Mińsk: b. ambasador Polski wciąż w areszcie

Mińsk: b. ambasador Polski wciąż w areszcie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Władze białoruskie potwierdziły, że wśród zatrzymanych w nocy na Placu Październikowym w Mińsku są obywatele polscy - poinformowała sekretarz prasowa ambasady RP w Mińsku Monika Sadkowska.
Informacji tej udzielono polskim dyplomatom po wizycie w  białoruskim MSZ charge d'affaires ambasady RP w Mińsku Aleksandra Wasilewskiego i szefa wydziału konsularnego Krzysztofa Świderka.

Z informacji polskiego konsulatu wynika, że wśród zatrzymanych jest były ambasador Polski na Białorusi Mariusz Maszkiewicz i dwie Polki.

Jedną z nich jest prawdopodobnie stażystka "Gazety Wyborczej" Weronika Samolińska, z którą, jak powiedział w piątek przed południem redaktor naczelny lubelskiego dodatku "GW" Janusz Knap, wciąż nie ma kontaktu. Według Knapa, kontaktowała się ona w nocy z  korespondentem "GW" Wacławem Radziwinowiczem, który jest w Mińsku. Pytany, czy miała akredytację dziennikarską, wymaganą przez białoruskie władze, naczelny odpowiedział: "Przypuszczam, ale nie jestem tego pewien, że nie ma akredytacji".

Białoruskie władze nie ujawniły liczby ani tożsamości zatrzymanych Polaków. Obiecały, że kontakt z nimi będzie możliwy po sporządzeniu pełnej listy aresztowanych. Podały, że wśród zatrzymanych są też obywatele Kanady, Rosji, Ukrainy i Litwy. Maszkiewicz przyjechał do Mińska w czwartek i wieczorem poszedł na  Plac Październikowy.

Polskie służby konsularne od świtu starały się o kontakt z  zatrzymanymi. Od wczesnego ranka pod aresztem, do którego odwieziono uczestników protestu, był szef wydziału konsularnego ambasady RP w Mińsku Krzysztof Świderek w towarzystwie jeszcze jednego konsula, ale nie dopuszczono ich do Maszkiewicza.

Wydział konsularny ambasady RP wystosował pisemną notę do  białoruskiego MSZ, w której domagał się dopuszczenia do  zatrzymanych polskich obywateli oraz badania lekarskiego ze  względu na obawy, że ktoś z nich może być poszkodowany. Żądał też wyjaśnień, z jakiego powodu zostali zatrzymani.

Podobne noty wystosowały też ambasady Ukrainy i Litwy.

Maszkiewiczowi udało się tuż po aresztowaniu dodzwonić do  konsula. Powiedział przez telefon, że jest zatrzymany, a wraz nim dwie Polki. Później komórka Maszkiewicza już nie odpowiadała.

Gdy rozpoczęła się akcja likwidowania miasteczka namiotowego na  placu, Maszkiewicz zadzwonił do radia "Swoboda". Poprosił, żeby zawiadomić polskie MSZ.

47-letni Maszkiewicz, w latach 80. działacz organizacji pacyfistycznej Wolność i Pokój, był konsulem generalnym w Grodnie w latach 1994-97 i ambasadorem RP w Mińsku w latach 1998-2002.

pap, ss