Antyszczepionkowcy stanęli w obronie rodziców z Białogardu. „Bezprawie”, „totalitaryzm”

Antyszczepionkowcy stanęli w obronie rodziców z Białogardu. „Bezprawie”, „totalitaryzm”

Szczepionka, fot. didesign/fotolia.pl
Rodzice porwali wcześniaka ze szpitala w Białogardzie po tym, jak sąd ograniczył w ekspresowym tempie ich prawa rodzicielskie, ponieważ nie chcieli się zgodzić m.in. na szczepienie dziecka. W obronie rodziców stanęła przedstawicielka ruchu antyszczepionkowego, która mówi o „bezprawiu” i „totalitaryzmie”.

W rozmowie z portalem Polsat News szpital przekazał, że matka nie tylko nie zgadzała się na wykonanie procedur medycznych, ale też odmówiła przeprowadzenia podstawowych czynności pielęgnacyjnych. W związku z tym, że lekarze nie mogli wykonać nawet podstawowych badań, poinformowany został sąd rodzinny i ograniczył prawa rodzicielskie na czas pobytu dziecka w szpitalu. Wtedy rodzice porwali dziecko z placówki.

Czytaj też:
Rodzice porwali wcześniaka ze szpitala w Białogardzie. Poszukiwany ojciec dziecka opublikował nagranie wideo

W Radiu Maryja sytuację komentowała Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach "STOP NOP". – Musi to być ogromny stres dla młodych rodziców, szczególnie matki, która powinna zająć się opieką nad dzieckiem i dojściem do siebie po porodzie – skomentowała.

– Są ścigani za to, że podjęli decyzję taką, jaką rodzice na zachodzie Europy mogą podejmować bez problemu. W 17 krajach europejskich szczepienia są dobrowolne. Tylko w Polsce i Bułgarii obowiązkowo szczepi się noworodki dwiema szczepionkami, więc jest to kompletny absurd. Mamy wrażenie, że są to praktyki totalitarne wobec rodzin – mówiła.

Justyna Socha przekonywała ponadto, że dzieci z niedoborami nie powinny być szczepione, a noworodkom nie powinno się podawać witaminy K. – Dzieci z niedoborami odporności nie powinny otrzymywać takiej szczepionki. Te niedobory można diagnozować dopiero, gdy dziecko jest starsze (do ósmego miesiąca życia). U dzieci z niedoborami rozwija się czynna gruźlica poszczepienna. Słyszymy głosy ekspertów, że może trzeba by się wycofać z tej szczepionki, bądź podawać ją później, by nie narażać dzieci na powikłania. W Niemczech 18 lat temu właśnie ze względu na liczne powikłania zupełnie wycofano się ze szczepienia szczepionką przeciw gruźlicy – mówiła.

Socha dodała także, że rodzice rozważą kroki prawne przeciw szpitalowi, ponieważ „rozpowszechnia on nieprawdziwe informacje”.

Źródło: Radio Maryja, wprost.pl
 14

Czytaj także