Samochody na gaz ziemny są trzy razy tańsze w eksploatacji od aut na benzynę
Decyzja rządu obniżająca akcyzę na benzynę o 25 groszy nie wywoła rewolucji na stacjach benzynowych. Ceny spadną, ale minimalnie i polscy kierowcy, płacąc za paliwo, wciąż będą zachodzić w głowę, dlaczego zarabiający pięć razy więcej Austriacy mają tańszą benzynę niż oni. Gazety dalej będą publikować poradniki, jak jeździć ekonomicznie. Tymczasem wydatki na paliwo można bez problemu ograniczyć o połowę.
Wie o tym dwa miliony kierowców, którzy już wyposażyli swoje samochody w instalacje LPG (liquid petroleum gas) i jeżdżą na propan-butanie, ubocznym produkcie rafinacji ropy naftowej. LPG kosztuje na stacji ponad dwa razy mniej niż benzyna, bo jest tańszy od niej w produkcji, a poza tym za każdy litr sprzedanego gazu nasz fiskus pobiera tylko 0,6 zł, tymczasem w wypadku litra oleju napędowego 1,1 zł, a benzyny 1,65 zł. Taka polityka zgodna jest z preferencjami krajów europejskich, bo samochody zasilane propanem emitują o kilkanaście procent mniej zanieczyszczeń niż zasilane benzyną czy olejem napędowym.
Na CNG najtaniej
Koszt przejechania 100 km*
*przy średnim zużyciu 10 l benzyny, 13 litrów LPG i 12 m3 CNG **przy wyliczeniu kosztów nie uwzględniono benzyny potrzebnej do uruchomienia pojazdu
Źródło: BusinessWeek
Tańszy i zdrowszy
Rozwinięciem technologii gazowej jest CNG (compressed natural gas) - sprężony gaz ziemny. To zdecydowanie najtańsze i najbardziej ekologiczne paliwo, które może być stosowane w samochodach. W porównaniu z benzyną podczas spalania w silniku samochodowym gaz ziemny wydziela o 85 proc. mniej węglowodorów i tlenku azotu i o 20 proc. mniej dwutlenku węgla.
Auto na gaz ziemny zużywa o 10-20 proc. więcej paliwa niż pojazd napędzany benzyną. Średniej klasy auto spala 10-15 m3 gazu na 100 km, ale 1 m3 gazu ziemnego na stacji kosztuje 1,27 zł. Taką samą stawkę PGNIG stosuje wobec klientów indywidualnych, którym sprzedaje gaz do kuchenek. Niska cena wynika między innymi z zerowej stawki akcyzy. Jazda na CNG jest więc prawie trzy razy tańsza od jazdy na tradycyjnym paliwie (patrz ramka). Prawie, bo auto na CNG uruchamia się zawsze na benzynie i dopiero po rozgrzaniu membran przełącza na gaz.
Popularność CNG na świecie rośnie. Z danych serwisu Infogaz.pl wynika, że w Argentynie na 15 mln samochodów 1,1 mln to auta zasilane CNG, w Europie pół miliona, a na świecie 3,5 mln. W Polsce ta technologia jest szerzej nieznana. A szkoda.
Jazda z przeszkodami
Winę za to ponosi w dużej mierze PGNiG, które z sobie tylko znanych powodów nie było zainteresowane budową stacji tankowania. Teraz to się zmienia. W tym roku polski monopolista gazowy i jego spółki zależne zamierzają uruchomić sześć nowych ogólnodostępnych stacji. W ciągu pięciu lat ich liczba ma wzrosnąć do 30. Na razie jest ich 16. To wystarczy, aby w miarę swobodnie poruszać się po kraju.
W miastach, w których już działają stacje z CNG, paliwo to już jest znakomitą alternatywą dla drożejących benzyny i ropy. W Polsce z takiej możliwości korzystają także firmy. Na południu Polski, m.in. w Rzeszowie, Przemyślu i Tarnowie, jeździ ponad setka autobusów na gaz ziemny. Do zakupu takich aut przygotowuje się także Poczta Polska.
Kolejną przeszkodą w rozwoju CNG w Polsce są zbiorniki na gaz. Nowoczesny kompozytowy zbiornik na gaz ziemny kosztuje około 3 tys. zł, a alternatywne i tanie butle stalowe są ciężkie - najmniejsze ważą po kilkadziesiąt kilogramów. Na szczęście Stako, polski potentat w produkcji butli gazowych, kończy proces homologacji swoich kompozytowych zbiorników. W ciągu kilku tygodni ich cena powinna spaść do tysiąca złotych za komplet. To kolejny problem, bo w aucie napędzanym CNG butli z gazem musi być kilka. Amatorzy tego paliwa muszą więc się liczyć ze zmniejszeniem powierzchni bagażowej co najmniej o połowę. Kolejna sprawa to mały zasięg, który dla aut osobowych nie przekracza 300 kilometrów.
Wymienione problemy z nawiązką rekompensują jednak niskie koszty eksploatacji takiego pojazdu. Instalacja CNG do samochodu kompaktowego to wydatek około 5 tys. zł. Właścicielowi auta zużywającego w mieście 10 litrów benzyny na 100 kilometrów inwestycja powinna się zwrócić po przejechaniu ok. 17 tys. km. W ciągu roku na takim rozwiązaniu można zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych, a w dodatku ma się niekłamaną przyjemność korzystania z pojazdu zasilanego paliwem nieobarczonym akcyzą. Przynajmniej na razie, bo nie można wykluczyć, że wkrótce ktoś w Ministerstwie Finansów wpadnie na pomysł, aby gaz ziemny do samochodów opodatkować.
Wie o tym dwa miliony kierowców, którzy już wyposażyli swoje samochody w instalacje LPG (liquid petroleum gas) i jeżdżą na propan-butanie, ubocznym produkcie rafinacji ropy naftowej. LPG kosztuje na stacji ponad dwa razy mniej niż benzyna, bo jest tańszy od niej w produkcji, a poza tym za każdy litr sprzedanego gazu nasz fiskus pobiera tylko 0,6 zł, tymczasem w wypadku litra oleju napędowego 1,1 zł, a benzyny 1,65 zł. Taka polityka zgodna jest z preferencjami krajów europejskich, bo samochody zasilane propanem emitują o kilkanaście procent mniej zanieczyszczeń niż zasilane benzyną czy olejem napędowym.
Na CNG najtaniej
| Plusy | ... i minusy |
| trzykrotnie niższe koszty eksploatacji | mała sieć stacji |
| mniej trujące spaliny | zmniejszenie pojemności bagażnika |
| niższy poziom hałasu | niewielki zasięg aut |
Koszt przejechania 100 km*
| na benzynie | 10 x 4,45 = 44,5 zł |
| na LPG** | 13 x 1,9 = 24,7 zł |
| na CNG** | 12 x 1,27 = 15,2 zł |
*przy średnim zużyciu 10 l benzyny, 13 litrów LPG i 12 m3 CNG **przy wyliczeniu kosztów nie uwzględniono benzyny potrzebnej do uruchomienia pojazdu
Źródło: BusinessWeek
Tańszy i zdrowszy
Rozwinięciem technologii gazowej jest CNG (compressed natural gas) - sprężony gaz ziemny. To zdecydowanie najtańsze i najbardziej ekologiczne paliwo, które może być stosowane w samochodach. W porównaniu z benzyną podczas spalania w silniku samochodowym gaz ziemny wydziela o 85 proc. mniej węglowodorów i tlenku azotu i o 20 proc. mniej dwutlenku węgla.
Auto na gaz ziemny zużywa o 10-20 proc. więcej paliwa niż pojazd napędzany benzyną. Średniej klasy auto spala 10-15 m3 gazu na 100 km, ale 1 m3 gazu ziemnego na stacji kosztuje 1,27 zł. Taką samą stawkę PGNIG stosuje wobec klientów indywidualnych, którym sprzedaje gaz do kuchenek. Niska cena wynika między innymi z zerowej stawki akcyzy. Jazda na CNG jest więc prawie trzy razy tańsza od jazdy na tradycyjnym paliwie (patrz ramka). Prawie, bo auto na CNG uruchamia się zawsze na benzynie i dopiero po rozgrzaniu membran przełącza na gaz.
Popularność CNG na świecie rośnie. Z danych serwisu Infogaz.pl wynika, że w Argentynie na 15 mln samochodów 1,1 mln to auta zasilane CNG, w Europie pół miliona, a na świecie 3,5 mln. W Polsce ta technologia jest szerzej nieznana. A szkoda.
Jazda z przeszkodami
Winę za to ponosi w dużej mierze PGNiG, które z sobie tylko znanych powodów nie było zainteresowane budową stacji tankowania. Teraz to się zmienia. W tym roku polski monopolista gazowy i jego spółki zależne zamierzają uruchomić sześć nowych ogólnodostępnych stacji. W ciągu pięciu lat ich liczba ma wzrosnąć do 30. Na razie jest ich 16. To wystarczy, aby w miarę swobodnie poruszać się po kraju.
W miastach, w których już działają stacje z CNG, paliwo to już jest znakomitą alternatywą dla drożejących benzyny i ropy. W Polsce z takiej możliwości korzystają także firmy. Na południu Polski, m.in. w Rzeszowie, Przemyślu i Tarnowie, jeździ ponad setka autobusów na gaz ziemny. Do zakupu takich aut przygotowuje się także Poczta Polska.
Kolejną przeszkodą w rozwoju CNG w Polsce są zbiorniki na gaz. Nowoczesny kompozytowy zbiornik na gaz ziemny kosztuje około 3 tys. zł, a alternatywne i tanie butle stalowe są ciężkie - najmniejsze ważą po kilkadziesiąt kilogramów. Na szczęście Stako, polski potentat w produkcji butli gazowych, kończy proces homologacji swoich kompozytowych zbiorników. W ciągu kilku tygodni ich cena powinna spaść do tysiąca złotych za komplet. To kolejny problem, bo w aucie napędzanym CNG butli z gazem musi być kilka. Amatorzy tego paliwa muszą więc się liczyć ze zmniejszeniem powierzchni bagażowej co najmniej o połowę. Kolejna sprawa to mały zasięg, który dla aut osobowych nie przekracza 300 kilometrów.
Wymienione problemy z nawiązką rekompensują jednak niskie koszty eksploatacji takiego pojazdu. Instalacja CNG do samochodu kompaktowego to wydatek około 5 tys. zł. Właścicielowi auta zużywającego w mieście 10 litrów benzyny na 100 kilometrów inwestycja powinna się zwrócić po przejechaniu ok. 17 tys. km. W ciągu roku na takim rozwiązaniu można zaoszczędzić nawet kilka tysięcy złotych, a w dodatku ma się niekłamaną przyjemność korzystania z pojazdu zasilanego paliwem nieobarczonym akcyzą. Przynajmniej na razie, bo nie można wykluczyć, że wkrótce ktoś w Ministerstwie Finansów wpadnie na pomysł, aby gaz ziemny do samochodów opodatkować.