Coś się popsuło

Coś się popsuło

Chciałbym żeby problemem piłkarzy nożnych było kiedyś „dopiero” ósme miejsce w mistrzostwach świata. Ale nasza reprezentacja zajmuje 72 miejsce w rankingu FIFA, więc nie ma o czym mówić.
Ale nie o niej tym razem miało być, a o piłkarzach RĘCZNYCH. A przestrzegali niektórzy znawcy, że ta drużyna tych mistrzostw nie zawojuje. Przestrzegali, że reprezentacja nie ma już ducha, że zawodnicy nie są już jednością, że Wenta nie dyscyplinuje już tych piłkarzy jak niegdyś, że powołania są na siłę i tak dalej, i tak dalej. Kadra pojechała do Szwecji z presją, jaką poniekąd sama na siebie nałożyła. Mowa była o świetnym przygotowaniu do turnieju, o medalu, nawet o złocie. I nawet wymęczone dwa pierwsze zwycięstwa nie do końca ostudziły te zapędy. A powinny, bo dały obraz drużyny niestabilnej, grającej niepewnie.
To już drugi, mniej udany, turniej biało-czerwonych z rzędu. Ostatnie mistrzostwa Europy też nie wyszły. A zatem to nie może być przypadek. Coś się zepsuło i obawiam się, że nie ma takiego serwisu, który by tę usterkę naprawił bez wymiany poszczególnych części na nowe. Problem polega jednak na tym, że te nowe części raczej lepsze nie będą. Bo niby skąd je wziąć? Bogdan Wenta przez kilka ostatnich lat miał doskonałe pokolenie piłkarzy ręcznych, grających w bardzo silnych klubach na zachodzie, ale też graczy, którym przybywa lat. Ci młodsi nie przedstawiają już takiej wartości. A sam Wenta zdaje się popełniać błędy. Sam bym tego nie wymyślił, więc opieram się na opinii jednego z bardziej doświadczonych dziennikarzy Przeglądu Sportowego. Grzmiał on w moim programie w kanale nSport, że zbyt wielu graczy VIVE Kielce w reprezentacji ( klub ten prowadzi Wenta ), że nie ma już atmosfery w reprezentacji i że Mariusza Jurasika Wenta powołał tylko dlatego, że znają się ich żony.
Coś się kończy, nie ma wątpliwości. Jeśli Wenta zostanie, musi odświeżyć kadrę. Z niektórymi zawodnikami nie czuje już chemii. Sami zawodnicy też wydają się sobą zmęczeni. Sławomir Szmal otwarcie mówił, że kilku kolegom nie chce się grać na 100%. To tak, jakby mężczyzna do kobiety powiedział: „Wątpię czy będziesz dla mnie dobrą żoną”. Nic już nie będzie takie samo.

A tytuł zdobyli Francuzi…

Ostatnie wpisy

  • Poświęcić Zdziśka... 30 lis 2011 W poprzednim wpisie zastanawiałem się czy śmiać się, czy płakać. Dziś już wiem, że tylko śmiech pozostał. A dochodzę do tego wniosku tuż po decyzji o odwołaniu Zdzisława Kręciny
  • Dla Laty zawsze lato 26 lis 2011 Właściwie nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać. Choć może jednak śmiech zostawmy prezesowi Lacie, bo miewa tak szeroki, że w tej dyscyplinie jest z pewnością bezkonkurencyjny.
  • Godło godne gry 15 lis 2011 Kiedy zbyt często słyszałem z ust piłkarzy, że ”gra z orzełkiem na piersi to dla nich wielki zaszczyt”, sądziłem, że to kolejny banał, który powtarzają za kimś kto to zdanie wymyślił. Po ostatnich wydarzeniach stwierdziłem jednak, że coś w tym jest.
  • Bitwa pekińska 9 paź 2011 Nie mam w zwyczaju oglądać w całości meczów kobiecego tenisa. Nie wywołuje we mnie tylu emocji co, stojący na wyższym poziomie, tenis w wykonaniu mężczyzn. Ale to co zobaczyłem w finale turnieju w Pekinie, było przeżyciem nietuzinkowym.
  • Będzie pięknie 27 wrz 2011 Już niedługo na stadionach piłkarskich panować będzie sielanka. Słychać będzie co najwyżej „sędzia kalosz” czy „gola, gola, gola, strzelcie…rywalom gola”. Sympatycy przeciwnych klubów będą siedzieć razem popijając niskoprocentowe piwo. Piękna...