Pomysł MEN pod ostrzałem. „Chaos i brak podstaw prawnych”

Pomysł MEN pod ostrzałem. „Chaos i brak podstaw prawnych”

Szkoła, zdjęcie ilustracyjne
Szkoła, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Pomysł MEN obejmujący wprowadzenie tygodnia projektowego budzi spore kontrowersje – nie tylko wśród nauczycieli, ale także polityków. Dlaczego?

Tydzień projektowy ma być jednym z elementów zmian przygotowywanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w ramach programu Reformy26. Kompas Jutra. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości – między innymi Dariusz Piontkowski i Marzena Machałek – zarzucają resortowi wprowadzanie zmian w sposób chaotyczny i bez odpowiedniego przygotowania. Skierowali do MEN interpelację, w której pytali między innymi o podstawy prawne nowych rozwiązań.

Chodziło konkretnie o to, „na jakiej podstawie prawnej w rozporządzeniach wprowadzono zapisy o tygodniu projektowym” oraz „na jakiej podstawie prawnej narzuca się nauczycielom metody pracy z uczniami – między innymi metoda projektu i doświadczenia edukacyjne”.

MEN odpowiada na zarzuty opozycji

Odpowiadając na zarzuty Katarzyna Lubnauer – sekretarz stanu – informuje, że nowy pomysł MEN mieści się w obowiązujących przepisach.

„Tydzień projektowy, o którym mowa w ww. rozporządzeniu Ministra Edukacji zmieniającym rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół, w świetle ww. upoważnienia ustawowego, jest określeniem sposobu realizacji zajęć edukacyjnych w jednym wybranym tygodniu roku szkolnego, w klasach IV–VIII szkoły podstawowej” – wyjaśniła wiceministra, którą cytuje portal strefaedukacji.pl.

Tydzień projektowy. O co dokładnie chodzi?

Zgodnie z założeniami MEN, tydzień projektowy ma oznaczać szczególną organizację nauki przez pięć dni w roku szkolnym. Termin ma wyznaczać dyrektor szkoły, a uczniowie mają pracować w grupach nad projektami, które łączyć będą różne dzieciny wiedzy.

Podczas tych zajęć uczniowie – jak wskazała Katarzyna Lubnauer – „będą rozwiązywać konkretny problem, z zastosowaniem różnorodnych metod i rozwijać umiejętności praktyczne”.

MEN zaznacza przy tym, że nowa podstawa programowa „nie narzuca nauczycielom konkretnych metod nauczania”, a jedynie wskazuje kierunki i cele.

Problem obejmuje nie tylko organizację szkoły

Cała dyskusja wykracza jednak poza to, czy sam zamysł tygodnia projektowego jest dobry. Posłowie opozycji twierdzą bowiem, że problemem jest sam tryb wprowadzania zmian.

Ich zdaniem resort próbuje wprowadzać szeroką reformę systemu edukacji poprzez rozporządzenia, mimo że wcześniej prezydent zawetował ustawę dotyczącą Reformy26.

A co na to MEN? Resort odpiera zarzuty i argumentuje, że działa w ramach istniejących przepisów. Według resortu edukacji obowiązujące prawo oświatowe daje wystarczające podstawy do wprowadzania zmian w organizacji nauczania.

Z odpowiedzi Katarzyny Lubnauer wynika, że resort nie traktuje tych działań jako obchodzenie prawa, ale jako jego wykorzystanie do zmiany organizacji nauczania w szkołach podstawowych.

Czytaj też:
Gromy na MEN, nowy podręcznik pod naporem krytyki. „Instrukcja deprawacji”
Czytaj też:
MEN zmienia zasady pracy w szkołach. „Dodatkowe godziny nie będą już tak szczodrze rozdawane”

Opracowała:
Źródło: strefaedukacji.pl