Decyzja Ministerstwa Edukacji Narodowej o zniesieniu obowiązkowych prac domowych w polskich szkołach do dzisiaj wywołuje żywiołową dyskusję. Po roku od wprowadzenia zmian resort edukacji chciał sprawdzić efekty, a ostateczną rekomendację miał wydać Instytut Badań Edukacyjnych.
Co z pracami domowymi w polskich szkołach? MEN czeka na rekomendacje
Pierwsze z nich zostały zaprezentowane pod koniec października, co wywołało kolejną burzę. Głos zabrała wówczas Danuta Kozakiewicz, dyrektorka warszawskiej podstawówki, która została wskazana jako jedna z ekspertek współtworząca rekomendacje. Oświadczyła, że brała udział tylko w dwóch spotkaniach i stanowczo zaprzeczyła tworzeniu rekomendacji, z którymi w większości się nie zgadza.
IBE wydał wówczas oświadczenie w sprawie. Poinformowano w nim, że dyrektor instytutu „zdecydował o ponownej analizie rekomendacji odnośnie możliwych zmian w sposobie zadawania czy oceniania prac domowych”, a decyzja ta jest efektem „uzyskania informacji o niezgodnym ze standardami Instytutu sposobie procedowania ww. projektu”. Pojawiły się też przeprosiny za zaistniałą sytuację.
Przecieki ws. rekomendacji dla MEN
Kilka dni temu Ryszard Kamiński, rzecznik IBE, poinformował na antenie Radia Zet, że rekomendacje ekspertów ws. prac domowych w polskich szkołach powinny być gotowe w ciągu dwóch tygodni. Jak ustaliła „Wyborcza”, 19 lutego miało odbyć się ostatnie spotkanie grupy, która pracuje nad ostatecznym kształtem przygotowywanej dla MEN opinii. Z nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy wynika, że nie udało się wypracować wspólnego stanowiska.
„Najmniej zastrzeżeń budzą zadania w klasach I-III. Większość ekspertów (w sumie jest ich dziewięciu) jest za zapisem, że uczniowie mogą dostawać za nie oceny, byle nie była to ocena negatywna. Dwóch sprzeciwia się jakimkolwiek ocenom za pracę domową w najmłodszych klasach” – czytamy.
W przypadku klas IV-VIII eksperci mieli uznać, że jeśli uczeń zrobi zadanie domowe, może dostać za nie pozytywną ocenę (obecnie nie może), a brak zadania nie może skutkować oceną niedostateczną.
„Padła propozycja (tylko przy dwóch głosach sprzeciwu), by uczeń, który notorycznie nie robi zadań, miał obniżoną ocenę zachowania. Czy to nie jest sprzeczne z rozporządzeniem mówiącym wyraźnie, że wyniki edukacyjne dziecka nie mogą mieć wypływu na ocenę jego zachowania? Eksperci uznali, że nie. Argumentowali, że nieodrabianie zadań pokazuje negatywny stosunek ucznia do szkolnych obowiązków. Tutaj pojawia się pytanie, do jakich obowiązków, skoro nikt z ekspertów jasno nie mówi, że zadania domowe powinny być obowiązkowe" – analizuje „Wyborcza”.
Czytaj też:
Wolta MEN ws. flagowego ruchu? „I tak poszliśmy na duże kompromisy”Czytaj też:
MEN szykuje zwrot ws. nowego przedmiotu? Nowacka pozostawia „furtkę”
