Ministerstwo chce, by wszyscy przewoźnicy posiadali licencje. Także Uber

Ministerstwo chce, by wszyscy przewoźnicy posiadali licencje. Także Uber

Uber, zdjęcie ilustracyjne
Uber, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot. markistock
Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa chce, aby wszystkie podmioty zajmujące się przewozem osób posiadały licencje na świadczenie tego typu usług – poinformował szef resortu Andrzej Adamczyk.

– My nie mówimy o Uberze, my mówimy o równości szans wszystkich podmiotów gospodarczych. W projekcie ustawy, który przedłożyliśmy na Komitecie Ekonomicznym Rady Ministrów, są zapisy, które wprowadzają te same warunki funkcjonowania dla pośredników zlecających usługi transportowe, oraz dla tych, którzy przewożą pasażerów. I tylko tyle i aż tyle – powiedział Adamczyk w wywiadzie dla Radia Zet.

Podkreślił, że do jego resortu docierają sygnały, że są podmioty, które wykorzystują lukę w przepisach, które nie dostosowują się do gry rynkowej, które nie stosują tych samych zasad, dotyczących w tym przypadku taksówkarzy. Dlatego resort chce ten problem rozwiązać. – Pośrednicy muszą posiadać licencje. Licencja to nie jest jakiś problem olbrzymi, to jest nieduża kwota kaucji, to są warunki jakim dzisiaj odpowiadają podmioty organizujące przewóz po stronie chociażby taksówkarskiej, niekaralność, itd., itd. – wskazał minister.

Na pytanie, czy Uber będzie musiał – tak, jak każda firma taksówkarska – spełniać takie wymogi, Adamczyk odpowiedział: „Każdy pośrednik, Uber również”. – To nie jest wielki problem. Będziemy mieli po wprowadzeniu tych przepisów równość podmiotów. Będą mogły w sposób wolnorynkowy konkurować z sobą, ale będą musiały spełniać te same warunki. I to jest nasz cel – podsumował minister.

Szykują kompromis

W ubiegłym tygodniu wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki mówił, że Ministerstwa Rozwoju oraz Infrastruktury i Budownictwa nadal pracują nad kompromisem w kwestii obowiązków, jakie mają ciążyć na osobach świadczących usługi przewozowe na zasadzie współdzielenia, przy czym jedną z opcji możliwych do realizacji jest wprowadzenie dla takich osób obowiązkowych badań psychologicznych.

Morawiecki mówił wówczas, że „zastanowiłby się” np. nad kwestią licencji i egzaminów, ponieważ w dobie GPS nie wydaje się to konieczne.

Palący problem

Usługi przewozu osób na zasadzie współdzielenia budzą kontrowersje – m.in. na początku kwietnia w Warszawie taksówkarze zorganizowali protest, żądając zaangażowania rządu w walkę z nielicencjonowanymi przewoźnikami, którzy wykonują usługi przy wykorzystaniu aplikacji.

W połowie kwietnia bieżącego roku Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa informowało, że chce lepszego uregulowania pośrednictwa przy przewozie osób. Podało wtedy, że propozycja nowelizacji ustawy o transporcie drogowym zakłada m.in. wprowadzenie definicji pośrednictwa przy przewozie osób oraz ustanowienie licencji na pośrednictwo przy przewozie osób.

Resort wyjaśniał, że na rynku przewozu osób samochodami osobowymi funkcjonują podmioty, których działalność polega na pośrednictwie w przekazywaniu zleceń przewozowych złożonych m.in. za pomocą aplikacji mobilnych między pasażerami a kierowcami. Ta działalność nie jest uregulowana prawnie, co powoduje często niejasności związane z charakterem zlecanych przez te podmioty usług przewozowych.

W proponowanych zmianach przewidziano m.in. ustanowienie licencji na pośrednictwo przy przewozie osób oraz obowiązek zlecania przewozów przez pośrednika podmiotowi posiadającemu odpowiednią licencję.

Czytaj także:
Ministerstwo bierze się za Ubera. Możliwa nawet blokada aplikacji

Czytaj także

 0