga zainteresowana zamrożeniem liczby miejsc pracy. Toteż niewiele się w firmie działo, a obroty rosły dzięki podwyżkom cen, które są już praktycznie na poziomie europejskich stawek. Jacy to byli dyrektorzy, wystarczy spojrzeć na ich korporacyjne życiorysy. Wzięli się znikąd i donikąd odeszli.
Obecny dyrektor Poczty Polskiej, choć nie jest działaczem politycznym, z pewnością nie przekształcił firmy w nowoczesną korporację zorientowaną na zysk. Nie wymienił też kadry kierowniczej na młodszą, kompetentną i z doświadczeniem międzynarodowym. Poczta pozostaje hybrydą socjalistycznego przedsiębiorstwa państwowego, spółki związkowej i urzędu do spraw poczty. Zmiany są ograniczone i wprowadzane powoli.
Jeśli na sytuację Poczty spojrzeć z boku - na wynik operacyjny niższy o setki milionów złotych rocznie od możliwego do osiągnięcia, niską wydajność, nadzatrudnienie - to jasne jest, że z roku na rok rynkowa pozycja firmy będzie coraz słabsza.
Trudno powiedzieć, czy działacze SLD lub ZChN, którzy ostatnio kierowali Pocztą Polską, mieli jasno ustalone cele i hierarchie wartości. Jeśli tak było, to z pewnością nie takie, jak w normalnej, dużej korporacji: zysk, efektywność, zdolność konkurencyjna. Ani właściciel tego nie wymagał, ani załoga zainteresowana zamrożeniem liczby miejsc pracy. Toteż niewiele się w firmie działo, a obroty rosły dzięki podwyżkom cen, które są już praktycznie na poziomie europejskich stawek. Jacy to byli dyrektorzy, wystarczy spojrzeć na ich korporacyjne życiorysy. Wzięli się znikąd i donikąd odeszli.
Obecny dyrektor Poczty Polskiej, choć nie jest działaczem politycznym, z pewnością nie przekształcił firmy w nowoczesną korporację zorientowaną na zysk. Nie wymienił też kadry kierowniczej na młodszą, kompetentną i z doświadczeniem międzynarodowym. Poczta pozostaje hybrydą socjalistycznego przedsiębiorstwa państwowego, spółki związkowej i urzędu do spraw poczty. Zmiany są ograniczone i wprowadzane powoli.
Jeśli na sytuację Poczty spojrzeć z boku - na wynik operacyjny niższy o setki milionów złotych rocznie od możliwego do osiągnięcia, niską wydajność, nadzatrudnienie - to jasne jest, że z roku na rok rynkowa pozycja firmy będzie coraz słabsza.