W piątek 16 grudnia podczas ostatniego w tym roku posiedzenia Sejmu doszło do dużego zamieszania. Marek Kuchciński wykluczył z posiedzenia posła Michała Szczerbę, co spowodowało reakcję opozycji. Posłowie, w większość z PO i.Nowoczesnej, zaczęli blokować mównicę. Po kilku godzinach marszałek zdecydował o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej. Tam odbyło się błyskawiczne głosowanie m.in. nad budżetem i ustawą dezubekizacyjną. Prawidłowość jego przebiegu kwestionuje opozycja.
Czytaj też:
Posłowie PO żądają, by Kuchciński złożył mandat. Zapowiadają zawiadomienie do prokuratury
– To, w jaki sposób łamano regulamin, jest zupełnie bez sensu. To, co robił Marek Kuchciński, nic PiS-owi nie dało. To jest dla mnie niepojęte – mówił Adrian Zandberg. Polityk z partii Razem zaznaczył, że kluczową kwestią są konsekwencje związane z trybem ustalenia budżetu. – To, w jaki sposób łamano regulamin (w piątek w Sejmie - red.), jest zupełnie bez sensu. To, co robił Marek Kuchciński, nic PiS-owi nie dało. To jest dla mnie niepojęte – podsumował.
Zandberg zaapelował też o zatrzymanie "zupełnie absurdalnych działań marszałka, które spychają Polskę w stronę chaosu". Jego zdaniem powinno zostać zwołane specjalne posiedzenie Sejmu. – Trzeba wyjaśnić sytuację kworum na sali kolumnowej i legalnego statusu ustawy budżetowej, trzeba przeprowadzić ponowne głosowania, co do których pojawiły się uzasadnione wątpliwości – przekonywał.
