„Zakładano nam kaftany bezpieczeństwa, oblewano gazem oczy”. Szeremietiew pisze o prześladowaniach w PRL i uderza we Frasyniuka

„Zakładano nam kaftany bezpieczeństwa, oblewano gazem oczy”. Szeremietiew pisze o prześladowaniach w PRL i uderza we Frasyniuka

Władysław Frasyniuk
Władysław Frasyniuk
„Obserwuję zachowanie Władysława Frasyniuka, który został wyniesiony na rękach przez policję - jego zwolennicy opowiadają, że w taki sposób traktowały go kiedyś władze PRL. Frasyniuk tego nie dementuje. Czyżby uwierzył koledze z KOD, który twierdził, że stan wojenny nie wiązał się ze szczególnymi prześladowaniami?” – pyta na Facebooku były opozycjonista i wiceminister obrony narodowej Romuald Szeremietiew.

Opozycjonista wspomina, jak latem 1983 roku trafił do więzienia w Barczewie. Wyrok tam odsiadywał wówczas m.in. Władysław Frasyniuk. „Zakładano nam kaftany bezpieczeństwa, twierdząc, że jesteśmy psychicznie chorzy. Stosowano też specjalne urządzenie krępujące, wykorzystywane przy wykonywaniu kary śmierci przez powieszenie. Używano gazy paraliżująco-łzawiące. Świadomie oblewano nam gazem oczy z odległości kilku centymetrów w celu uszkodzenia wzroku. Pamiętam słowa klawisza: „Daj mu mocniej po ślepiach, niech oślepnie” – pisze.

Szeremietiew wspomina dalej, że często osadzeni byli zamykani w specjalnej bardzo szczelnej celu, bez okien i dostępu do powietrza, gdzie już po kilku minutach odczuwało się brak tlenu. „Wtedy obserwujący przez wizjer klawisz otwierał drzwi i… można było oddychać. Takie podduszanie trwało godzinami. Stański nazwał tę celę „bunkrem głodowym” bowiem zdarzało się, że zamkniętym nie podawano posiłków” – opowiada.

Były opozycjonista pisze, że po kilku miesiącach protest zakończył się sukcesem i naczelnik więzienia musiał odstąpić od stosowania ostrego reżimu. Przyznaje przy tym, że wygrana została okupiona dużymi stratami. „Kropiwnicki i Słowik głodówkami spowodowali trwałe uszkodzenie zdrowia. Nieżyjący dziś Piotr Bednarz w pozostawionych wspomnieniach ujawnił, że strażnicy więzienni rozpruli mu nożem brzuch. Bednarz cudem przeżył, ale wyszedł w tak złym stanie zdrowia z więzienia, że nie był w stanie działać w „Solidarności” i wkrótce zmarł. Ja trafiłem do szpitala więziennego z poważną niewydolnością serca. Ponadto pod zarzutem pobicia klawisza przygotowano kolejny proces i miałem spędzić za kratami następne kilka lat” – tłumaczy.

Następnie dodaje, że obserwuje obecne zachowanie Władysława Frasyniuka i słyszy słowa jego zwolenników, którzy twierdzą, że tak samo traktowały go kiedyś władze PRL. „Frasyniuk tego nie dementuje. Czyżby uwierzył koledze z KOD, który twierdził, że stan wojenny nie wiązał się ze szczególnymi prześladowaniami oraz że ”dochowano jakiejś kultury w tym wszystkim, w tym całym zdarzeniu„. No cóż skoro dawniej komuniści „dochowali kultury”, jak rozumiem także w Barczewie, a teraz policja też potraktowała Frasyniuka kulturalnie to wniosek oczywisty – dziś jest tak jak za czasów PRL” – kończy były opozycjonista. Dodaje także zdjęcie „Domu Kultury” w Barczewie w czasach PRL.

Już w niedzielę Romuald Szeremietiew pisał o informacjach pojawiających się w „mediach wspierających opozycję”, o tym „jak to policja potraktowała osoby blokujące przemarsz uczestników manifestacji upamiętniającej ofiary katastrofy pod Smoleńskiem”. Zwrócił uwagę, że „w szczególności użalano się, że policjanci wynieśli na rękach leżącego na warszawskiej ulicy Władysława Frasyniuka”. „Z Władkiem w czasach PRL siedziałem w więzieniu w Barczewie i obaj uczestniczyliśmy w buncie więźniów politycznych. Mam nadzieję, że nie zapomniał w jaki sposób nas wtedy traktowała służba więzienna. Skoro jednak mimo okazywanej przez policję łagodności protestujący skarżą się na jej „brutalność” to może byłoby właściwym przenosić w taki sposób jak to zaprezentowała jedna z reklam” – poradził były opozycjonista i dodał do postu zdjęcie przedstawiające kobietę przenoszoną na kanapie przez kilku mężczyzn.

Kolejna niespokojna miesięcznica

W sobotę w trakcie 86. miesięcznicy smoleńskiej policja siłą usunęła grupę osób zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu, która próbowała zablokować marsz upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej. Policjanci pojedynczo podnosili blokujących z ulicy i przenosili poza kordon. Interwencja dotyczyła grupy Obywateli RP, którzy również tam zorganizowali kontrmanifestację. Przez megafony funkcjonariusze wzywali do opuszczenia miejsca przemarszu i zapowiadali użycie środków przymusu bezpośredniego. Wśród osób, których dotyczyła policyjna interwencja, znalazł się były opozycjonista Władysław Frasyniuk. W niedzielę KSP poinformowała, że Władysław Frasyniuk odpowie za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta, za co grożą nawet trzy lata więzienia.

Czytaj także:
„Mam w d**** prawo”. Nowe nagranie pokazuje interwencję policji wobec Frasyniuka

Czytaj także

 18