Czy pora na interwencję MSZ lub prezydenta? Naczelny „Wprost” o problemach w relacjach z sąsiadami

Czy pora na interwencję MSZ lub prezydenta? Naczelny „Wprost” o problemach w relacjach z sąsiadami

Paszport, dokumenty, zdj. ilustracyjne
Paszport, dokumenty, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / Pio Si
Kwestia odszkodowań za II wojnę światową, kresowe motywy w projekcie nowego paszportu – czy to przełoży się na relacjach Polski z sąsiednimi państwami? Sprawę komentuje redaktor naczelny „Wprost” Jacek Pochłopień.
/ Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 4
  • Działanie poza granicami prawa jest istotną cechą wspólną wszystkich dziennikarzy, którzy są adresatami art. 101 ust. 2 i art. 129 ust. 2 Konstytucji RP z 1997 r., które określają jakie uprawnienia wiążą się z obowiązywaniem tego prawa. W braku ustaw, o których nich mowa, to prawo wyborcy nie może być zrealizowane i sprawy pod sygn. III SW 87/00 oraz III SW 138-139/01 nie są zakończone. Złożenie przysięgi przed datą ich zakończenia jest prawnie bezskuteczne, bo postępowanie to jeszcze się toczy. 23 grudnia 2000 r. nie jest początkiem biegu kadencji Prezydenta RP. Ignorowanie tych luk w prawie nie jest działaniem pożądanym.
    • Szanowny panie redaktorze, pokłócenie sie z sąsiadami to jak najbardziej polski wynalazek, dodając wewnętrzne kłótnie i kupne liberum veto, wyjaśnia to wszystkie rozbiory. To po prostu taka polska tradycja. Być może to Polacy są pierwszymi Europejczykami, inaczej jak myślał Rousseau namawiając Polaków do zachowania swoich tradycji, o których mu hrabia Wielhorski w Paryżu opowiadał ("Uwagi nad Rządem Polski", 1772):
      "Dzisiaj nie ma już Francuzów, Niemców, Hiszpanów ani nawet Anglików,
      niezależnie od tego, co inni o tym mogą mówić; są jedynie Europejczycy.
      Wszyscy mają ten sam gust, te same życzenia, te same zwyczaje,
      bo nikt z nich nie był regionalnie kształtowany przez specyficzne instytucje.
      Będąc w tej samej sytuacji, wszyscy będą czynili to samo,
      będą sie zwali bezinteresownymi będąc łajdakami; będą głosili interes publiczny,
      myśląc wyłącznie o sobie; będą chwalili umiarkowanie, życząc sobie bogactwa jak Krezus.
      Nie dążą do niczego poza luksusem, nie tęskną za niczym poza złotem;
      będąc pewni, że pieniądz spełni im najgłębsze ich życzenia, są gotowi,
      sprzedać się pierwszemu, który im pieniądze oferuje.
      Co to ich obchodzi, komu służą i jakiemu prawu podlegają?
      Jak znajdą pieniądze na kradzież i kobiety do uwiedzenia,
      będą się w każdym kraju czuli jak u siebie w domu."
      Polska to niestety żadna Szwajcaria, te kraje Rousseau widocznie pomylił.
      • Może lepiej, żeby nie otwierał tej swojej infantylnej, prawicowej japy. Lepiej niech robi to co umie najlepiej - kasuje posty...