Otóż w ostatnich latach kraje nadbałtyckie, Słowacja i Węgry albo wprowadziły u siebie podatek liniowy, albo znacznie obniżyły podatki, pozostawiając więcej pieniędzy w portfelach obywateli. W tym czasie kolejne polskie rządy zafundowały obywatelom de facto podwyżkę podatków: zlikwidowano większość ulg podatkowych (w tym dającą najwięcej korzyści ulgę remontową) i nie waloryzowano progów podatkowych tak, że coraz więcej obywateli płaci podatki według drugiej i trzeciej stawki podatkowej. Zabrane w ten sposób środki nie zostały zainwestowane w infrastrukturę (na przykład nowe drogi), które przyciągnęłyby zagranicznych inwestorów. Zamiast tego sfinansują becikowe i wcześniejsze emerytury dla górników.
Dopóki nie zaczniemy przy urnie wyborczej wystawiać politykom rachunku za ich decyzje, dopóty zawsze będziemy maruderem wyścigu do bogatych krajów EU.
Aleksander Piński