Istotny wymiar sektora poszukiwań i wydobycia

Istotny wymiar sektora poszukiwań i wydobycia

Platforma na norweskim złożu Sleipner
Platforma na norweskim złożu Sleipner / Źródło: LOTOS/Kjetil AlsvikEquinor
W dzisiejszych czasach o potencjale i wzroście wartości koncernów naftowych świadczą przede wszystkim inwestycje w sektorze poszukiwań i wydobycia własnych złóż gazu i ropy naftowej. LOTOS także podąża w tym kierunku, podnosząc tym samym bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Ropa naftowa i gaz ziemny to surowce, które mają ogromne znaczenie dla światowej gospodarki. Nie dziwi więc, że polscy producenci surowców energetycznych kładą nacisk na dynamiczny rozwój w segmencie poszukiwań i wydobycia węglowodorów (tzw. „upstream”).

Własna produkcja LOTOSU

LOTOS od lat realizuje program różnicowania źródeł zaopatrzenia w surowiec. Działalność poszukiwawczo-wydobywczą w Grupie prowadzą dwa wyspecjalizowane podmioty – LOTOS Petrobaltic oraz LOTOS Upstream.

Ale to właśnie LOTOS Petrobaltic ma ponad trzydziestoletnie doświadczenie w poszukiwaniu i eksploatacji podmorskich złóż ropy naftowej i gazu ziemnego, przyczyniając się do wzrostu energetycznego bezpieczeństwa Polski. Jej osiągnięcia, doświadczenie oraz kompetencje docenia Ministerstwo Środowiska RP, które udzieliło firmie pozwolenia na prowadzenie prac poszukiwawczo-wydobywczych na polskim obszarze morskim, obejmującym blisko 30 tys. km kw., co odpowiada ponad 9 proc. powierzchni Polski!

W ubiegłym roku wydobycie węglowodorów realizowane było ze złóż zlokalizowanych na Morzu Bałtyckim (głównie ropa naftowa z niewielką ilością współwystępującego gazu ziemnego), na Norweskim Szelfie Kontynentalnym (gaz i kondensat – tj. lekka ropa naftowa) oraz na lądzie, na Litwie (ropa naftowa). Całkowita wielkość wydobycia w 2020 roku wyniosła 7,43 mln boe (baryłek ekwiwalentu ropy naftowej na dzień) – średnio 20,3 tys. boe dziennie. Spadek poziomu wydobycia spowodowany był skutkami obostrzeń wprowadzanych przez rządy państw w związku z pandemią COVID-19 oraz kolejnymi falami wzrostów zachorowań.

W pierwszym kwartale 2021 roku spółka LOTOS Petrobaltic kontynuowała wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego ze złoża B3 na Morzu Bałtyckim na średnim poziomie ok. 2 tys. boe/d. Jest to wynik o 6 punktów procentowych lepszy niż w poprzednim kwartale! Skąd taki skok?

To efekt skutecznie przeprowadzonego programu rekonstrukcji odwiertów, który objął na przestrzeni 2020 r. łącznie 8 odwiertów na złożu B3. Sukcesem zakończyły się też interwencje podejmowane na złożu Utgard w Norwegii. Na koniec marca stabilna produkcja wzrosła do 2,5 tys boe/d, tj. o ponad 50 proc. w stosunku do średniej w IV kw. 2020 r. Całkowite wydobycie węglowodorów koncernu w I kw. 2021 r. ukształtowało się na poziomie 18,6 tys. boe/d.

Spółka stawia sobie wysoko poprzeczkę i w przyszłości ma za zadanie osiągnięcie wydobycia węglowodorów na poziomie 30-50 tys. boe/d (baryłek ekwiwalentu ropy naftowej na dzień). Dodatkowo celem strategicznym LOTOSU jest zoptymalizowanie struktury finansowania oraz sukcesywne budowanie zdrowego i zbilansowanego portfela aktywów na bazie znanych dziś projektów inwestycyjnych.

W tym celu gdański koncern zamierza zwiększyć zaangażowanie w zagospodarowanie złóż, uzupełniać portfel aktywów wydobywczych w oparciu o szanse rynkowe oraz ograniczać udział koncesji dotyczących złóż będących w dojrzałej fazie wydobycia, w całym portfelu aktywów. Ale to nie wszystko!

LOTOS gra w zielone

Nie da się ukryć, że działalność poszukiwawczo-wydobywcza nie jest obojętna dla środowiska. LOTOS wpływ ten ogranicza w maksymalny sposób.

Zagospodarowujemy gaz odpadowy wydobywany wraz z ropą spod dna Bałtyku, który jest transportowany podwodnymi rurociągami o długości ok. 80 km na ląd do elektrowni we Władysławowie, gdzie spółka wytwarza z tego gazu energię elektryczną, cieplną, LPG i kondensat gazowy – tłumaczył w wywiadzie dla portalu trójmiasto.pl. Grzegorz Strzelczyk, prezes zarządu LOTOS Petrobaltic.

Wykorzystanie surowca sięga 100 proc., a emisja produktów szkodliwych została zmniejszona do minimum. Elektrociepłownia produkuje czystą energię. Co dalej?

Gdański koncern przygotowuje projektu rozwojowe, wpisujące się w trendy Europejskiego Zielonego ładu, na który mocno nacisk kładzie też Unia Europejska. Spółka LOTOS Petrobaltic upatruje swoją szansę w transformacji firmy stricte poszukiwawczo - wydobywczej w przedsiębiorstwo, które będzie działać również na rynku zielonej energii w ciągu najbliższych 5-10 lat.

W planach jest zaangażowanie w łańcuchu dostaw na rzecz MEW. LOTOS Petrobaltic chce zająć pozycję narodowego operatora przy budowie, uruchamianiu i serwisowaniu morskich farm wiatrowych w Polskiej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego. Cel jest w zasięgu ręki, bowiem w okresie 30 lat działalności firma pozyskała ogromne doświadczenie offshore związane ze złożonymi operacjami morskimi.

Poza odpowiednim zapleczem i środkami technicznymi, spółka zatrudnia doświadczoną kadrę mogącą zapewnić pełną, bezpieczną i odpowiadającą międzynarodowym standardom obsługę morskich platform. Poczynając od wykonania badań hydrograficznych pod posadowienie platform i budowli hydrotechnicznych hydrograficznych, poprzez obsługę logistyczną wierceń aż po budowę infrastruktury podwodnej i jej zabezpieczenie, LOTOS Petrobaltic zawsze angażuje swój profesjonalizm w każdej z wymienionych specjalności. Spółka zamierza wykorzystać cały swój dostępny potencjał i doświadczenie do realizacji nowych, innowacyjnych przedsięwzięć i aktywnie uczestniczyć w transformacji energetycznej. Stąd też spółka już rozpoczęła intensywne przygotowania do pozyskania odpowiednich specjalistycznych jednostek pływających, które pozwolą na stawianie i uruchamianie oraz serwisowanie farm na Bałtyku.

W ramach poszerzenia a spectrum swojej działalności oraz wpisując się w trendy zielonej energii w przygotowaniu jest także projekt – współtworzony wspólnie z Politechniką Gdańską i Akademią Górniczo-Hutniczą – pływającej turbiny wiatrowej dedykowanej dla obszaru Morza Bałtyckiego, która będzie zasilała morskie centrum produkcyjne.Nadmiar pozyskanej energii elektrycznej będzie wykorzystany do produkcji wodoru z elektrolizera wody morskiej co pozwoli to ograniczyć emisję CO2 Rozpoczęcie produkcji wodoru z wody morskiej będzie milowym krokiem dla polskiej gospodarki. Jak wiadomo wodór coraz częściej określany jest jako paliwo przyszłości.

Prowadząc działalność górniczą dostrzegamy zachodzące zmiany klimatyczne, które wymuszają przeorientowywanie globalnej polityki ekonomicznej w kierunku transformacji gospodarki na przyjazną środowisku, nastawioną na przeciwdziałanie skutkom globalnego ocieplenia i redukcji CO2 o 55 proc. do roku 2030.

Odpowiedzią na ww. wyzwania jest wdrożenie na dużą skalę projektu podziemnego składowania dwutlenku węgla w strukturach geologicznych zlokalizowanych pod dnem Morza Bałtyckiego.

Projekty z zakresu geosekwestracji CO2 już są wdrażane w niektórych krajach europejskich (Norwegia, Wielka Brytania). LOTOS Petrobaltic także jest w posiadaniu infrastruktury i zasobów – takich jak platformy wiertnicze i wydobywcze – niezbędnych przy prowadzeniu tego typu zadań. W tym celu spółka nawiązała współpracę z jednostkami naukowymi mającymi pomóc w ustaleniu założeń programu. Powołany został także wewnętrzny zespół dedykowany do dokonania, analizy uwarunkowań geologicznych, technicznych i zagadnień prawnych.

Złoża w Norwegii – dwa projekty

W 2021 roku gdański koncern chce przeznaczyć na rozwój 1,3–1,4 mld zł. 0,5 mld zł z tej kwoty ma zasilić projekty związane z poszukiwaniami i wydobyciem ropy i gazu.

Jak podaje spółka, projekt Yme, w którym LOTOS ma 20 proc. udziałów, jest w zaawansowanej fazie zagospodarowania. Pod koniec ubiegłego roku na złożu została zainstalowana platforma wydobywcza Maersk Inspirer. Obecnie realizowana jest faza rozruchów, z podłączaniem i uruchamianiem systemów produkcyjnych. Koncern przewiduje, że wolumen wydobycia z Norwegii w 2021 r. będzie charakteryzował się tendencją spadkową w stosunku do roku 2020 r. Ma to być spowodowane ograniczeniami związanymi z pandemią oraz wydłużeniem czasu prac związanych z fazą rozruchów. Uruchomienie wydobycia ze złoża Yme wpłynie na widoczny wzrost wydobycia dopiero od 2022 roku.

Zwiększenie wydobycia będzie jednak możliwe dzięki realizacji projektu Noaka (średni udział gdańskiego koncernu wynosi w niej ok. 10 proc.), w ramach którego mają być zagospodarowane m.in. złoża Frigg Gamma Delta, Langfjellet, Liatarnet, Rind, Fulla oraz Froy. Harmonogram projektu zakłada wypracowanie planu zagospodarowania złóż i przedłożenie do zatwierdzenia władz norweskich do końca 2022 r.

Spółka podkreśla, że decyzje o zwiększeniu wydobycia czy angażowaniu się w nowe projekty wydobywcze mają charakter długoterminowy i uzależnione są od oceny perspektyw cen ropy i gazu w średnio i długoterminowej perspektywie.

Czytaj też:
LOTOS zbroi się na offshore
Czytaj też:
Dywersyfikacja surowca – klucz LOTOSU do sukcesu

Źródło: LOTOS
 0

Czytaj także