Alpar - konkurują o Ukrainę
Alpar z Kozienic jest jednym z dwóch polskich producentów osprzętu do montażu napowietrznych linii wysokiego napięcia wykonanych z izolowanych przewodów. Współwłaściciel firmy Artur Kowalski twierdzi, że osprzęt ten jest produkowany na podstawie technologii podpatrzonych za granicą, ale potem unowocześnionych i opatentowanych w Polsce. Firma z Kozienic zajmuje 80 proc. rynku.
Kluczowa produkcja firmy to uchwyty, zaciski do montażu linii i ograniczniki przepięć. W tym asortymencie skutecznie konkuruje ceną i jakością. Jest to możliwe dzięki inwestycjom w park maszynowy, który co roku firma modernizuje. W ubiegłym roku na ten cel wydała 1 mln zł.
Zakład produkcyjny i dwie hurtownie przynoszą 70 proc. przychodów. W tym roku właściciel zamierza zainwestować w sieć handlową, której celem będzie głównie sprzedaż produktów Alparu.
Szans swojej firmy Artur Kowalski upatruje w eksporcie. Wspomniany już sztandarowy produkt Alparu - osprzęt do podwieszania izolowanych linii wysokiego napięcia - sprzedawany jest od ponad roku na Ukrainie, gdzie konkuruje z wyrobami zachodnich dostawców.
Firma zatrudnia 75 osób. W 2004 roku jej obroty wyniosły 20 mln zł. W 2003 roku było to 14 mln zł, a po I kwartale tego roku ok. 5 mln zł.
Źródło sukcesu: unikatowy produkt,
coroczna modernizacja parku maszynowego i rozwój eksportu
Obory - Jogurty na zdrowie
Firma startowała w 1992 roku z 20 pracownikami, przejmując lokalną spółdzielnię mleczarską. W ciągu kilkunastu lat wyrosła na poważnego producenta jogurtów, zsiadłego mleka i serków homogenizowanych. Od kilku lat eksportuje swoje wyroby do Niemiec, Szwecji, Finlandii, na Litwę, Słowację, do Estonii i Czech.
Obory mają certyfikat jakości HACCP gwarantujący najwyższą jakość produkcji. Mimo to firma bezskutecznie stara się o aprobatę kontrolerów rosyjskich. Dyrektor Jerzy Olizarowski zapowiedział jednak, że nie spocznie, dopóki nie otrzyma zgody na eksport na rynki wschodnie.
Szanse na to znacznie się zwiększyły, odkąd 25-procentowym udziałowcem spółdzielni została fińska firma Raisio. Skandynawowie chcą, by Obory specjalizowały się w produkcji żywności funkcjonalnej, tj. z dodatkami zdrowotnymi. W asortymencie są już jogurt antycholesterolowy Benecol i z ochronnymi kulturami bakterii, takimi jak w actimelu (jogurt z Obór występuje pod marką Vita+). Oryginalnym produktem jest pitny jogurt Jogi.
Kluczowa linia do produkcji jogurtów jest w pełni zmechanizowana, inne - w połowie. Ale właściciel specjalnie się tym nie przejmuje, uważa, że jest to korzyść z działania na prowincji.
- Lepiej jest wykorzystać pracę ręczną, tańszą w Kozienicach o 25-30 proc. niż w Warszawie, niż mechanizować linię - mówi.
Obory zatrudniają 120 osób. Przychody spółki w 2004 roku to 48 mln zł, rok wcześniej - 36 mln zł.
Źródło sukcesu: oryginalne produkty mleczarskie o działaniu zdrowotnym, niższe koszty pracy, pokaźny eksport.
Alpar z Kozienic jest jednym z dwóch polskich producentów osprzętu do montażu napowietrznych linii wysokiego napięcia wykonanych z izolowanych przewodów. Współwłaściciel firmy Artur Kowalski twierdzi, że osprzęt ten jest produkowany na podstawie technologii podpatrzonych za granicą, ale potem unowocześnionych i opatentowanych w Polsce. Firma z Kozienic zajmuje 80 proc. rynku.
Kluczowa produkcja firmy to uchwyty, zaciski do montażu linii i ograniczniki przepięć. W tym asortymencie skutecznie konkuruje ceną i jakością. Jest to możliwe dzięki inwestycjom w park maszynowy, który co roku firma modernizuje. W ubiegłym roku na ten cel wydała 1 mln zł.
Zakład produkcyjny i dwie hurtownie przynoszą 70 proc. przychodów. W tym roku właściciel zamierza zainwestować w sieć handlową, której celem będzie głównie sprzedaż produktów Alparu.
Szans swojej firmy Artur Kowalski upatruje w eksporcie. Wspomniany już sztandarowy produkt Alparu - osprzęt do podwieszania izolowanych linii wysokiego napięcia - sprzedawany jest od ponad roku na Ukrainie, gdzie konkuruje z wyrobami zachodnich dostawców.
Firma zatrudnia 75 osób. W 2004 roku jej obroty wyniosły 20 mln zł. W 2003 roku było to 14 mln zł, a po I kwartale tego roku ok. 5 mln zł.
Źródło sukcesu: unikatowy produkt,
coroczna modernizacja parku maszynowego i rozwój eksportu
Obory - Jogurty na zdrowie
Firma startowała w 1992 roku z 20 pracownikami, przejmując lokalną spółdzielnię mleczarską. W ciągu kilkunastu lat wyrosła na poważnego producenta jogurtów, zsiadłego mleka i serków homogenizowanych. Od kilku lat eksportuje swoje wyroby do Niemiec, Szwecji, Finlandii, na Litwę, Słowację, do Estonii i Czech.
Obory mają certyfikat jakości HACCP gwarantujący najwyższą jakość produkcji. Mimo to firma bezskutecznie stara się o aprobatę kontrolerów rosyjskich. Dyrektor Jerzy Olizarowski zapowiedział jednak, że nie spocznie, dopóki nie otrzyma zgody na eksport na rynki wschodnie.
Szanse na to znacznie się zwiększyły, odkąd 25-procentowym udziałowcem spółdzielni została fińska firma Raisio. Skandynawowie chcą, by Obory specjalizowały się w produkcji żywności funkcjonalnej, tj. z dodatkami zdrowotnymi. W asortymencie są już jogurt antycholesterolowy Benecol i z ochronnymi kulturami bakterii, takimi jak w actimelu (jogurt z Obór występuje pod marką Vita+). Oryginalnym produktem jest pitny jogurt Jogi.
Kluczowa linia do produkcji jogurtów jest w pełni zmechanizowana, inne - w połowie. Ale właściciel specjalnie się tym nie przejmuje, uważa, że jest to korzyść z działania na prowincji.
- Lepiej jest wykorzystać pracę ręczną, tańszą w Kozienicach o 25-30 proc. niż w Warszawie, niż mechanizować linię - mówi.
Obory zatrudniają 120 osób. Przychody spółki w 2004 roku to 48 mln zł, rok wcześniej - 36 mln zł.
Źródło sukcesu: oryginalne produkty mleczarskie o działaniu zdrowotnym, niższe koszty pracy, pokaźny eksport.