Ekspert: Jesteśmy po szczycie fali epidemii, ale realne spadki dopiero w maju

Ekspert: Jesteśmy po szczycie fali epidemii, ale realne spadki dopiero w maju

Służby medyczne, zdjęcie ilustracyjne
Służby medyczne, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / SARATSTOCK
Wiele wskazuje, że jesteśmy po szczycie fali epidemii koronawirusa, ale liczba zakażeń nie będzie spadać szybko; spadek do poziomu 3-5 tys. zakażeń zaobserwujemy dopiero w drugiej połowie maja – uważa prof. Tyll Krüger, szef grupy MOCOS, zajmujący się modelowaniem matematycznym w medycynie i biologii.

Prof. Tyll Krüger z Politechniki Wrocławskiej jest założycielem grupy MOCOS (Modelling Coronavirus Spread). Zespół tworzą naukowcy z Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego i z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, eksperci z Nokia Wrocław, EY GDS Poland i z MicroscopeIT. Profesor Krüger zajmuje się modelowaniem matematycznym w medycynie i w biologii.

Ekspert w rozmowie z PAP podkreślił, że wiele wskazuje, że w Polsce przełamany został . – Liczby zakażeń będą spadać, ale niestety nie szybko. Poziom 3-5 tys. zakażeń dziennie będziemy obserwować dopiero w drugiej połowie maja – powiedział prof. Krüger.

Grozi nam kolejna fala?

Naukowiec uważa przy tym, że wprowadzone obostrzenia nie powinny być na razie luzowane. – Można powoli zdejmować małe obostrzenia, na przykład otwierać salony fryzjerskie; ale trzeba przy tym bardzo dokładnie obserwować, jak zmienia się sytuacja epidemiczna, aby nie zluzować za wcześnie restrykcji i nie wywołać czwartej fali – mówił profesor.

Zespół prof. Krüger szacuje, że do tej pory koronawirusem zakaziło się w Polsce 30 proc. populacji. – Dodając do tego immunizację osiągniętą w wyniku szczepień, to wciąż za mało, aby w Polsce uniknąć kolejnej fali – mówił. Naukowiec ocenił, że przy i przy założeniu, że na przyjęcie szczepionki zdecyduje duży odsetek społeczeństwa, w lecie być może uda się opanować epidemię. – Jedyna możliwość wyjścia z epidemii to wysoki odsetek osób odpornych, czyli zaszczepionych lub tych, które nabyły odporność w wyniku przechorowania – powiedział.

Co ze szkołami?

Zdaniem prof. Krügera, z powodu nowych wariantów koronawirusa, które mają wysoki współczynnik reprodukcji (R) (większy niż 4), aby wygasić epidemię potrzebny jest wysoki poziom immunizacji społeczeństwa. – Myślę, że w Polsce ta immunizacja musi osiągnąć około 80 proc. – to bardzo dużo – powiedział ekspert.

Dodał, że przy 60-70 proc. odporności populacyjnej potrzebne będą jeszcze niektóre restrykcje oraz noszenie maseczek ochronnych. – Potrzebny też wówczas nadal będzie wysoki poziom testowania – mówił. Prof. Krüger wskazał też m.in., że ponowne otwarcie szkół będzie wiązało się z ryzykiem kolejnego wzrostu zachorowań. – W szkołach i przedszkolach, zważywszy na rozprzestrzenianie się nowych wariantów, zakażeniu ulega duża liczba dzieci; one nie chorują mocno, ale przenoszą wirusa do domów – mówił naukowiec.

Ekspert dodał, że jeżeli zdecydujemy się na otwarcie szkół, to trzeba wprowadzić masowy program testowania dzieci. – Testowanie dzieci w szkołach powinno odbywać się dwa do trzech razy w tygodniu. To bardzo ważne, bez tego bałbym się otwierać za wcześnie szkoły – powiedział prof. Krüger. Naukowiec uważa, że stopniowe otwieranie szkół w Polsce powinno rozpocząć się nie wcześniej niż w połowie maja.

Czytaj też:
Dr Sutkowski spodziewa się najgorszego. „W okolicach majówki możemy odnotowywać sporo zgonów”

Źródło: PAP
+
 0

Czytaj także