Zapiski z Filipin

Zapiski z Filipin

Dosłownie tuż przed hotelem Penisula, w którym mieszkam w stolicy Filipin – Manili, znajduje się mały budyneczek, który jeszcze po II wojnie światowej był częścią międzynarodowego lotniska Nielson Airport. Tam, gdzie odprawiano pasażerów dzisiaj jest wzięta i uważana za ekskluzywną knajpa.

Port lotniczy w tej jednej z największych aglomeracji świata – mieszka tu 11 milionów ludzi – jest już w zupełnie innym miejscu i nosi imię lidera filipińskiej opozycji Benigno "Ninoy" Aquino, zamordowanego przez ludzi ówczesnego prezydenta-dyktatora Ferdinanda Marcosa. A ponieważ Filipinami rządzą dynastie to nikogo to nie dziwi, że prezydentem została wdowa po zabitym opozycjoniście – Corazon Aquino, a po latach nowym prezydentem został… syn dyktatora oskarżanego o to polityczne zabójstwo – Ferdinand Marcos Junior.

Piszę te słowa w Manili akurat w dniu, w którym odbył się wielki marsz opozycji przeciwko urzędującemu prezydentowi. A właściwie dwa marsze: jeden za prezydentem, a drugi przeciw niemu. Specyfiką polityki w tym wyspiarskim kraju jest to, że wiceprezydent Sara Zimmerman Duterte-Caprio dziś jest „na noże” ze swoim szefem prezydentem Marcosem Jr. A jeszcze trzy lata temu startowała z nim do wyborów w tandemie, bo tutejszy system polityczny niemal na zasadzie „kopiuj -wklej” zaimportowany został z USA.

Możemy się podśmiewywać z filipińskiej polityki, ale trzeba jej przyznać, że wybory cieszą się tu olbrzymią frekwencją i każdorazowy prezydent ma silny mandat społeczny. Na przykład w 2022 r. zagłosowało aż 88 proc. uprawnionych do głosowania.

Filipiny to katolicka wyspa (skądinąd także dosłownie) na morzu Azji zdominowanym przez muzułmanów, wyznawców hindi, buddystów i niewierzących, których przecież sporo jest w postkomunistycznych Chinach, Wietnamie, Kambodży czy Laosie. Co prawda, Unia Europejska jest czwartym partnerem handlowym Republiki Filipin, ale widać tu przede wszystkim kapitał azjatycki. Związki z Chinami czy Koreą Południową są bardzo silne. Przykład pierwszy z brzegu. Zakwaterowano mnie w hotelu, którego właścicielem jest biznesmen z Hongkongu, a jego sieć hotelowa obejmuje takie lokalizacje, jak Paryż, Londyn czy Beverly Hills.

Na Filipinach jest dużo bogatych ludzi, ale też sporo nędzy. Sędziwa dama, która do tej wiosny była przez kilka kadencji senatorem (teraz senatorami są jej córka i syn – to tak a propos politycznych dynastii!) mówi mi, że udało się jej załatwić zbudowanie pięciu tysięcy mieszkań dla ludzi ze slumsów. Teraz płacą oni symbolicznie, bo ledwo 700 peso miesięcznie (to równowartość mniej więcej 42 zł). Problem jednak polega na tym, że szereg tych, którzy przeprowadzili się z dzielnicy slumsów do skromnego, ale własnego mieszkania ucieka z powrotem do slamsów. Tam są u siebie.

Im dłużej tu jestem tym bardziej Filipiny i Filipińczycy są dla mnie fascynującą tajemnicą.

Źródło: Wprost

Ostatnie wpisy

  • Trąd w Europie. A w Polsce?27 lip 2026, 7:56W Niemczech nie tyle zamachowiec, jak informują media w Polsce, co zamachowcy – terroryści islamscy zaatakowali „Paradę Równości”. Poza rozjechaniem przez furgonetkę jej 17 uczestników (jeden zginął, jedenastu ciężko rannych, pięciu lżej),...
  • Mundial i polityka. Niesmaczny sojusz dwóch tronów20 lip 2026, 16:33Dziś w nocy zakończył się najbardziej polityczny mundial w historii światowego futbolu. Mija akurat 96 lat od tego pierwszego, też rozgrywanego w Ameryce. Tyle że Południowej.
  • Nowy premier Ukrainy z... Wołynia13 lip 2026, 8:57Dymisja premier Ukrainy Julii Anatolijewnej Swirydenko jest znaczącym sygnałem: prezydent Zełenski będzie tasował karty, które są w jego w tali, aby wygrać ponownie prezydencką grę. Tylko na razie nie ma zbyt mocnych kart. Ale może tym bardziej...
  • Berlin gra na czas6 lip 2026, 10:15Niemcy grają na czas. Nie chodzi o boisko piłkarskie, bo ich reprezentacji na Mundialu 2026 już nie ma (skądinąd to już ich trzecia mundialowa klęska z rzędu). Chodzi o rzecz poważniejszą: o reparacje.
  • Błąd Rumsfelda29 cze 2026, 10:20Właśnie upłynęła piąta rocznica śmierci Donalda Rumsfelda, amerykańskiego polityka, który miał wpływ na politykę USA przez cztery dekady. Był (krótko, bo jedną kadencję) kongresmanem, ale przede wszystkim sekretarzem obrony w gabinetach dwóch...