Przegląd prasy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Co łączy Samoobronę, Art-B i TVP, kiedy poznamy nazwiska dziennikarzy-agentów, ile straciła Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych na inwestycjach jej szefa, kto doradza Andrzejowi Lepperowi - o tym piszą dzisiejsze gazety.
Bronisław Wildstein, nowy prezes TVP, wręczył wczoraj wymówienie szefowi Jedynki Maciejowi Grzywaczewskiemu. Zastąpić ma go Małgorzata Raczyńska - dowiedziało się "Życie Warszawy". Po obsadzeniu kluczowych stanowisk we władzach poszczególnych anten Wildstein będzie musiał przeprowadzić porządki po poprzednich ekipach, które zarządzały TVP. Jak ustaliło "Życie Warszawy", firma Thomas Gotie, przez współpracę z którą telewizja publiczna straciła ponad 2,5 mln zł, została założona za pieniądze Art-B. Na początku nazywała się Bionic Alfa, a jej założycielem był Bolesław Borysiuk, obecnie poseł Samoobrony. Jego syn Tomasz Borysiuk jest z kolei członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Firma Thomas Gotie była pośrednikiem między sponsorami popularnego telewizyjnego konkursu audiotele a Telewizją. Nagrodą w konkursach były gry komputerowe zakupione w spółkach wskazanych przez pracownika TVP Antoniego M. Jak się dowiedziało "ŻW", był to jedynie pretekst do wyprowadzania pieniędzy z TVP. Za grę o wartości 6 zł płacono... 100 zł. Do tej pory prokuratorzy ustalili, że w sprawę jest zamieszanych co najmniej kilku pracowników Biura Reklamy Telewizji Polskiej - czytamy w artykule "Co łączy Art-B z Samoobroną".

W IPN rozpoczęły się prace badawcze, które mają wyjaśnić, jak SB rozpracowywała dziennikarzy, artystów i naukowców. Wkrótce ma też ruszyć ustawowa lustracja dziennikarzy - donosi "Życie Warszawy" w tekście "Poznamy nazwiska dziennikarzy agentów". Prof. Jan Żaryn, szef Biura Edukacji Publicznej IPN, potwierdził w rozmowie z "ŻW", że badania mają objąć cały okres PRL. Kiedy poznamy wyniki prac naukowców z Instytutu? Jeszcze nie wiadomo. Jednak już dziś pewne jest, że dla wielu środowisk mogą się one okazać prawdziwym wstrząsem. - Najwięcej agentów bezpieki ulokowanych było w strukturach telewizji publicznej - mówi jeden z historyków IPN. Jakie jeszcze środowiska wchodzą w grę? W materiałach IPN są dokumenty potwierdzające, że z SB współpracowało co najmniej pięciu wciąż aktywnych zawodowo publicystów jednego z największych polskich tygodników opinii. Według nieoficjalnych szacunków, dziennikarze byli po duchownych najbardziej inwigilowanym i rozpracowywanym przez bezpiekę środowiskiem w PRL. Równocześnie z pracami, które prowadzą historycy IPN, prawdopodobnie już wkrótce rozpocznie się ustawowa lustracja środowisk dziennikarskich. Premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział w Radiu Maryja, że w ciągu roku powinno dojść do lustracji środowisk, które pracują w tzw. sektorze zaufania publicznego�. Do ustawy lustracyjnej ma zostać wprowadzona poprawka rozszerzająca grupę osób objętych lustracją m.in. o dziennikarzy.

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych straciła 45 mln zł na chybionych inwestycjach. Za straty odpowiada prezes firmy Maciej Flemming - twierdzi MSWiA. Wczoraj minister skarbu odwołał go ze stanowiska - pisze "Rzeczpospolita" w artykule "Prezes roztrwonił miliony". PWPW jest państwową firmą i niemal monopolistą: produkuje dowody osobiste, paszporty, prawa jazdy, druki akcyzy, banknoty. "Rz" dotarła do raportu, jaki sporządzili dla MSWiA i Ministerstwa Skarbu członkowie rady nadzorczej PWPW. Z jej raportu wynika, że wytwórnia straciła kontrolę nad spółkami, którymi obrosła przez ostatnich kilka lat, a jej kapitał wypływał do prywatnych firm. Właśnie z tego powodu po 9 latach urzędowania odwołany został prezes PWPW Maciej Flemming. Raport nie zostawia na PWPW suchej nitki. Wynika z niego, że na inwestowaniu w niepewne spółki firma straciła już ok. 45 mln zł. Przykład? Toruńska spółka Fabwel (zajmuje się ochroną osób i mienia, pracuje w niej wielu byłych policjantów). Wytwórnia przejęła ją w 2004 r., zapłaciła za to 19 mln zł, a później do działalności Fabwelu dopłaciła jeszcze 14 mln zł. Tymczasem, jak wyliczyli biegli, na koniec ubiegłego roku toruńska spółka była warta zaledwie... niecały milion.

O Andrzeju Lepperze krąży opinia, że nie jest samodzielnym politykiem, a wiele z jego koncepcji i pomysłów to efekt podszeptów jego doradców lub ludzi, którzy mają do nich dojście - pisze "Dziennik" w tekście "Podpowiadacze wicepremiera". Kto doradza jednej z najważniejszych osób w państwie? I kim są ludzie, którzy sączą mu pomysły do ucha. Nawet pobieżny przegląd kadr wskazuje na to, że najbliższe otoczenie wicepremiera to plejada ludzi o niejasnych życiorysach. Kluczową postacią i głównym rozgrywającym w świcie wodza Samoobrony jest Janusz Makysmiuk, który przewinął się już przez PZPR, PSL i SLD. Przyboczny Leppera jest ciekawą postacią co najmniej z trzech powodów. Po pierwsze jest zadłużony na ponad milion złotych, po drugie, ma na karku akt oskarżenia w sprawie przestępstw gospodarczych, po trzecie ciągnie się za nim opinia, że w PRL pod pseudonimem Roman współpracował z SB. Bardzo dużo do powiedzenia w otoczeniu Leppera ma także poseł Bolesław Borysiuk. Na stronach internetowych partii 58-letni Borysiuk przedstawiany jest jako twórca polityki wschodniej ugrupowania A. Leppera. W sprawach wschodnich Samoobrona jest m.in. za dogadaniem się z reżimem Aleksandra Łukaszenki. Lepper ma też innego "specjalistę" od polityki wschodniej. Ważną rolę w budowaniu związków Samoobrony z krajami wschodniej Europy odgrywa Marek Mackiewicz, były pułkownik Wojskowych Służb Informacyjnych. W sprawach wojskowych Lepperowi doradza gen. Zenon Poznański, absolwent moskiewskiej Akademii Obrony im. Woroszyłowa za czasów ZSRR.

Logika zdarzeń usytuowała mnie na pozycji strażnika finansów publicznych i zobaczymy, co zdołam zdziałać. Na ile silna jest moja pozycja, nie wiem. To się niebawem okaże - powiedziała wicepremier, minister finansów Zyta Gilowska w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" zapytana jaką właściwie rolę może odgrywać w rządzie bez zaplecza politycznego i w sytuacji, w której się znalazła. Zaznaczyła, że nad nowym składem Rady Ministrów się zastanawia. Jest ciekawa, co z tego wyniknie. Czy był taki moment, kiedy Pani myślała, żeby pójść w ślady ministra Stefana Mellera i złożyć dymisję? - zapytała "GW". "Takich momentów było sporo, nawet dziś były dwie takie sytuacje. Nie zapominam, że jestem wolnym człowiekiem, a moje stanowisko nie jest kadencyjne" - stwierdziła wicepremier. Pytana o szczegóły sytuacji, w której w jednym dniu dwa razy chciała zrezygnować z rządu, Z. Gilowska powiedziała: "Dyskutowaliśmy konsekwencje ewentualnego wprowadzenia w Polsce dodatkowej, nowej składki społecznej, tzw. pielęgnacyjnej, którą forsuje minister zdrowia Zbigniew Religa. To był pierwszy moment zniechęcenia. Drugi dotyczył pytania: dlaczego nie proponuję natychmiastowego wprowadzenia dwóch stawek w podatku od dochodów osób fizycznych , zamiast projektować skomplikowane przedsięwzięcie dotyczące zmniejszenia pozapłacowych kosztów pracy?" - czytamy w wywiadzie "Gilowska: dziś dwa razy myślałam o opuszczeniu rządu".

Większość ekspertów nie pozostawia na Tanim Państwie suchej nitki: program mający przynieść blisko 6 mld złotych oszczędności okazał się pustym hasłem. Instytucje, które miały być zlikwidowane, działają nadal, a odchudzenie liczby państwowych urzędników o jedną piątą wydaje się mało prawdopodobne nawet w odległej przyszłości - pisze "Gazeta Prawna" w artykule "Tanie Państwo: dobra mina do złej gry". Potwierdza to głoszona przez PiS potrzeba budowy silnych struktur państwowych: zamiast decentralizacji i przekazywania dotychczasowych uprawnień centralnych instytucji samorządom � zachowanie status quo z wymianą części kadr na Samoobronę i LPR. W Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR), której likwidacja według Taniego Państwa miała przynieść 350 mln zł oszczędności, nikt nie słyszał o planowanych zmianach. Równie wątpliwe jest połączenie Agencji Rynku Rolnego (ARR) i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ARiMR (80 mln zł planowanych oszczędności). Jego prawdopodobnym efektem byłaby rozbieżność kompetencyjna. Żadnych działań w kierunku likwidacji terenowych delegatur (7 mln zł) nie potwierdza Ministerstwo Skarbu Państwa. Resort przechodzi co prawda reorganizację, ale panuje w nim kompletny bałagan. Nie zanosi się także na likwidację 16 terenowych oddziałów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (100 mln zł). Taniemu Państwu oparła się również Polska Organizacja Turystyczna (POT � 20 mln zł), która w 13 zagranicznych przedstawicielstwach zatrudnia po 2-3 osoby. To nie całość planów z Taniego Państwa, jakie spaliły na panewce. Pozostał m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia, delegatury urzędów wojewódzkich, dalej działa Rządowe Centrum Legislacji. Fiaskiem okazała się zapowiedź likwidacji 21 inspekcji, w miejsce których miała powstać jedna Centralna Inspekcja Państwowa. Już teraz wiadomo, że nie ma szans na likwidację urzędu Rzecznika Praw Dziecka i Rady Polityki Pieniężnej, do czego potrzebna byłaby wcześniejsza zmiana konstytucji.

Przegląd prasy przygotował
Sergiusz Sachno

 

Przegląd prasy

Od poniedziałku, 13 lutego 2006, publikujemy codzienny przegląd prasy. Możesz go zamówić w formie newslettera, odwiedzając stronę: http://www.wprost.pl/newsletter/