Konkursy przedmiotowe od lat budzą spore emocje – dzięki nim bowiem uczniowie mogą dostać się do szkół ponadpodstawowych poza kolejką. Laureaci otrzymują dodatkowe punkty na świadectwie.
I mimo że tegoroczna edycja organizowana przez kuratorium oświaty już się zakończyła, burza wokół nich nadal trwa. A to za sprawą danych, które zebrał portal „Nie dla chaosu w szkole”, które ujawniły znaczące różnice pomiędzy województwami. Okazało się, że w niektórych rejonach Polski liczba laureatów jest znacznie wyższa niż w innych.
Przykłady? Uderzające. W konkursie z chemii Mazowsze ma 45 laureatów, Wielkopolska 40, Podlasie 10, a Małopolska zaledwie 6. W matematyce różnice są jeszcze większe – Podlasie może pochwalić się 83 laureatami, podczas gdy Małopolska tylko 10. W języku angielskim kontrast jest najbardziej jaskrawy: 73 laureatów na Podlasiu i… tylko 1 w Małopolsce.
Łącznie w Wielkopolsce tytuł laureata zdobyło 365 uczniów, podczas gdy w Małopolsce – 119. To trzykrotnie mniej, mimo porównywalnej liczby mieszkańców. Co więcej, znacznie mniejsze Podlasie ma aż 304 laureatów.
Uczniowie z Małopolski są słabsi? Kurator stawia sprawę jasno
Na pierwszy rzut oka można by uznać, że uczniowie z Małopolski dużo gorzej radzą sobie z nauką niż inni – dane egzaminacyjne przeczą jednak takiej tezie. Od lat znajdują się bowiem w ścisłej krajowej czołówce, a w ubiegłym roku zajęli pierwsze miejsce w wynikach egzaminu ósmoklasisty.
Zdaniem małopolskiej kuratorki oświaty Gabrieli Olszowskiej przyczyna leży gdzie indziej – w poziomie trudności konkursów.
– Gdyby nasze dzieci wystartowały w konkursach na takim poziomie jak w Wielkopolsce, na Podlasiu czy w województwie zachodniopomorskim, wzięłyby wszystko – tłumaczy na łamach Gazety Wyborczej.
W jej ocenie wymagania w Małopolsce są znacznie wyższe, a to automatycznie ogranicza liczbę laureatów. Problem polega jednak na tym, że taka polityka również budzi sprzeciw.
Utopijne wymagania rodzą rozczarowanie
Portal „Nie dla chaosu w szkole” stwierdza, że „stawianie utopijnych wymagań zniechęca uczniów, a także ich nauczycieli (...). Kolejny rocznik pracowitych uczniów został nabity w butelkę, a małopolscy nauczyciele utwierdzili się jeszcze mocniej w przekonaniu, że nie powinni kosztem własnego czasu pomagać w konkursowych przygotowaniach, bo przynosi to wyłącznie rozczarowania”.
– Gdyby konkursy były łatwiejsze, zatkałyby system naboru. Laureaci zapychają topowe licea, a ich dyrektorzy chcą nas zabić – mówi kuratorka i przypomina sytuację sprzed niemal dekady, gdy w konkursie z biologii wyłoniono aż 173 laureatów. Wówczas rodzice podnieśli larum – ich zdaniem tak duża liczba uprzywilejowanych uczniów blokuje wybitnym jednostkom dostęp do najlepszych szkół.
Dziś sytuacja jest odwrotna: laureatów jest niewielu, ale to jest problematyczne.
Jak przyznaje kuratorka oświaty, zbyt mała liczba laureatów, będąca efektem wysokich wymagań też jest „fatalna”.
Konkurs a olimpiada. Różne cele, różne efekty
Zdaniem Olszowskiej, najlepszym rozwiązaniem byłby konkurs ogólnopolski, bowiem trudność pytań byłaby dla wszystkich jednakowa – ale takie konkursy już są, to olimpiady juniorów.
Jak wskazuje portal „Nie dla chaosu w szkole”, zdarza się, że laureatami konkursów zostają uczniowie, którym nie udało się dojść do wojewódzkiego etapu kuratoryjnych konkursów.
Eksperci zwracają jednak uwagę na to, że konkursy kuratoryjne i olimpiady pełnią różne funkcje.
Według Anny Widur, matematyczki i dyrektorki szkoły matematyki, konkursy premiują przede wszystkim dokładność, tempo i bezbłędność. Z kolei olimpiady pozwalają na większą swobodę myślenia – liczy się tok rozumowania, a drobne błędy nie wpływają znacząco na wynik.
Będą zmiany?
Ministerstwo Edukacji Narodowej zauważyło ten problem związany z nierównością i zleciło Instytutowi Badań Edukacyjnych analizę. Na porównanie trudności wojewódzkich konkursów przeznaczono 330 tysięcy złotych.
– Raport trafił do ministerstwa i w ubiegłym tygodniu został omówiony z kuratorami oświaty. Zaleciliśmy wyrównanie konkursowych standardów tak, by ścieżka do tytułu laureata była porównywalna w całym kraju i nie zależała od miejsca zamieszkania. – informuje Ewelina Gorczyca, rzeczniczka resortu.
Czy laureaci powinni mieć pierwszeństwo w rekrutacji?
Nie brakuje również głosów, że sam system przywilejów dla laureatów powinien zostać zmieniony.
Tak uważają chociażby dyrektorzy liceów. Proponują, by laureaci mieli pierwszeństwo tylko do klas związanych z danym przedmiotem. Aktualnie zdarza się bowiem, że laureat konkursu humanistycznego trafia do klasy matematycznej – a to rodzi problem, bo nie daje sobie w niej rady, ale zajmuje miejsce uczniowi z wysokim wynikiem E8 z matematyki, który radziłby tam sobie bez problemu.
Do dziś MEN nie wysłuchał apeli dyrektorów.
Czytaj też:
Pensje nauczycieli w górę. W środowisku wrze. „To jawna kpina”Czytaj też:
Pomysł MEN pod ostrzałem. „Chaos i brak podstaw prawnych”
