Dlaczego będzie maleć władza prezesów

Dlaczego będzie maleć władza prezesów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polskie spółki muszą zwiększyć przejrzystość i zakres wewnętrznej kontroli podejmowanych działań
Rozpowszechniane na Świecie zasady dobrych praktyk, określające najlepsze sposoby zarządzania wielkimi firmami, wyraźnie zmierzają do ograniczenia władzy prezesów na rzecz instytucji działających albo wewnątrz firmy, albo kontraktowanych na zewnątrz. Coraz częściej oczekuje się, że rady nadzorcze, audytorzy i prawnicy będą zabierać głos, na bieżąco recenzując i oceniając decyzje zarządów, a nawet ingerując w sam proces zarządzania. W Polsce propozycje takie budzą zazwyczaj lekko ironiczny uśmiech. Robi się to, czego wymaga kodeks handlowy, uważając dalej idące pomysły zmian za modne, ale oderwane od życia dziwactwa teoretyków. Prezes ma zajmować się skutecznym zarządzaniem firmą, a nie użeraniem się z obdarzoną nadmierną władzą radą nadzorczą.
Otóż to myślenie powoli będzie się zmieniać. Polskim firmom - choćby najlepiej zarządzanym przez gwiazdorskich menedżerów - potrzeba zmian, tak samo firmom amerykańskim i niemieckim. A powody są przynajmniej trzy.
Po pierwsze, w gospodarce - tak jak w każdej dziedzinie wiążącej się z kierowaniem wielkimi i skomplikowanymi organizmami - niezbędne jest stworzenie systemu zarządzania pozwalającego na połączenie swobody podejmowania decyzji z niezbędną kontrolą, dzięki której możliwe jest powstrzymanie niekorzystnych lub niebezpiecznych dla instytucji posunięć. Najlepiej taką funkcję spełnia znany z polityki system checks and balances (kontroli i równowagi), który legł u podstaw podziału władzy państwowej w krajach demokratycznych. Każdy szanujący się dyktator powie, że to absurd - po co ktoś ma go kontrolować i pętać mu ręce przy podejmowaniu decyzji? Doświadczenia cywilizowanych społeczeństw pokazują jednak, że tylko dzięki takim "spętanym rękom" udaje się na dłuższą metę uniknąć poważnych napięć i błędów. Skoro system checks and balances sprawdza się w polityce, dlaczego nie rozciągnąć go na sferę gospodarki? W takim systemie prezes korporacji nadal pozostaje najważniejszą osobą podejmująca decyzje, ale - w najlepszym interesie firmy - wszelkie jego działania są uważnie kontrolowane, a w skrajnych wypadkach mogą być nawet unieważnione przez radę nadzorczą, audytorów czy prawników.
Po drugie, w okresie burzliwego rozwoju firm szczególnie ważne jest znalezienie równowagi między śmiałością podejmowanych przedsięwzięć a kontrolą związanego z nimi ryzyka. Sprawy Enronu pewnie by nie było, gdyby firm amerykańskich nie ogarnął szał inwestowania. Kiedy tylko perspektywy rozwoju amerykańskiej gospodarki zaczęły się pogarszać, te same inwestycje stały się kamieniami u szyi, ciągnącymi wiele firm na dno. Wiemy już, że niebezpiecznym zjawiskom przeciwdziałać może jedynie systemowe zapewnienie kontroli działań zarządu, nie tyle nawet z powodu obaw o ich osobistą uczciwość (choć oczywiście i to się liczy), ale przede wszystkim ze względu na ryzyko popełnienia ciężkich błędów.
Po trzecie wreszcie, firmy potrzebujące od rynku kapitału na rozwój muszą dać inwestorom gwarancję, że są zarządzane w sposób przejrzysty, ryzyko jest pod stałą kontrolą, a interesy wszystkich właścicieli są dobrze chronione przez zarząd. Firma z mocnym właścicielem, który ma dość własnych środków i nie musi pożyczać, może się zachowywać jak tylko sobie życzy. Natomiast firma, która poszukuje inwestorów, musi zadbać o czystość nie budzącą wątpliwości. Kto tego nie zrobi, prędzej czy później zauważy, że coraz trudniej jest mu ściągnąć kapitał, dostęp do niego staje się coraz droższy, a to przekłada się na utratę pozycji konkurencyjnej. Ciężko jest zdobyć zaufanie, nie tworząc efektywnego systemu checks and balances, nie dbając dobrze o interesy mniejszościowych akcjonariuszy (choćby przez instytucje niezależnych członków rad nadzorczych) i nie dając instytucjom kontrolnym - zwłaszcza radom nadzorczym i audytorom - realnej władzy.
Polskie firmy w najbliższych latach będą się szybko rozwijać. Będą nadal rosły, a stopień skomplikowania ich struktury będzie się zwiększał. Będą inwestować i podejmować związane z tym ryzyko. Będą wreszcie intensywnie poszukiwać kapitału na rozwój - i to kapitału jak najtańszego. A skoro tak, to będą również zmuszone do zwiększenia swej przejrzystości i wewnętrznej kontroli podejmowanych działań.
Od redakcji: W następnym numerze raport o słabnącej władzy prezesów korporacji amerykańskich i polskich.