Wierzę w mądrość gatunkową

Wierzę w mądrość gatunkową

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z Dariuszem Stokowskim, prezesem Nova Communications Group, która jest m.in. właścicielem młodzieżowej telewizji 4fun.tv
To telewizja wyjątkowa pod kilkoma względami. Pół roku od pierwszej emisji w lutym 2004 otrzymała nagrodę Hot Bird za najlepszy nowy kanał tematyczny w Europie. Rok od startu miała już 20 procent rynku stacji młodzieżowych w Polsce. Właścicielem jest nie grupa medialna, lecz marketingowa. A zaczęło się od eksperymentów technicznych z interaktywną komunikacją między telefonem komórkowym a sygnałem telewizyjnym. Oto 4fun.TV

Chwalicie się unikatowością Waszej stacji. Co w niej jest takiego wyjątkowego?
Mamy inne podejście do telewizji. Po pierwsze, widz współtworzy kanał. Po drugie, na jednym ekranie łączymy trzy kultury medialne: tradycyjny programming telewizyjny, kulturę internetu (czat na ekranie) i telefonu komórkowego, za pomocą którego widz kontaktuje się ze stacją, wybiera wideoklipy itd.

Czy biznesowo to podejście się opłaca?
Dwie kwestie są istotne. Po pierwsze, prędzej czy później telewizja i internet zaczną się przenikać. Media, które wyjdą naprzeciw widzowi i umożliwią mu indywidualny odbiór i wpływ na treść przekazu, wygrają ten pojedynek. Pokolenie, które teraz wychowuje się na internecie, w przyszłości nie będzie biernie siedziało na kanapie przed telewizorem. Nasze rosnące wyniki oglądalności świadczą, że jesteśmy na dobrej drodze.
Po drugie, ekspansja telewizji satelitarnych zwykle przebiega według pewnego schematu. Format sprawdzony, odnoszący sukces na określonym rynku, z łatwością wkracza na kolejne rynki, w innych krajach. Efekt skali przy proporcjonalnie niższym wzroście kosztów powoduje, że wejście na każdy kolejny rynek jest stosunkowo łatwiejsze i tańsze. 4fun.tv prowadzi negocjacje dotyczące wejścia na rynki zagraniczne. Pierwszym z nich będą Czechy.

Ile kosztuje program?
Kilkadziesiąt tysięcy dolarów miesięcznie. Największym kosztem jest lokalna produkcja programów.

A przychody?
Większość kanałów tematycznych czerpie przychody z subskrypcji w sieciach kablowych. Nam zależało na tym, żeby szybko wejść do sieci, aby produkt zaistniał, więc zdecydowaliśmy się nie pobierać opłat. Dlatego największe przychody mamy z reklam i sponsoringu oraz z akcji specjalnych. Przychody z SMS-ów są kolejną pozycją na liście.

Jeśli o 18.36 włączę Wasz kanał, ile osób będzie go oglądało?
W danej minucie będzie to ok. 4 tys. osób w grupie docelowej 13 - 29 lat. Ale przez co najmniej minutę dziennie mamy 280 tys. widzów. W tej grupie wiekowej czas oglądania za jednym podejściem jest dużo krótszy niż w pozostałych.

Ile do tej pory zainwestowaliście?
Kilka milionów dolarów.

I zrobiliście to z myślą, że sprzedacie kiedyś kanał dużemu graczowi?
Wszystkie rzeki wpływają kiedyś do oceanu światowego kapitału. Naszym celem jest pozyskanie inwestora, który da nam możliwość dalszego rozwoju firmy.

Wasz koncept rzeczywiście jest unikatowy? W Ameryce niczego takiego nie ma?
Wszystko już kiedyś zostało wymyślone. Ale są rzeczy unikatowe, na przykład nasze TV-maty (stanowiska z kamerami w centrach handlowych), gdzie można nagrać się w programie HydePark. To, że człowiek może podejść do stanowiska i przez nikogo nieobserwowany zagrać, jest nadzwyczajne. Proszę spojrzeć [prezes Stokowski pokazuje na komputerze hasło "Odpal się na żywo" i człowieka z głupimi minami jazgoczącego "ałałała!!!"]. No, ten ma mało do powiedzenia.

Kto stanowi Wasz target?
Generalnie młodzież w wieku 13-29 lat, ale najbardziej jesteśmy zainteresowani tzw. trendsetterami, czyli osobami, które wpływają na zachowania innych, najwcześniej adaptują nowe trendy czy produkty. Jest to więc młodzież z dużych miast, która jest za pan brat z technologią, utożsamia się z kulturą młodzieżową. Myślimy o uśpionej energii, która jest w młodych ludziach szukających możliwości samorealizacji.

Ale ten młody człowiek miał do powiedzenia tylko "ałałała!!!". O taką samorealizację chodzi?
Oczywiście, że nie. Ale zadajmy sobie pytanie, przez jaki pryzmat patrzymy na kulturę młodzieżową. Kultura młodzieżowa nigdy nie zyskiwała akceptacji starszego pokolenia, ponieważ zwykle kontestowała kulturę dorosłych. Dopiero z czasem, wraz z dorastaniem jej twórców i uczestników, zmieniała się i zyskiwała akceptację.

I ten dżentelmen od "ałałała!!!" to będzie część kultury?
Taka jest formuła HydeParku. Protest, happening czy wyrażenie nawet głupich emocji to też pewna forma ekspresji. To, co pan widział, było ekstremalne. W TV-boksach były recytacje wierszy, ludzie śpiewali piosenki, wypowiadali się na temat polityków, opowiadali dowcipy.

Dlaczego program nie szedł na żywo?
Trzeba mieć pewną kontrolę nad tym, co jest emitowane. Telewizja ma konkretny format i program musi być moderowany. Koszt programu telewizyjnego musi się przełożyć na konkretnego widza, który będzie chciał go oglądać.

Po co to wszystko, po co to robicie?
Po co robimy biznes? Jestem przedsiębiorcą i robię to, co lubię i na czym się znam. Mamy doświadczenia marketingowe, technologiczne i telewizyjne. Eksperymentujemy, robimy własny produkt, a że media są najbardziej sexy...

A czy nie jest tak, że wszystko sprowadza się do wyprania mózgów młodym ludziom, żeby kupili hamburgera i telefon?
W ten sposób można zakwestionować cały rynek reklamowy. Ale częściowo zgadzam się, że rozwój materialny nie jest podstawą rozwoju człowieka i jego szczęścia. Mamy dwa hasła, które mówią o głównej idei naszej stacji: "Express yourself" i "You create us". To ty, używając telefonu komórkowego, możesz wypowiedzieć się na dowolny temat na ekranie o każdej porze dnia i nocy. Możesz wybrać teledysk, możesz pójść do naszego stanowiska i nagrać swoją wypowiedź, możesz przesłać nam swój film albo animację komputerową i ona też pojawi się w telewizji.

Jak Pana dziecko będzie miało 12 lat, chciałby Pan, żeby oglądało Wasz program?
Na pewno nie wychodzę z założenia, że musi być fanem stacji. Ale to stacja, która uczy podejścia na luzie. To dobrze.

Uważa Pan, że "jeżeli nie bawię się, to nie żyję"?
[śmiech] Trudno rozmawiać na temat tego hasła. Hasło jest jak wiersz. Można go oczywiście rozebrać na czynniki pierwsze... Ten komunikat młodzi ludzie odebrali bardzo dobrze, zrozumieli, że chodzi o pewien dystans do tego, co ich otacza, o podejście z pewnym humorem. Uważamy się za stację pozytywną - u nas nie można obejrzeć człowieka wbijającego sobie gwoźdź w nogę, co pokazuje konkurencja.

Jakie potrzeby młodych ludzi zaspokaja Wasza telewizja?
Rozrywka. I komunikacja w ramach własnej społeczności.

"Chcesz być zajebisty, sławny... Chcesz, żeby leciały na ciebie laski, a może chcesz, żeby ślinili się do ciebie kolesie. A może chcesz i jedno, i drugie?" A co Pan chce?
Boże, a skąd to pan ma?

Tak zachęcacie do castingu.
Programmingiem zarządzają u nas młodzi ludzie, którzy wiedzą, jaki język, jaki rodzaj komunikacji są potrzebne.

Kim będzie Wasz widz za 10 lat?
Niewątpliwie człowiekiem dobrze się poruszającym w świecie nowych narzędzi komunikacji. Będzie umiał umedialnić siebie, dystrybuować swoje produkty, pomysły, idee. Będzie na bieżąco z możliwościami telefonów komórkowych, internetu i telewizji.

Będzie inteligentnym dodatkiem do nich?
Współtwórcą.

A intelektualnie co będzie prezentował?
Ważną umiejętnością jest umiejętność komunikowania się z innymi ludźmi.

Komunikacja niewątpliwie jest, ale jeżeli komunikujący używają łącznie 50 słów?
Ja tego nie oceniam. Ludzie są różni, mają różne potrzeby i sposoby komunikacji. Patrzę przez inny pryzmat: czy to komuś szkodzi. Jeżeli tak, trzeba to ocenić negatywnie, jeżeli nie - bądźmy otwarci.

A czy Wasz widz będzie mądry, uczciwy?
Nie chcemy wchodzić na terytorium religii.[śmiech]

To widz tworzy program czy firmy, które płacą za reklamę i projekty specjalne?
Reklamodawcy finansują projekty, które są atrakcyjne dla ich grupy konsumentów i zachęcają do współtworzenia. Ale rola reklamodawców jest bierna.

A co jest bardziej obecne w myśleniu osób tworzących program: to się nie sprzeda widzowi czy to się nie sprzeda reklamodawcy?
Stacja musi myśleć w kategoriach komercyjnych. Nie można sprzedać potencjalnemu reklamodawcy czegoś, co nie jest aprobowane przez widza. Poza tym zawsze będzie część interaktywnych serwisów typu premium uruchamianych odpłatnie przez widzów. W Korei już widać, jak serwisy płatne związane np. z grami zdominowały kulturę młodzieżową. Adaptacja trendów nie przebiega wszędzie tak samo. Paradoksalnie, im bardziej połączona jest globalna wioska, tym bardziej będzie zróżnicowana.

To jaki będzie świat komunikacji?
Internet wchłonie telewizję w swoją sieć, będzie narzędziem dystrybucji, ale telewizja, przekaz wideo zdominuje internet. Będzie jedna globalna sieć, będą dostawcy kontentu multimedialnego i odbiorcy partycypujący w rynku.

Będzie tyle programów, ilu odbiorców?
To będzie raczej video on demand. Każdy będzie mógł wybierać z globalnej biblioteki różnych mediów. Nastąpi konwergencja internetu, telewizji i telefonów komórkowych.

A następny krok?
Czytam właśnie książkę Dukaja Perfekcyjna niedoskonałość. Jest w niej przedstawiona bardzo interesująca koncepcja ewolucji technologii i inteligencji w dalekiej przyszłości; to koncepcja najbliższa moim wyobrażeniom. Może wtedy będzie możliwa pełna integracja krzemowej technologii cyfrowej, biotechnologii i technologii molekularnej. To będzie totalna percepcja cyberusług - nie tylko widzę trójwymiarowo, ale także odbieram świat wszystkimi zmysłami i jestem zintegrowany z totalnym systemem.

A człowiek będzie wtedy tylko dodatkiem do technologii.
Nie, wierzę w mądrość gatunkową. Wszystko, co człowieka pcha do przodu, związane jest też z instrumentami, które hamują proces samozniszczenia. Będą się zmieniać cywilizacja, kultura, ale będzie to wartość dodana na drodze rozwoju, a nie samozagłady.

Ma Pan jakieś oczekiwania wobec widzów Waszych audycji, ich marzeń, ambicji?
Chciałbym, żeby młodzi ludzie podchodzili do życia bardziej aktywnie i z większą wiarą, żeby nie stwarzali sami sobie ograniczeń. Weźcie swoje życie we własne ręce i róbcie fajne rzeczy.

Czy taka jest misja Waszej telewizji?
Nie. Chciałbym uniknąć zbyt daleko idących wartościowań. To jest stacja rozrywkowa.