"Pojednanie zamiast dzielenia" - było hasłem politycznym zmarłego w piątek rano byłego prezydenta Niemiec Johannesa Raua. Był on jednym z najwybitniejszych polityków w demokratycznych Niemczech.
W polityce wewnętrznej Rau stawiał na poprawę sytuacji materialnej robotników, integrację cudzoziemców oraz rozwój dostępnej dla wszystkich warstw społecznych oświaty i nauki. Nie mający zbyt wielkiej władzy jako prezydent, Rau swoją bronią uczynił siłę słowa i perswazji. Co roku wygłaszał tzw. Berlińskie przemówienie na temat ważnych kwestii społecznych i politycznych. Niemiecki socjaldemokrata krytykował klasę polityczną i pazerność menedżerów, wskazywał na utratę zaufania obywateli do polityki oraz poruszał kwestie stosunku Niemców do obcokrajowców. Nazywany "bratem Johannesem", Rau bynajmniej nie ograniczał się do głoszenia krytyki, tylko aktywnie działał m.in. na rzecz pojednania z Polską, Francją i Żydami. Jako pierwszy niemiecki prezydent przemawiał w izraelskim parlamencie - Knesecie. W lutym 2000 roku prosił tam o przebaczenie za zbrodnie popełnione przez Niemców na Żydach. Jednym z celów Raua było pojednanie z Polską. Jako prezydent Niemiec kilkakrotnie odwiedzał nasz kraj, m.in. 1 września 1999 roku w 60. rocznicą wybuchu II wojny światowej czy 30 kwietnia 2004 r., w przeddzień wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Wystąpił wówczas jako pierwszy niemiecki prezydent przed obiema izbami polskiego parlamentu.
Rau wraz z Aleksandrem Kwaśniewskim zaangażowali się też w próbę rozwiązania sporu o Centrum przeciwko Wypędzeniom. Wydane przez obydwu prezydentów w 2003 r. oświadczenie, wzywające do europejskiego dialogu na temat wypędzeń i ucieczek, umożliwiło utworzenie Europejskiej Sieci "Pamięć i Solidarność". Rau, którego przyznawał Niemcom prawo do opłakiwania własnych ofiar, piętnował jednocześnie ich wszelkie materialne roszczenia wobec Polski.
Małgorzata Zdziechowska